Z Pucharu Tymbarku do Ekstraklasy. Jak zaczynał Dawid Kroczek?

Sebastian Szymański, Piotr Zieliński czy Krzysztof Piątek – w seniorskiej reprezentacji Polski mamy wielu uczestników Pucharu Tymbarku. Ale trenerzy dzieciaków również się wybijają. Jednym z przykładów jest Dawid Kroczek.

Z Pucharu Tymbarku do Ekstraklasy. Jak zaczynał Dawid Kroczek?

UKS SMS Łódź –> Sokół Aleksandrów Łódzki –> Resovia Rzeszów –> Unia Skierniewice –> Cracovia. Tak wyglądała droga Kroczka do pracy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Uczestnik kursu UEFA PRO wywodzi się z piłki dziecięcej, to od niej rozpoczął swoją trenerską karierę.

– Byłem uczniem gimnazjum i liceum, natomiast w wieku 21 lat zacząłem pracować w UKS-ie SMS Łódź. Zaufał mi trener Mirosław Dawidowski. Nie ukrywam, że dużo zawdzięczam temu miejscu – mówił nam cztery lata temu w „Jak Uczyć Futbolu” Dawid Kroczek.

Obecny szkoleniowiec „Pasów” w SMS-ie pełnił funkcję trenera, a później, mimo wciąż młodego wieku, koordynatora. Przypuszczamy, że łodzianin musi darzyć szczególnym sentymentem grupę rocznika 2003, którą prowadził aż… 11 lat. To właśnie z tym rocznikiem święcił sukcesy w Pucharze Tymbarku.

– Łącznie czterokrotnie startowałem w Pucharze Tymbarku, z czego dwukrotnie awansowaliśmy do finałów ogólnopolskich – wspominał nam 35-latek. Drużyna z województwa łódzkiego okazała się najlepsza w największym dziecięcym turnieju na Starym Kontynencie w 2013 i 2015 roku. Najpierw UKS SMS Łódź triumfował w kategorii U10, ogrywając w decydującym starciu rówieśników z Dolnego Śląska, a dwa lata później – w U12 – wygrał z ekipą z Wielkopolski.

Od finału ostatniej edycji minęło dziewięć lat i chociaż trener Kroczek miał okazję prowadzić Cracovię na części największych, a zarazem najładniejszych obiektów nad Wisłą, to na ławce trenerskiej PGE Narodowego zasiadł wyłącznie przy okazji finału ogólnopolskiego Pucharu Tymbarku. To elitarny stadion, na którym – poza pierwszą reprezentacją Polski – występują wyłącznie finaliści Pucharu Polski oraz finaliści Turnieju.

„Nikt nie zastanawiał się, czy będzie pracował w najwyższej klasie rozgrywkowej, tylko kiedy”

Z tamtej ekipy największy potencjał wykazywał chyba Nikodem Sujecki. Młody golkiper szkolił się w Akademii Pogoni Szczecin, rozegrał kilka meczów w Resovii Rzeszów oraz Skrze Częstochowa, ma na koncie kilkadziesiąt występów w barwach Olimpii Grudziądz. W ostatnich dniach związał się z IV-ligowym klubem z Kutna. W starszych kategoriach wiekowych z tą grupą trenował też Mateusz Musiałowski, który latem zdecydował się na grę w lidze cypryjskiej.

– Jak patrzę z perspektywy czasu na trenera Dawida Kroczka, to z pewnością był bardzo ambitnym i charakternym szkoleniowcem. Patrząc na jego pracę, nikt nie zastanawiał się, czy będzie pracował w najwyższej klasie rozgrywkowej, tylko kiedy – uważa Sujecki, który z Kroczkiem miał styczność w SMS-ie Łódź w latach 2013-2017.

W nagrodę za zwycięstwo w XIII edycji Pucharu Tymbarku, UKS SMS Łódź udał się do Anglii, gdzie mógł obejrzeć mecz na stadionie Wembley.

– Trener był dla nas autorytetem. Można było się go nawet trochę bać, chociaż ze względu na fakt, że byłem kapitanem zespołu, to miałem z nim luźniejszą relację. Mogę wypowiadać się o nim wyłącznie w samych superlatywach. Gdybym miał syna i trafiłby on pod skrzydła takiego trenera, to… tylko dziękować Bogu – dodał 20-latek.

„Od początku mówił, że chciałby kiedyś spróbować swoich sił w piłce seniorskiej”

Potencjał w Dawidzie Kroczku dostrzegał także Marcin Perliński, który w tamtych czasach pełnił funkcję jego asystenta.

– To był facet, który od początku wiedział, o co walczy. Poświęcał masę czasu na samorozwój – brał udział w kursokonferencjach, stażach trenerskich. Szlifował również język angielski. Planował swoją przyszłość i zaistnienie w piłce seniorskiej – zdradza Perliński, dziś trener oraz koordynator grup młodzieżowych w Uczniowskim Klubie Sportowym SMS Łódź.

