Reportaże

Kreatywność poziom Aserekteam. Soczek zawsze pod ręką!

W jaki sposób zdobywa się nagrody za “Zielone Wyzwania”? Należy wykazać się sporą kreatywnością. I z pewnością takowej nie można odmówić Akademii Piłkarskiej Aserekteam. Wykonane przez nich wyzwanie przypomina… reklamę soku Tymbark, czyli inicjatora całej akcji. Jak wyglądały kulisy nagrań ekipy z Gorlic?

Dla przypomnienia: „Zielone Wyzwania” to piłkarskie wyzwania sprawdzające umiejętności i kreatywność. Rywalizacja w ramach „Zielonych Wyzwań” odbywa się w trzech kategoriach wiekowych: do lat 8, 10 oraz 12 – oddzielnie dla dziewcząt i chłopców.

Na początku każdego miesiąca (luty, marzec, kwiecień, maj) Polski Związek Piłki Nożnej przedstawiał treść nowego wyzwania. Niestety, nie będzie już kolejnych wyzwań. Alternatywa dla Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” na czas pandemii, powoli dobiega końca. Kilka dni temu zostali ogłoszeni zwycięzcy czwartego “Zielonego Wyzwania”, a wśród nich znalazł się m.in. AP Aserekteam z Gorlic.

Majowe wyzwanie dla chłopców w kategorii U-8 polegało na tym, że grupa minimum pięciu osób, trzymając się za ręce, miała stworzyć okrąg, w którym będzie wymieniać podania na jeden kontakt. Młodzi zawodnicy musieli pamiętać też o tym, żeby nie podawać do tego samego kolegi oraz nie przyjmować piłki.

Co takiego wymyśliła gorlicka ekipa, żeby urozmaicić to zadanie? Inicjatorem akcji  “Zielone Wyzwania” jest firma Tymbark i właśnie ten wątek został poruszony w materiale Aserekteam. W filmie widzimy, że po kolei każdy zawodnik tego klubu podchodzi do maszyny z napojami i kupuje konkretny produkt Tymbarka. W momencie, gdy każdy z chłopaków dokonał już zakupu towaru, zebrali się w kółko i wykonali wyzwanie.

– Plan na to wyzwanie był zupełnie inny. Początkowo mieliśmy zebrać się na orliku, żeby tam nagrać nasz film konkursowy, ale tego dnia padał deszcz. Przenieśliśmy treningi do sali gimnastycznej, gdzie też napotkaliśmy sporo komplikacji. Bo nie mogliśmy przeprowadzić tego wyzwania na sali gimnastycznej ani na salce od fitnessu, które były wówczas zajęte. Nastąpiła spontaniczna akcja. Na korytarzu stała maszyna do napojów Tymbarka. Szybko doszliśmy do wniosku, że możemy to fajnie wykorzystać – opowiada Arkadiusz Serafin, założyciel AP Aserekteam, który pomagał przy realizacji “Zielonego Wyzwania”.

– Chcieliśmy mocno zadbać o szczegóły w tym filmie. Piosenka, którą umieściliśmy w naszym wideo, mocno kojarzy się z jedną z reklam Tymbarku. Chcieliśmy zaakcentować fakt, że “Zielone Wyzwania” kojarzą się bezpośrednio z inicjatorem tej akcji . Myślę, że fajnie nam to wyszło – ocenia. Czy to był chytry plan, żeby wkupić się w sympatię jurorów? – To była akcja i reakcja. Problemy sprawdzają naszą kreatywność. Mieliśmy ograniczone możliwości, jeśli chodzi o miejsce nagrania i tak po prostu wyszło. Nie planowaliśmy tego wcześniej – zaznacza.

Kto był zaangażowany w tę produkcję? – Trzy osoby dorosłe były zaangażowane w ten film. Pani Natalia, czyli rodzic jednego z naszych zawodników, trener Sławomir, który na co dzień prowadzi tę grupę oraz moja skromna osoba, która odpowiadała za realizację i montaż. Zauważaliśmy, że w tej maszynie jest wiele różnych napojów Tymbarka: puszki, butelki, kartoniki, musy i stwierdziliśmy, że fajnie by to wyglądało, gdyby każdy z naszych zawodników wyciągnął z tej maszyny inny produkt, aby też pokazać szeroką gamę towarów, jaką oferuje Tymbark – dodaje.

Na każdy profesjonalny film wyznaczony jest określony budżet. Ile on wynosił w przypadku gorlickiej produkcji filmowej? – Nie chcę skłamać, ale kojarzy mi się, że 18,50 zł kosztowały te wszystkie soczki, które widzimy na naszym nagraniu. Myślę, że to jedyne koszty, jakie ponieśliśmy. Najważniejsze, że towarzyszyła nam dobra zabawa. Chłopaki od razu pytali, czy po realizacji filmu, będą mogli wypić te Tymbarki. Zawarliśmy z nimi umowę: “jeśli uda nam się dzisiaj nagrać ten film, Tymbarki są wasze”. I tak się stało – zapewnia Serafin.

