Wywiady

CLJ-ka od środka: “Uczę się wiele od swoich zawodników. Dziękuję im za to”

Czy IV liga to odpowiednie miejsce do wprowadzania utalentowanych juniorów? Lepiej dla nich, żeby ogrywali się na takim poziomie seniorskim aniżeli w CLJ-ce? Jaką koncepcję na seniorów i drużyny jedenastoosobowe ma Escola Varsovia? Czy celują w tym roku w mistrzostwo Polski U-17, mimo że są beniaminkiem ligi? Rozmawiamy z Piotrem Gurzędą, trenerem Escoli w CLJ U-17.

Dużymi krokami zbliżamy się do końcówki sezonu. Zostały tylko cztery kolejki, a wy zajmujecie obecnie pierwsze miejsce w tabeli. Wasza pozycja i same liczby wiele nam mówią o Escoli, ale niech pan przedstawi swoją perspektywę tegorocznych rozgrywek CLJ U-17

– Ta liga była dla nas wielką niewiadomą. Jeszcze w rundzie jesiennej rywalizowaliśmy na szczeblu wojewódzkim. Walczyliśmy do ostatniej kolejki o awans do CLJ-ki. Zespół mieliśmy bardzo mocny, ale Znicz Pruszków deptał nam po piętach, więc nie było tak łatwo. Następnie trzeba było przejść baraże, pokonać Talent Białystok. Później czekały nas sparingi z silnymi rywalami w przerwie zimowej, które pokazały nam, że na pewno nie będziemy chłopcami do bicia w CLJ, ale trudno było przypuszczać, że tak dobrze wejdziemy w ligę. Obawiałem się pierwszego spotkania i tego, jak zespół zareaguje na CLJ-kę, bo było to dla nich zupełnie coś nowego. Szli w nieznane. Na inaugurację wygraliśmy 8:0 z Stomilem Olsztyn.

Ten pierwszy mecz sprawił, że uwierzyliście w siebie i w to, że możecie wiele zdziałać w tej lidze?

– Ten mecz był dla nas bardzo istotny i sprawił, że chłopcy jeszcze mocniej uwierzyli w swoje umiejętności. Później przyszło prestiżowe zwycięstwo z Legią w derbach Warszawy. Takie spotkania budują morale drużyny. Jak oceniam dotychczasowe poczynania? Jesteśmy liderem ligi, ale przed nami cztery bardzo trudne mecze. Jeszcze wiele może się wydarzyć, niczego nie możemy być pewni. Polonia Warszawa czy Widzew Łódź to są ekipy, które lubią urywać punkty, a oba zespoły z Białegostoku, czyli Jagiellonia SSA i AP Jagiellonia sprawiły nam sporo problemów w pierwszej rundzie. Liczymy, że nasza dobra gra przełoży się na punkty. Skupiamy się na każdym kolejnym meczu, a co będzie dalej? Zobaczymy.

Jesteście liderem grupy A, czy już macie z tyłu głowy walkę o mistrzostwo Polski? To jest wasz cel? Czy wy, trenerzy starcie się tonować nastroje chłopaków i powtarzać, żeby skupiali się na każdym kolejnym meczu, a nie wybiegali tak daleko w przyszłość?

– Awans do półfinału mistrzostw Polski juniorów młodszych byłby dla nas kapitalną sprawą i świetnym, kolejnym doświadczeniem. Jednak przygotowuję chłopaków do każdego kolejnego meczu, który jest dla nas najważniejszy. Moi podopieczni są profesjonalistami i idą za tym tokiem rozumowania, będąc zawsze w stu procentach zaangażowanym w zajęcia. Nie ma co kalkulować. Każdy mecz jest istotny, bo można z niego wywieźć trzy punkty. Pokonanie Legii Warszawa znaczy tyle samo, co każde inne zwycięstwo, bo daje nam trzy oczka. Nie wybiegam w przyszłość. Aczkolwiek chłopcy na pewno o tym myślą i kalkulują. Wiedzą, że każda porażka może nas oddalić od tego wymarzonego celu. Oni też starają się skupiać na każdym kolejnym meczu. Przed nami jeszcze cztery spotkania, gdzie może się wiele wydarzyć. Bardzo ważne dla naszego klubu są rozgrywki Ligi Makroregionalnej U-19, gdzie drużyna juniora starszego walczy o awans do najstarszej CLJ-ki. Trzymamy się razem, staramy się wspierać siebie nawzajem i przesuwamy zawodników na konkretne spotkania.

