Trener Marek Zub w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” zwrócił uwagę, że szkoleniowców nie powinno dzielić się ze względu na wiek, tylko ze względu na wiedzę.
Po latach pracy za granicą, 60-latek w zeszłym sezonie objął pierwszoligową Stal – klub, który wyróżnia się stawianiem na młodzież. W całej kadrze rzeszowskiego zespołu jest… zaledwie sześciu piłkarzy, którzy mają więcej niż 23 lata.
Jak Zub patrzy na „międzypokoleniowe starcie” trenerów w polskiej piłce?
– Teraz zaczęło się od Nagelsmanna. Rzeczywiście patrząc na obsady trenerskie, to młodych jest wielu. Mnie tylko dziwi, że przy takim wyborze często podstawowym kryterium jest wiek. Bo co? Bo Nagelsmann został trenerem Bayernu w wieku 30 lat? Będę stał na straży trenerów z doświadczeniem – mówi Marek Zub.
– Porównam to do drogi: piłkarz, który zaraz po karierze zostaje trenerem. Weźmy pielęgniarkę – na co dzień asystuje przy operacjach, przygląda się decyzjom lekarzy, patrzy im na ręce. Widzi mnóstwo przykładów. I nagle po dwudziestu latach z dnia na dzień ma zostać lekarzem. Bez wiedzy, wykształcenia, a tylko z perspektywami obecności i uczestniczenia. To nie przejdzie. A w piłce przechodzi. Ścieżka do pracy trenera jest bardzo krótka. Na pewno doświadczenie piłkarskie na wysokim poziomie, obycie w tym środowisku, mam na myśli nie tylko mecze, ale cały ten futbolowy świat, jest handicapem. Natomiast podstawą jest wiedza – uważa szkoleniowiec rzeszowskiego klubu.
Z dorobkiem 18 punktów Stal traci obecnie osiem „oczek” do otwierającego tabelę Bruk-Betu Termalica Nieciecza. W najbliższy wtorek zespół ze stolicy Podkarpacia zmierzy się w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin.
Fot. Newspix
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