Czy 8-letni chłopcy z Gorlic to nie tylko dobrzy piłkarze, ale i świetni aktorzy, o czym może poręczać, fakt, że nagrali ten film bez żadnych dubli? – Była presja na tym, że mamy tylko jedną szansę na główne nagranie wyzwania. Widziałem duże skupienie u chłopaków, byli nastawieni na to, żeby zrobić to raz, a porządnie – podkreśla. – Dodam, że na treningach nie ćwiczyliśmy wcześniej tego wyzwania. Podeszliśmy do tego taktycznie i wyjaśniliśmy chłopakom, w jaki sposób najlepiej podawać, żeby uniknąć podania do tego samego kolegi. Dlatego też chłopacy nie mieli większych problemów z wykonaniem tego zadania.

Po realizacji nagrań, było takie przekonanie wśród dzieciaków, jak i osób dorosłych odpowiedzialnych za realizację tego materiału, że może odnieść on sukces? – Nie mieliśmy wielkich oczekiwań. Oczywiście, że, gdy montowałem ten filmik, byłem zadowolony z efektu końcowego. Chcieliśmy ubarwić to wyzwanie, dodać kilka detali, żeby zaciekawić odbiorcę i chyba nam się to udało. Chłopcy nie spodziewali się tego, że uda nam się wygrać. Powiem więcej, większość rodziców nie wiedziała o tym, że ew. wygrana w “Zielonych Wyzwaniach” wiąże się z wyjazdem do Warszawy – opowiada.

To nie był jedyny epizod w AP Aserekteam w “Zielonych Wyzwaniach”, choć późno dołączyli do tej zabawy, bowiem ich pierwsze nagranie pojawiło się wraz z trzecim wyzwaniem. Efekt? Zajęli drugie miejsce. Dlaczego wcześniej nie angażowali się w wyzwania? – Postanowiliśmy dołączyć do zabawy w momencie, gdy dowiedzieliśmy się, że dziewczynom z UKS 3 Weronica Staszkówka Jelna bardzo dobrze idzie w tych wyzwaniach, bo wygrały w kategorii  U-8 i U-10. To nie było tak, że nie chcieliśmy wcześniej brać udziału, ale nie mieliśmy w sobie tyle zapału i pomysłów na to, jak można podejść do realizacji tych wyzwań – wyjaśnia Serafin.

W pierwszym wyzwaniu, w którym braliśmy udział, trener Sławomir wyznaczył ćwiczenia z piłkami tenisowymi, które mieli wykonywać w domu. Gdy spotkaliśmy się na treningu, każdy pokazywał to, co potrafi, a później doszliśmy do etapu realizacji naszego pomysłu w formie filmików – opowiada. A efekt ich pracy możecie zobaczyć poniżej:

“Zielone Wyzwania” to odpowiednia alternatywa dla Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” i są w stanie go zastąpić w proporcjach jeden do jednego? – Jeszcze nie jesteśmy na takim etapie, żeby osiągać sukcesy w Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Zawsze chętnie bierzemy udział, żeby się sprawdzić, ale patrząc realnie, perspektywa wyjazdu i gry w Warszawie na etapie ogólnopolskim jest odległa. W “Zielonych Wyzwaniach” nie liczy się poziom sportowy drużyny, a inne cechy tj. kreatywność, którą uwypuklamy w naszej szkółce. Turnieju nic nie zastąpi, ale fajnie, że powstały te wyzwania. Mniejsze drużyny stanęły przed szansą wykazania się w inny sposób – uważa Arkadiusz Serafin.

Aserekteam, co to za szkółka?

Kim w ogóle są zwycięzcy “Zielonych Wyzwań”? AP Aserekteam to szkółka piłkarska, która swoją główną siedzibę ma w Gorlicach, ale oddziały są również w Kwiatonowicach, Wójtowej, Lipinkach i Kobylance. Założycielem oraz prezesem tej akademii jest Arkadiusz Serafin, były zawodnik Lecha Poznań czy Puszczy Niepołomice oraz młodzieżowy reprezentant Polski. Historia tego klubu jest krótka, bo powstał on w 2017 roku.

– Wychowałem się w Gorlicach, swoje pierwsze kroki związane z piłką stawiałem w lokalnym GKS-ie Glinik. Był taki moment w moim życiu, gdy byłem jeszcze młodym chłopakiem, gdzie już uważałem, że można wiele rzeczy zrobić lepiej w Gorlicach w kontekście prowadzenia szkółki Moja ścieżka jako sportowca miała różne scenariusze. Raz było lepiej, raz gorzej. Myślę, że byłem w miarę dobrze zapowiadającym się piłkarzem, otrzymywałem powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski. To był dość spory sukces, bo wtedy nadal byłem zawodnikiem Glinika Gorlice. Takie sytuacje rzadko się zdarzają. Później moja seniorska kariera piłkarza nie układała się za dobrze. Gdy spadłem z Limanovią Limanowa do III ligi, stwierdziłem, że chciałbym spróbować w życiu czegoś nowego – opowiada Serafin.