– Służył pomocą, doświadczeniem, zarażał nas swoją filozofią. Był też dobrym kolegą. To było kwestią czasu, kiedy otrzyma szansę na wysokim poziomie – sądzi Marcin Perliński.

Dlaczego Nikodem Sujecki powiedział, że trenera Kroczka można było się bać? – Dawid był wymagający. Nie przywiązywał się do nazwisk, rotował chłopakami, żeby adaptować ich do ciężkiej pracy. Nawet, gdy wiodący zawodnik grał słabiej, to potrafił posadzić go na ławce rezerwowych. Żeby wywalczyć sobie skład, trzeba było zapracować odpowiednią postawą na treningach – wyjaśnia były asystent Dawida Kroczka.

Okazję trzeba umieć wykorzystać

Perswazja, a więc umiejętność przekonywania kogoś do własnych racji, z pewnością Kroczkowi się w życiu przydała. Kilkukrotnie w karierze trenerskiej pomógł mu również splot szczęśliwych wydarzeń, lecz nie byłoby ich, gdyby nadarzających się okazji nie potrafił wykorzystywać.

Przykłady? Proszę bardzo.

Sokół Aleksandrów Łódzki – w tym klubie Dawid Kroczek rozpoczął swoją przygodę z piłką seniorską. Początkowo pełnił funkcję asystenta Sławomira Majaka, ale gdy klub zaczął zmagać się z problemami finansowymi, postawił na młodszego z tej dwójki, któremu również… można było zaoferować niższą pensję.

– Gdy obejmowałem drużynę, na pewno dużo pomogła mi wcześniejsza praca u trenerów Sławka Majaka i Bogdana Jóźwiaka, bo miałem wcześniej możliwość zapoznania się z zespołem, ponieważ funkcjonowałem w nim jako asystent. Ze względu na wycofanie się głównego sponsora, w klubie doszło do dużej reorganizacji. Zdecydowanie łatwiej było pozyskać młodego, a zarazem ambitnego trenera, który chciałby udowodnić swoją wartość i ma dużo niższe oczekiwania niż doświadczeni szkoleniowcy – tłumaczył w „Jak Uczyć Futbolu” 35-latek.

– Musiałem też przekonać do siebie osoby zarządzające klubem. To nie działa tak, że można „za darmo” otrzymać pracę w III-ligowej drużynie – zwraca uwagę Kroczek, który z Sokołem Aleksandrów Łódzki… otarł się o awans do drugiej ligi.

Kiedy aktualny szkoleniowiec „Pasów” rozstał się z Sokołem, wrócił do pracy asystenta – tym razem w pierwszoligowej Resovii, którą prowadził w tamtym czasie Radosław Mroczkowski. Historia się powtórzyła. Mroczkowski stracił pracę, więc Dawid Kroczek przekonał władze rzeszowskiego klubu, żeby mimo braku odpowiedniej licencji, to on objął stanowisko pierwszego szkoleniowca.

– Podstawą rozwoju trenera jest chęć nieustannego dokształcania się. Nie ukrywam, że odkąd zacząłem być trenerem, dużo czasu poświęcam na rozwój. Inwestuję, jeżdżę i czerpię z wiedzy oraz doświadczenia innych, podpatruję ich, a następnie staram się to przełożyć na własną drużynę. Uważam, że prędzej czy później ludzie docenią ciężką pracę, mimo że czasem trzeba poczekać na swoją szansę – to kolejny cytat z naszej audycji z 2020 roku.

Do trzech razy sztuka

W lutym bieżącego roku Cracovia wydała komunikat, w którym poinformowała, że trenerem reaktywowanej drużyny rezerw został Dawid Kroczek. Pracę tę miał łączyć z funkcją szefa metodologii w zespołach U-17 i U-19, lecz gdy w kwietniu zwolniony został Jacek Zieliński, 35-latek otrzymał szansę w Ekstraklasie i przekonał prezesa Mateusza Dróżdża, żeby ten nie szukał innego szkoleniowca.

Uczestnik kursu UEFA PRO utrzymał „Pasy” w najwyższej klasie rozgrywkowej i otrzymał nowy kontrakt. Latem Cracovia została wzmocniona, Kroczek miał czas lepiej poznać zespół i dziś widzimy tego efekty – minęło osiem kolejek, a klub z ul. Kałuży wyprzedza w tabeli wyłącznie świetnie dysponowany Lech Poznań Nielsa Frederiksena.

W zeszłym sezonie Piotr Łęczyński, triumfator VIII edycji Pucharu Tymbarku, zdobył z Pogonią Szczecin mistrzostwo Polski kobiet. Czy Dawid Kroczek będzie kolejnym szkoleniowcem wywodzącym się z tego Turnieju, któremu uda się ta sztuka, tylko że w męskich rozgrywkach? To byłaby świetna historia.

***

Początkiem września wystartowały zapisy do XXV edycji Pucharu Tymbarku! Drużyny chłopców i dziewcząt można standardowo zgłaszać do rozgrywek w trzech kategoriach wiekowych – U8, U10 i U12.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix, Tymbark