Krzysztof Kołaczyk w rozmowie z „WP SportoweFakty” skomentował zwolnienie z Akademii Wisły Kraków.
Kołaczyk był związany ze szkółką „Białej Gwiazdy” od 2020 roku. Początkowo pełnił funkcję pełnomocnika Wisły Kraków ds. akademii, a następnie został jej dyrektorem.
– Pewnie, że ta informacja była dla mnie szokiem. Przyszedłem w poniedziałek normalnie do pracy. Później miałem spotkanie z prezesem Jarosławem Królewskim, na którym się dowiedziałem o tej decyzji. Oczywiście było to zaskakujące i przykre dla mnie. Natomiast jako człowiek dojrzały, który w sporcie już spędził wiele lat i widział już wiele, podkreślę, że szanuję decyzję prezesa. Nie jest to lekkie i łatwe. Wewnątrz była i wściekłość, i przykrość, zdziwienie. Natomiast prezesi mają prawo do takich decyzji. Wierzę głęboko, że jest to racjonalne, przemyślane. Zależy mi bowiem na tym, by wszystko to, co zbudowaliśmy, nadal funkcjonowało – tłumaczy Krzysztof Kołaczyk.
Były asystent Dariusza Gęsiora w młodzieżowych kadrach Polski nie spodziewał się zwolnienia. Jaki ma teraz pomysł na siebie?
– Nie wiem, co dalej będę robił. Telefony jakieś odbieram. Tylko, że ja nie umiem wchodzić w dany projekt na chwilę. Muszę wiedzieć, gdzie mamy sięgać i jaki jest długofalowy cel. Pytam też siebie, czy jeszcze się zaangażować w projekt w piłce, czy może – póki jest siła i energia – zgodzić się na propozycję niezwiązaną ze sportem. Bo takie też się pojawiają. W życiu bym nie przypuszczał, że to będzie w ogóle wchodziło w grę, ale teraz pomału zaczynam i taki scenariusz rozważać. Muszę sobie dać jeszcze trochę czasu na decyzję – mówi były dyrektor Akademii Wisły.
Fot. Newspix
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