Obecnie dla Escoli najważniejsza jest walka o awans do CLJ U-19? Czy jednak perspektywa rywalizacji o mistrzostwo Polski U-17? 

– Oba cele są możliwe do zrealizowania, czyli awans do półfinału mistrzostw Polski U-17 i do CLJ U-19. Z punktu widzenia akademii to najstarsza CLJ-ka powinna być priorytetem, bo zapewni ciągłość szkolenia poprzez rywalizację z najlepszymi w Polsce. Zależy nam na tym, żeby naszych zawodników ciągle rozwijać, a CLJ jest idealnym miejscem, żeby to robić. Aczkolwiek walczymy na obu frontach, jesteśmy na dobrej pozycji wyjściowej, gdyż zarówno w CLJ U-17, jak i Lidze Makroregionalnej U-19 zajmujemy pierwsza miejsca w tabeli. Celem numer jeden jest awans do CLJ U-19, ale będziemy też wszystko robić, co w naszej mocy, żeby awansować do fazy pucharowej CLJ U-17. Nad całym procesem czuwa dyrektor sportowy, Maciej Tarnogrodzki. Na ten moment wygląda to obiecująco. Mamy nadzieję, że ta tendencja utrzyma się do końca sezonu.

Gdy spojrzymy na suche liczby z tego sezonu możemy dojść do wniosku, że wolicie grać na wyjazdach. Czy to prawda? Na ten moment wygląda to tak, że poza domem wygraliście wszystkie pięć spotkań z stosunkiem bramek 15:3. U siebie zdarzyły się wam dwie porażki i straciliście aż 13 goli w pięciu spotkaniach.

– Ciężko mi powiedzieć, z czego to wynika. Lubimy grać piłkę ofensywną, techniczną i często nasi przeciwnicy są zmuszeni do bronienia. Niewykluczone, że jedną z przyczyn, która sprawia, że nie możemy pokazać pełni swoich możliwości, jest nasze boisko, które ma swoje mankamenty i nie ułatwia nam realizacji naszego planu. Aczkolwiek warunki są takie same dla obu ekip i przed własną publicznością zdarza się nam też wygrywać. Może na to wpływ ma też układ terminarza, gdzie do tej pory jeździliśmy do zespołów z dolnej części tabeli? Z innej strony patrząc drużyny, które grają u siebie, często prezentują otwarty, odważny futbol, bo zależy im na tym, żeby wygrać mecz. Lubimy taką grę, gdzie dużo się dzieje, występuje wiele faz przejściowych i na pewno to też ma przełożenia na punkty w tabeli.

Mówił pan o priorytetach i przesuwaniu zawodników między drużynami juniora starszego a młodszego. Gdzie w tym układzie jest drużyna seniorów, która występuje w IV lidze? Czy uzdolnieni, młodzi zawodnicy powinni przechodzić przez ten etap? Czy lepiej dla nich, żeby grali na poziomie juniorskim, ale centralnym, bo IV liga to niskie progi, które mogą tylko zaszkodzić młodemu chłopakowi? Pan na co dzień też regularnie występuje jako piłkarz na tym poziomie i może naświetlić nam dokładnie, jak wyglądają te seniorskie rozgrywki i czy przynoszą korzyści 15-17- latkowi?

– Faktycznie poziom IV ligi na Mazowszu nie jest najwyższy, jeśli chodzi o umiejętności stricte piłkarskie. Mamy tutaj pięć, sześć drużyn, które coś sobą prezentują. Aczkolwiek reszta ekip po prostu odstaje od czołówki. Doświadczenie pokazuje, że młodzi zawodnicy, którzy wchodzą do IV ligi mają problem z tym, żeby przestawić się na grę, która jest skupiona na wyniku, gdzie jest dużo walki, a mniej piłki nożnej. Z drugiej strony wielu bardzo młodych chłopaków, którzy pojawiają się w seniorach na tym poziomie, są najlepsi na placu i wygrywają nam mecze. I często mówimy tu o debiutantach. Nie ma na to złotego środka. Na pewno każde wejście zawodnika do szatni seniorskiej daje mu motywację do dalszej pracy, bo zawsze jest to nowe doświadczenie i rywalizacja z dużo starszymi zawodnikami. To jest fajne przetarcie przed kolejnymi etapami pełnoprawnego wejścia w piłkę seniorską.

