Doktor Urszula Zdanowicz w radiowej „Trójce” zwróciła uwagę na rosnącą liczbę urazów więzadeł krzyżowych u dzieci.
Dla wielu zawodowych sportowców zerwanie więzadeł krzyżowych oznacza konieczność kilkumiesięcznej rehabilitacji, po której i tak nie wszyscy wracają do swojej optymalnej dyspozycji.
Problem dotyczy także najmłodszych. – Ilość uszkodzeń więzadła krzyżowego u dzieci znacząco wzrosła. Ze statystyk wynika, że w latach 2000-2024 częstotliwość urazów więzadła krzyżowego przedniego u osób poniżej 18. roku życia zwiększyła się… 29-krotnie – tłumaczy Zdanowicz.
– Co więcej, nawet gdy zrobimy rekonstrukcję, to jedna trzecia pacjentów w wieku 14-15 lat, u których zazwyczaj dochodzi do uszkodzenia, będzie wymagała dalszych operacji – dodała lekarz medycyny sportowej.
Dlaczego u dzieci coraz częściej zaczyna dochodzić do uszkodzeń więzadeł?
– Problem wziął się z dwóch rzeczy – dzieci zaczynają bardzo wcześnie trenować oraz od razu trenują bardzo wąską specjalizację. Że jak idą grać w piłkę nożną, to grają tylko w piłkę nożną. Nie mają „ogólnorozwojówki” i od małego ciężko trenują. To są główne czynniki, które mają wpływ na coraz większą liczbę kontuzji – wyjaśnia Urszula Zdanowicz.
Jak w takim razie można chronić dziecko przed uszkodzeniem więzadeł krzyżowych? – Towarzystwa naukowe zaczęły się zastanawiać nad tym, że skoro spora część dorosłych wymaga ponownej rekonstrukcji swoich więzadeł, to może rozwiązaniem będzie całkowite ograniczenie tego rodzaju kontuzji? – mówi Zdanowicz.
Sekcja Medycyny Sportowej ESSKA (European Society of Sports Traumatology, Knee Surgery and Arthroscopy), opierając się na licznych badaniach naukowych, opracowała specjalny program zapobiegający uszkodzeniom więzadła krzyżowego przedniego u dzieci i młodzieży.
Zestaw ćwiczeń dla dzieci i młodzieży ma zostać włączony do programu lekcji WF-u. Jak zauważa Urszula Zdanowicz, mają one znacząco obniżyć ryzyko uszkodzenia więzadeł krzyżowych. – To są bardzo łatwe ćwiczenia, które każdy będzie w stanie wykonać i one mogą zredukować ryzyko urazu nawet o 40-50% – tłumaczy specjalistka.
Fot. Newspix
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