Trener Mateusz Stolarski w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” stwierdził, że gdy pracował z młodzieżą, czasem nakładał na zawodników zbyt dużą presję.
Zanim Stolarski trafił do Motoru Lublin, był związany m.in. z Akademią Wisły Kraków oraz Akademią Stali Rzeszów.
– Czasem na młodych zawodników nakładałem zbyt mocną presję, często ich oceniałem. Być może przez to ich zablokowałem. Oni mogą dzisiaj na ten temat się wypowiedzieć. Teraz poprowadziłbym to inaczej. Wtedy pracowałem najlepiej, ile umiałem i co wiedziałem. To też jest kluczowe w ocenie. Myślałem, również po swoich doświadczeniach, że może to jest odpowiednia droga, bo taką we mnie zaszczepiono – tłumaczy 31-latek.
W ekstraklasowym dziś Motorze Lublin mamy w ogóle dość niecodzienną sytuację, bo barw tego klubu broni Paweł Stolarski, młodszy brat Mateusza. Dlaczego starszemu z rodzeństwa nie udało się zrobić piłkarskiej kariery?
– W młodości trafiłem na trenera, który zabijał moją pewność siebie. Ciągle mnie oceniał i wpłynął na to, jak potem wyglądałem w dorosłej piłce i nawet w życiu. Stwierdziłem, że skoro mi to przeszkadzało, nie czułem się z tym dobrze, to jako trener chcę być inny – mówi Mateusz Stolarski.
– Miałem predyspozycję grania na dobrym poziomie. Wiesz, co mnie zabiło? Zniszczyło moją pewność siebie? Pozbawianie mnie decyzyjności, możliwości wyboru. Obwinianie mnie, że nie mam warunków fizycznych, które pomogłyby mi w grze. Bardzo mocno to odczułem. Byłem niższy od rówieśników i oceniano mnie przez pryzmat tego wzrostu. Więc po pierwsze warunki fizyczne, po drugie ten trener. To mnie najmocniej uformowało, przez to wypracowałem siebie w zarządzaniu – dodał.
Fot. Newspix
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