Do reprezentacji Polski U-20 po raz pierwszy został powołany Bartłomiej Smolarczyk, który jeszcze w zeszłym roku występował w IV-ligowej Ząbkovii Ząbki, natomiast teraz gra na zapleczu Eredivisie.
Młody obrońca w przeszłości szkolił się m.in. w Akademii Pogoni Szczecin oraz Escoli Varsovia. „W Pogoni przydarzyła się sytuacja, która zmusiła mnie do odejścia, ale nie chciałbym o niej mówić. Gdy wróciłem do domu, byłem bardzo podłamany i nie miałem chęci dalej trenować. Odechciało mi się piłki na jakiś czas. Ale byłem blisko rodziny, która jest dobrze zaznajomiona z piłką i mogłem liczyć na jej wsparcie. I teraz uważam, że trafiłem w odpowiednie miejsce. Miałem też z tyłu głowy, że przejście do IV ligi wiąże się z różnymi minusami. Np. trenowaliśmy cztery razy w tygodniu, więc musiałem sam organizować sobie czas, żeby trenować indywidualnie. Ale w Ząbkovii mogłem się uczyć dorosłej piłki od podstaw” – tłumaczy w rozmowie z „TVP Sport” zawodnik.
Jak Smolarczyk trafił z czwartoligowego klubu na zaplecze Eredivisie? „Pewien skaut, który współpracował z agencją menedżerską z Holandii obserwował mnie jeszcze w czasach, gdy byłem w Pogoni. Od tamtej pory obserwował mnie na żywo. Moim marzeniem zawsze była gra za granicą. Dążyłem do tego, a moi rodzice mnie w tym wspierali. Na szczęście się udało, ale nie było mi łatwo przejść z czwartej ligi polskiej do klubu, który w Holandii gra na drugim szczeblu, czyli FC Dordrecht” – mówi młodzieżowy reprezentant Polski.
Fot. Newspix
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