Uważam, że ta IV liga jest potrzebna tym młodym chłopcom i to doświadczenie zaprocentuje im w przyszłości. Owszem, CLJ-ka jest świetną ligą do rywalizacji i rozwoju, ale nieraz mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że młody, zdolny chłopak, który skończył wiek juniora, odbijał się od seniorów, choć na poziomie centralnym z rówieśnikami dawał sobie radę. Powinniśmy wprowadzać młodych chłopców do drużyny seniorskiej. W naszym zespole jest wielu naszych wychowanków, więc ten przeskok między drużyną juniorską a seniorską nie jest wielki, jeśli chodzi o trening i sam styl gry. Zupełnie inaczej wyglądałaby nasza rozmowa, gdyby pan zapytał o wypożyczenia do innych drużyn na niższym poziomie seniorskim, gdzie chłopak musi wejść do innego środowiska i zespołu, który gra zupełnie inaczej, a do tego nie ma alternatyw w postaci drużyn juniorskich na wysokim poziomie. U nas zawodnik może zagrać w ten weekend IV lidze, a za tydzień wrócić do drużyny, która rywalizuje w CLJ-ce. Ważne jest stworzenie odpowiednich warunków, które sprawią, że będą mogli rozwijać swój potencjał.

IV liga może wiele dać młodym zawodnikom i wpłynąć znacząco na ich rozwój, tak?

– Tak, to na pewno. My mamy wielu chłopaków późno dojrzewających. Wiadomo, że chłopak, który jest nieobudowany jeszcze mięśniowo, słabszy motorycznie, nie będzie mógł w pełni pokazać swojego potencjału w rywalizacji z zawodnikami dużo starszymi, silniejszymi i szybszymi…

Czy dla takich zawodników to nie jest potencjalna krzywda – rywalizacja w IV lidze?

– Tak, uważam, że trzeba z tym mocno uważać. Młodemu zawodnikowi robi się krzywdę, gdy za szybko wprowadza się go do seniorów. Tym bardziej, że wielu chłopaków ma takie przekonanie, że powinni już grać w seniorach. Trzeba z nimi rozmawiać i umiejętnie wprowadzać do seniorskiej szatni. Uważam, że do tej pory w Escoli były podejmowane dobre, trafne decyzje, jeśli chodzi o przesuwanie młodych zawodników do seniorów – każdemu wychodziło to na plus.

Załóżmy, że awansujecie do CLJ U-19. Czy lepiej dla waszego młodego, utalentowanego zawodnika będzie, żeby co tydzień rywalizował w CLJ-ce czy IV lidze? Co będzie dla niego lepsze – ekspozycja na poziomie centralnym czy ogrywanie z seniorami?

– Myślę, że każdy w sporcie dąży do tego, żeby rywalizować z jak najlepszymi przeciwnikami. Uważam, że poziom CLJ U-19 jest naprawdę wysoki. Tam już typowo przez cały sezon grają ze sobą najlepsze zespoły z całego kraju. Większość drużyn to akademie ekstraklasowe, a niektórzy zawodnicy mają już za sobą treningi z pierwszą drużyną. Tam nie ma przypadkowych ekip i piłkarzy. Jeśli awansujemy do tej ligi, będziemy wystawiać naszych najzdolniejszych chłopaków, żeby tam grali i się rozwijali. CLJ-ka jest świetnie opakowana, co daje jej sporo prestiżu. Z kolei w IV lidze są też takie mecze, które są wartościowe i młody chłopak, który zagrałbym tam kosztem CLJ-ki, nie straciłbym nic, a nabierze doświadczenia seniorskiego. W czołowych drużynach z IV ligi znajdziemy sporo zawodników, którzy kiedyś grali na wyższym poziomie, co sprawia, że młody chłopak może wiele zyskać podczas takiej rywalizacji. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo wiele czynników będzie miało wpływ na decyzje dot. przesuwania zawodników do poszczególnych drużyn. Trzeba podejść do tego z rozsądkiem i umiejętnie szachować siłami i możliwościami naszych podopiecznych. Ważne jest indywidualne podejście do każdego zawodnika.

Jaki macie plan na drużynę seniorów? W poprzednich latach średnia wieku waszej drużyny wynosiła 17,18 lat, gdzie graliście tylko młodymi zawodnikami. To się zmieniło i wprowadziliście kilku doświadczonych zawodników, takich jak pan? I co dalej? Chcecie iść po III ligę w przyszłym sezonie? Czy IV liga to jest optymalne miejsce do ogrywania młodych zawodników i chcecie tu pozostać na dłużej?

