Weszło Junior

Rozwój jednostki ważniejszy niż wynik. Modelowe szkolenie w Brodnicy

UKS GOL Brodnica istnieje od niecałych dziewięciu lat, a jego pierwsi wychowankowie dopiero w tym roku przekroczą próg pełnoletności. Mimo to jeden z nich – Mateusz Łęgowski – właśnie zadebiutował w reprezentacji Polski U-21. A kolejni nie chcą być od niego gorsi. 

Udaje nam się zachodzić daleko w różnych turniejach, ale największym sukcesem klubu jest niedawny debiut Mateusza w młodzieżowej reprezentacji Polski. Dla nas to coś pięknego, bardzo się tym chwalimy. Każdy trenujący u nas zawodnik wie o braciach Łęgowskich (brat bliźniak Mateusza, Łukasz, jest bramkarzem juniorskiej drużyny Pogoni Szczecin – przyp. red.). A oni nie zapominają o GOLU. Wspominają o nim w wywiadach. Jak tylko mają wolny czas, przyjeżdżają do nas. Dla małych chłopaków to jest szaleństwo. To nakręca do działania. Jesteśmy dumni i sądzimy, że niedługo usłyszymy o naszych kolejnych wychowankach – mówi Patryk Kupczyk, współzałożyciel UKS-u, a przy okazji pierwszy trener Mateusza i Łukasza.

Optymizm bijący z jego słów wydaje się w pełni uzasadniony. Z Brodnicy co roku wyjeżdża po kilku młodych piłkarzy, zasilających największe akademie piłkarskie w Polsce. Szczecin, Gdańsk, Warszawa, Poznań, Łódź – w każdym z tych miast trenują zawodnicy mający w swoim CV Uczniowski Klub Sportowy GOL.

Strategia brodnickiego klubu zakłada, że chłopcy wykazujący największy potencjał na profesjonalne granie będą trenować w UKS-ie do czasu osiągnięcia wieku trampkarza młodszego (U-14). To moment przejścia z piłki dziewięcio- do jedenastoosobowej. Optymalne szkolenie od tego etapu uniemożliwia w Brodnicy zaplecze klubu. – Nie mamy takiego boiska treningowego, które by pozwoliło trenować ustawienie i przesuwanie w „jedenastkach”. Nasze boisko jest bardzo wąskie, pole karne od autu dzielą dwa metry. Dlatego właśnie chcemy wypuszczać jak najwięcej chłopców już po kategorii U-13 – tłumaczy Kupczyk.

Po sezonie 2020/21 wspomnianą barierę wieku przekroczą chłopcy urodzeni w 2008 roku. I już dziś wiadomo, że przynajmniej pięciu z nich od września rozwijać się będzie w innym miejscu. Tym samym główny cel po raz kolejny zostanie osiągnięty. W Brodnicy nie ma bowiem żadnego parcia na budowanie drużyny pod Centralną Ligę Juniorów, choć przykład Olimpijczyka Kwakowo pokazał, że nawet w mniejszych miejscowościach można zrobić to z powodzeniem. GOL ma jednak własną filozofię i twardo się jej trzyma.

Indywidualny rozwój zawodników znalazł się na szczycie klubowych priorytetów na cztery lata przed formalnym założeniem UKS-u, czyli w 2008 roku. – To wtedy razem z trenerem Sławomirem Zakrzewskim założyliśmy w Brodnicy Dziecięcą Akademię Piłkarską. W tamtym czasie działaliśmy przy Sparcie Brodnica, prowadząc zajęcia dla przedszkolaków. Nie graliśmy w żadnych ligach, jeździliśmy tylko na turnieje. Dopiero po czterech latach przekształciliśmy się w Uczniowski Klub Sportowy, między innymi po to, aby móc grać w turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Zgłosiliśmy się też do ligi – wspomina Patryk Kupczyk.

Pod jego trenerską opiekę jako pierwsi trafili chłopcy z rocznika 2003. Kupczyk wykorzystywał każdą okazję, aby przyglądać się kandydatom do grania i trenowania w prowadzonej przez siebie drużynie. W 2012 roku, niedługo po założeniu UKS-u, pojawił się na turnieju brodnickich szkół podstawowych o nazwie „Jesień na hali, wiosna na boisku”. To tam po raz pierwszy zobaczył 9-letnich wówczas braci Łęgowskich. Nie miał wątpliwości co do ich talentu i szybko przekonał ich rodziców, żeby pozwolili synom na regularne treningi w klubie. We wrześniu tego samego roku Mateusz i Łukasz grali już w swoich pierwszych oficjalnych meczach. Z kolei w kwietniu 2013 roku mieli wystąpić w turnieju, na którym od zawsze bardzo zależało ich trenerowi.

