Trener Filip Raczkowski w rozmowie z „legia.net” ocenił sezon w wykonaniu Legii Warszawa, który zakończył się dla stołecznej akademii zdobyciem mistrzostwa Polski.
W tym roku końcówka Centralnej Ligi Juniorów U-19 dostarczyła nam ogrom emocji. Kwestię tytułu rozstrzygnął dopiero w doliczonym czasie gry Szymon Grączewski, zdobywając bramkę na 3:2 w starciu z Jagiellonią Białystok. Gdyby golkiper „Dumy Podlasia” obronił tę piłkę, rozgrywki wygrałby Lech Poznań.
– W pewnym momencie powiedzieliśmy sobie, że być może piszemy materiał na kapitalną książkę. Tak się stało – mimo że 17 marca mieliśmy 11 punktów straty do lidera, zdołaliśmy go dogonić i nawet przegonić, odrabiając 12 „oczek” w ciągu 11 meczów. Myślę, że dla piłkarzy będzie to wspomnienie na długie lata, może i na całe życie – zwraca uwagę Raczkowski.
Co zadecydowało o mistrzostwie Polski dla Legii? Raczkowski twierdzi, że wiosną nie doszło w drużynie do wielkich zmian.
– Sądzę, że mentalność i spokój, czyli elementy, które przez cały sezon towarzyszyły w działaniach naszego zespołu – zarówno zawodników, jak i sztabu – były kluczowe w tym, że w końcówce rozgrywek zachowaliśmy się chyba najlepiej w lidze pod kątem utrzymania stabilności emocjonalnej – tłumaczy szkoleniowiec.
Jakie było podejście w Akademii Legii Warszawa do wspomnianego meczu z Jagiellonią?
– Podeszliśmy do meczu normalnie, co jest naszą największą zasługą, jeśli chodzi o sztab i piłkarzy. W poprzednich sezonach różnie bywało z ważnymi rywalizacjami. Sięgając pamięcią w kontekście bardziej istotnych gier, jak z Lechem czy Jagiellonią, brakowało wielkich przesunięć. Na obu wspomnianych spotkaniach był z nami Szymek Grączewski, który docelowo funkcjonował w III-ligowych rezerwach. Przeciwko „Kolejorzowi” zagrał Wiktor Puciłowski, dwa razy schodził do nas Minas Vasiliadis, ale poza tym nie doszło do dużych ruchów personalnych. Efekt, w postaci pozytywnego zakończenia, przyniosła normalność w działaniach szkoleniowych całego klubu – mówi Filip Raczkowski.
Fot. 400mm.pl
KOMENTARZE DODAJ KOMENTARZ