Wyjechałem do Niemiec, zasięgnąłem języka, zrobiłem kursy trenerskie i wiele się tam nauczyłem. Po dwóch latach spędzonych poza granicami naszego kraju, wróciłem i zacząłem prowadzić treningi indywidualne oraz chciałem opiekować się jako menadżer kilkoma zawodnikami. Od tego się zaczęło, a później rozrastało i urosło do rangi akademii piłkarskiej, bo aż tylu było chętnych. Zacząłem od rocznika 2010, a później zaczęły przychodzić kolejne, a w tym momencie mamy w swoich szeregach już dwustu zawodników trenujących w klubie – kontynuuje opowieść o początkach AP Aserekteam.

Skąd się wziął pomysł na nazwę szkółki? – Od dziecka mam ksywkę “Serek” i nie tylko ja, bo moi bracia, też byli tak nazywani przez swoich rówieśników. Idąc dalej, “A” jest od mojego imienia, a “team” to oczywiście drużyna, a ja od zawsze chciałem mieć swój zespół, więc to pasowało mi do nazwy – wyjaśnia prezes.

Arkadiusz Serafin wspominał o tym, że jak był małym chłopcem już dostrzegał rzeczy, które można by zrobić lepiej w Gorlicach pod katem szkolenia. Co to takiego było? – Po drodze spotkałem wielu świetnych trenerów, ale przede wszystkim jestem samoukiem. Sporo czasu spędzałem sam na treningach i brakowało mi całej otoczki wokół klubu tj. sprzęt sportowy, organizacja. Miałem takie odczucia, że można było więcej wycisnąć z potencjału chłopaków poprzez organizację obozów sportowych, turniejów i wszelkiego rodzaju wyjazdów. I to są aspekty, na które kładziemy spory nacisk w naszej szkółce – zaznacza.

W tym momencie w szkółce pracuje dwunastu trenerów, trener od przygotowania motorycznego oraz dwóch trenerów bramkarzy. Prowadzą treningi dla chłopców i dziewczynek od czwartego roku życia. Aczkolwiek też mają taki projekt jak Aserek Baby, w którym już dwulatkowie wraz z rodzicami przychodzą na zajęcia ogólnorozwojowe. Nie mają swojej infrastruktury, aczkolwiek korzystają z obiektów miejskich.

Aserekteam posiada kilka oddziałów, o czym już wspominaliśmy, aczkolwiek nie zaznaczyliśmy takiego faktu, że wystartował też jest u nich projekt AserekPro, gdzie raz w tygodniu najbardziej wyróżniający się zawodnicy ze wszystkich oddziałów spotykają się na wspólnych treningach i też jako reprezentacja klubu będą pojawiać się na różnych turniejach. Jednak to nie jest jednoznaczne z tym, że drużyny z oddziałów nie biorą udziału w rozgrywkach, wręcz przeciwnie, mają sporo okazji na to, żeby się rozwijać i rywalizować z innymi, również z innymi oddziałami szkółki. Dlatego, że gorlicka akademia organizuje wewnętrzne turnieje dla swoich drużyn nazywane Super Graniem. Mają wtedy większe pole do obserwacji piłkarzy i częściej dochodzi do tego, że młodzi chłopcy mają szanse trafić do AserekPro, dzięki dobrym występom w wewnętrznych rozgrywkach.

Szkółka ma kilka źródeł utrzymania: składki członkowskie (100 złotych miesięcznie), dotacje od miasta oraz wsparcie od sponsorów. – Wiele inicjatyw, projektów oraz inwestycji nie miałoby prawa bytu, gdyby nie ogromne wsparcie od naszych sponsorów. Cieszę się, że nam ufają i możemy razem rozwijać AP Aserekteam – podkreśla założyciel AP.

Co wyróżnia Aserekteam w regionie? – Chciałbym, żeby wyróżniała nas bardzo dobra organizacja. U nas panuje porządek, każdy wie o której i gdzie ma trening. Informacje otrzymują na bieżąco. Kontakt z rodzicami jest bardzo otwarty. Zawsze staram się działać w oparciu o szczerość. Jeśli coś nie działa tak, jak nie powinno, przyznaję się do błędu. Błędy się zdarzają, każdy człowiek je popełnia. Nie szukam winnych, biorę odpowiedzialność na swoją klatę i odpowiadam za szkółkę. Docelowo chcielibyśmy, żeby wyróżniało nas szkolenie. Pracujemy mocno nad tym aspektem. Do tego mam nadzieję w naszej akademii towarzyszy sporo pozytywnej energii i przyjemnego klimatu. Trenerzy są pasjonatami, zarażają pasją dzieci – podkreśla.

Trenerzy i nauczyciele, wasze drużyny też mogą bawić się “Zielonymi Wyzwaniami” i walczyć o atrakcyjne nagrody jak Aserekteam, zaangażujcie podopiecznych do piłkarskiej rywalizacji i pozwólcie im zaprezentować swoje umiejętności oraz kreatywność! Wejdźcie na www.zpodworkanastadion.pl i zgłoście swoje drużyny do „Zielonych Wyzwań”!

ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. AserekTeam/Facebook