Pierwszą styczność z rozgrywkami „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” Patryk Kupczyk miał w 2007 roku, kiedy to po powrocie ze studiów w Gdańsku objął w Sparcie Brodnica zespół chłopców z rocznika 1997. Brodniczanie wygrali finał wojewódzki i w nagrodę pojechali na tygodniowy obóz do Złotowa. – Od tego momentu jestem przy turnieju właściwie cały czas. Pełnię rolę koordynatora powiatowego, zatem organizuję rozgrywki właśnie na tym etapie.

Kupczyk regularnie wystawia w nim też swoje drużyny. W 2013 roku jego ekipa została jednak podzielona. Poza UKS-em do turnieju zgłosiła się m.in. Szkoła Podstawowa nr 7, której uczniami byli bracia Łęgowscy i kilku innych zawodników GOLA: Miłosz Szulkowski, Filip Hoga oraz Kacper Neumann. Niestety, trener Kupczyk w żaden sposób nie mógł się temu przeciwstawić: – To była decyzja szkoły, która stwierdziła, że ma pierwszeństwo. W żaden sposób nie szło się z nią wówczas dogadać. Moja drużyna rozbiła się tym samym na pół. Mierzyliśmy się ze sobą na etapie powiatowym. W grupie wygraliśmy, ale już w finale lepsza okazała się szkoła. Na finał wojewódzki wyjątkowo pojechały jednak obie ekipy. UKS odpadł w ćwierćfinale, szkoła dotarła aż do ścisłego finału. Bardzo żałowałem, że wszyscy chłopcy nie mogli grać wtedy w jednym zespole. 

W kolejnych dwóch latach UKS, już w kompletnym składzie i grając w kategorii U-12, poprawiał swój wynik. Najpierw było trzecie miejsce i tytuł najlepszego piłkarza finału wojewódzkiego dla Mateusza, a następnie miejsce drugie i statuetka dla najlepszego bramkarza w rękach Łukasza.

Łukasz Łęgowski – najlepszy bramkarz finału województwa kujawsko-pomorskiego XV edycji turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” (2015)

Łukasz w stroju bramkarskim, Mateusz czwarty, a trener Kupczyk drugi z lewej

Z drużyny z powyższego zdjęcia tylko Filip Deja, który poświęcił się tenisowi stołowemu, nie gra już w piłkę. Bracia Łęgowscy są oczywiście w Pogoni (Mateusz powoli zaczyna ocierać się nawet o pierwszy zespół Portowców, a w sezonie 2019/20 przebywał na wypożyczeniu w juniorskim zespole Valencii), Adam Safian (pierwszy z lewej spośród dzieci) i Mikołaj Białkowski (pierwszy chłopiec z prawej) są już po debiutach w rezerwach Olimpii Grudziądz, a pozostała piątka rozgrywa właśnie swój pierwszy sezon w piłce seniorskiej. Gdzie? W nowoutworzonej drużynie GOLA.

Założyliśmy ten zespół po to, aby chłopcy, którzy w dalszym ciągu mieszkają w Brodnicy, mieli gdzie grać. Dopóki nie wyjadą na studia, mogą dzięki tej decyzji kontynuować treningi u nas – cieszy się Kupczyk. – Seniorzy opierają się właśnie na zawodnikach z rocznika 2003. Nie zgłosiliśmy ich do ligi juniorów starszych, bo wolimy, żeby grali już z dorosłymi. Plan na najbliższą rundę jest taki, żeby awansować do Klasy A. 

Wygląda na to, że może się udać:

W ostatniej dla rocznika 2003 edycji turnieju nie wzięli udziału inni zawodnicy GOLA, którzy obecnie próbują swoich sił poza Brodnicą. Dwóch z nich jest w Olimpii z Safianem i Białkowskim, a Bogusz Wiśniewski trenuje w Escoli. W ekipie Kupczyka w przeszłości grali także wyróżniający się chłopcy z rocznika 2004: Mateusz Zielecki (obecnie Widzew Łódź) i Marcel Krajewski (Legia Warszawa). 