– Nadal średnia wieku naszych zawodników nie jest wysoka. Wielu mamy chłopaków z roczników 2003 i 2004. Jestem najstarszym zawodnikiem w kadrze, następni są z roczników 1999 i młodszych. Mamy młody skład. W przyszłości chcielibyśmy awansować do III ligi. To jest poziom, który dałby wiele naszej akademii. Sprawiłby też łatwiejsze i płynniejsze wprowadzanie młodych zawodników do piłki seniorskiej. Aczkolwiek pytanie o przyszłość, należy zadać prezesowi Wiesławowi Wilczyńskiemu, bo wiadomo, że awans do III ligi wiązałby się z szeregiem organizacyjnych spraw, które trzeba spełnić, żeby móc występować na tym poziomie. Uważam, że sportowo nasi zawodnicy daliby radę, jeśli wzmocnilibyśmy ich też kilkoma doświadczonymi piłkarzami. 

Jaką pan pełni rolę w pierwszej drużynie? Czy możemy pana odbierać jako grającego trenera? Oficjalnie nie znajdziemy nazwiska Piotra Gurzędy w sztabie szkoleniowym Escoli w IV lidze, ale czy na boisku wygląda to trochę inaczej?

– Nie wchodzę w kompetencje trenerów, którzy prowadzą drużynę seniorów, mówię o Krzysztofie Bakaju i Grzegorzu Kończyńskim. Jestem w tej drużynie po to, żeby realizować założenia, które mi wyznaczają. Natomiast, jeśli chodzi o moją rolę na boisku to jestem najbardziej doświadczonym zawodnikiem w zespole. Taki też był plan, żebym przyzwyczajał chłopaków do pewnych zachowań boiskowych. Jestem stoperem, więc dużo podpowiadam i rozmawiam z zawodnikami. Był taki plan na tę drużynę, żeby w niej był jeden doświadczony piłkarz, który będzie potrafił w kryzysowych momentach podnieść drużynę na duchu i podpowiadać kolegom na bieżąco. Będąc na boisku wymagam od innych sto procent zaangażowania. Nigdy nie było takiej sytuacji, żebym musiał kogoś dodatkowo motywować do cięższej pracy na boisku. To są świadomi ludzie. Można powiedzieć, że jestem grającym trenerem, tak, jak pan to określił, ale nigdy nie ingeruję w pracę szkoleniowców.

Zaznacza pan w swojej wypowiedzi, że nie chce wchodzić w kompetencje trenerów. Jednak mi chodziło o coś innego. Czy de facto nie jest pan częścią sztabu szkoleniowego i na boisku przypomina i podpowiada to, co ustalił pierwszy trener zespołu?

– Rzeczywiście tak jest, jak pan mówi. Trenerzy mają do mnie zaufanie. Na co dzień jesteśmy kolegami z pracy. Codziennie spotykamy się w akademii i ze sobą rozmawiamy. Jestem łącznikiem między drużyną a trenerami. Próbuję przenosić myśl szkoleniowców na boisko.

Czego się pan nauczył, dzięki Centralnej Lidze Juniorów?

– Przede wszystkim wiele czerpię od innych trenerów. Jeżdżę na mecze, obserwuję ich pracę. Z każdego treningu i spotkania ligowego coś nowego wyciągam. Uczę się też wiele od swoich zawodników. Dla mnie jest to ogromna motywacja do pracy, gdy widzę, kiedy moi podopieczni walczą z przeciwnościami losu, są zaangażowani w każdy mecz i trening, i zależy im mocno na rozwoju indywidualnym i zespołowym. Uczę się też komunikacji z zespołem. Wyciągam też wiele z analizy meczów przeciwników. Trudno wymienić jedną rzecz. Po prostu trzeba wierzyć w siebie i swoje umiejętności, nawet, jeśli ktoś cię skreśla to należy iść do przodu. Mój zespół podnosi się, nawet w beznadziejnie trudnych momentach. Za to im serdecznie dziękuję, bo to tym bardziej mi pokazuje, że można realizować cele, gdy wierzy się mocno w siebie. Tego nauczyli mnie ci zawodnicy w tym sezonie.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Escola Varsovia/Facebook