Również talenty z kolejnych roczników rozwijały się w UKS-ie na tyle dobrze, że z czasem wzbudzały zainteresowanie skautów. Trener Kupczyk jednym tchem wymienia nazwiska tych chłopców. – Z rocznika 2006 mamy dwóch wychowanków w FASE Szczecin: Kacpra Lewandowskiego i Kacpra Lubczyńskiego, oraz po jednym w Lechii Gdańsk (Kacpra Gutowskiego) i w Legii Warszawa (Bartka Dembka). Rocznik 2007 to przede wszystkim Igor Stankiewicz. Przyszedł do nas z Chemika Bydgoszcz i regularnie dojeżdżał 100 kilometrów na treningi. Po półtora roku wypromowaliśmy go do Pogoni, gdzie mieliśmy przetartą przez braci Łęgowskich drogę. Myślę, że Igor to jeden z trzech najlepszych napastników w tej kategorii w Polsce i ma spore szanse, aby stać się kolejnym zawodnikiem z przeszłością w GOLU, który zagra przynajmniej w młodzieżowej reprezentacji kraju.

Igor Stankiewicz podczas Jesiennej Akademii Młodych Orłów w 2019 roku

Stankiewicz opuszczał Brodnicę po ukończeniu piątej klasy. Rok później w świat poszło pięciu jego rówieśników: Szymon Mielnik i Hubert Rinkel do FASE Szczecin, Maciej Ryszawa i Dominik Dobrowolski do UKS-u SMS Łódź, a Łukasz Filipkowski do Escoli Varsovia. 

W oczy rzuca się różnorodność kierunków obieranych przez kolejnych wychowanków GOLA. – Mieliśmy propozycje umów partnerskich, ale wolimy pozostać otwarci na współpracę z wieloma klubami. Dlaczego? Jednemu zawodnikowi łatwiej będzie przeprowadzić się do Gdańska, bo ma tam rodzinę, inny z kolei może mieć kogoś bliskiego w Szczecinie czy Poznaniu. Wybór należy do chłopca i jego rodziców – wyjaśnia Kupczyk, od którego aż bije troska o podopiecznych. – Znam każdego chłopca i każdą dziewczynkę w klubie. Pamiętam każdego zawodnika. GOL to właściwie moje dziecko. 

Patryk Kupczyk posiada obecnie licencję trenerską UEFA A. Oznacza to, że mógłby prowadzić seniorską drużynę nawet na poziomie trzeciej ligi. W wieku 28 lat miał zresztą już taką okazję, ale epizod w brodnickiej Sparcie utwierdził go tylko w przekonaniu, że to praca z dziećmi jest jego przeznaczeniem. – Karierę z zespołami seniorskimi odpuszczam. Chcę poświęcić się pracy z najmłodszymi. Pokazywać dzieciom z Brodnicy i okolic, że obojętnie, czy pochodzimy z Warszawy, czy z jakiejkolwiek mniejszej miejscowości, każdy ma taką samą drogę do zrobienia kariery. Wystarczy bardzo chcieć, ciężko trenować i poświęcić swój czas. 

Patryk Kupczyk ma mnóstwo miłych wspomnień z turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Tutaj z „Zieloną Kartką Fair Play”, którą został wyróżniony za postawę godną naśladowania

W tym sezonie ulubiony turniej trenera Kupczyka i całego GOLA z oczywistych względów się nie odbywa. W zamian Polski Związek Piłki Nożnej wraz ze sponsorami: głównym – marką Tymbark – oraz brązowym – firmą Electrolux – przygotował alternatywę. „Zielone Wyzwania” są obecnie na półmetku, ale wciąż można do nich dołączać, realizować zadania i walczyć o nagrody rzeczowe oraz zaproszenie na specjalny trening prowadzony przez szkoleniowców związanych z PZPN.

Ekipa z Brodnicy już się zgłosiła i szykuje się do realizacji wyzwania numer 3, które zostanie ogłoszone między 6 a 9 kwietnia. Chcecie się z nią zmierzyć? Wejdźcie na www.zpodworkanastadion.pl i sprawdźcie, jak to zrobić!

RAFAŁ CEPKO