Śledź: „Czy rozliczam trenerów z wyników? Tak, z wyników ich pracy”

W „Jak Uczyć Futbolu” nie po raz pierwszy gościliśmy Marka Śledzia. Co zaskoczyło go na początku pracy w Akademii Legii? Kiedy będzie można zacząć oceniać efekty jego pracy? Czy rozlicza trenerów z wyników sportowych?

Śledź: „Czy rozliczam trenerów z wyników? Tak, z wyników ich pracy”

Marek Śledź – na swoim koncie ma pracę m.in. w Lechu Poznań, Radomiaku Radom, Miedzi Legnica czy Rakowie Częstochowa. Od dwóch lat pełni funkcję dyrektora Akademii Legii Warszawa.

Jak ocenia swój dotychczasowy pobyt w stołecznym klubie?

– Dwa lata to krótki okres – w klubach wysokokwalifikowanych, z pewną tożsamością, takie projekty budowane są przez lata, dekady. Element, który nieszczęśliwie charakteryzuje projekty w Polsce, to niecierpliwość i brak konsekwencji. Jeśli te dwie rzeczy nie będą towarzyszyły Akademii Legii, to nie mam żadnych wątpliwości, że efektywność tego projektu będzie wysoka.

Co zaskoczyło Marka Śledzia na początku pracy w Warszawie?

– Legia Training Center zalicza się do topowych ośrodków szkoleniowych w Europie – widziałem oraz „dotykałem” obiekty wielu zespołów i tylko nieliczne mogłyby sprostać standardowi, który dzisiaj jest w LTC. Trzeba zwrócić uwagę, że ten projekt cały czas się rozwija. Mimo że pracowałem w kilku ekstraklasowych klubach, żaden w kwestii infrastruktury nie mógł zbliżyć się do Legii.

Co wyróżnia Akademię Legii?

– Wskazałbym kulturę klubu, kulturę relacji międzyludzkich i panujące w nich standardy. Do tego dochodzą m.in. medialność oraz wszechstronność – Legia Warszawa to klub wielosekcyjny, w którym liczy się nie tylko piłka nożna.

Co Marek Śledź zmienił w Akademii Legii?

– W dwa lata udało się dokonać bardzo konkretnych zmian, które określiłbym zmianami przemyślanymi i zaplanowanymi – na pewno nie mają one charakteru chaosu. Gdy rozpocząłem swoją pracę, zwróciłem się z prośbą do zarządu klubu, żeby ze struktur skautingu wydzielić skauting młodzieżowy. Jako ten, który będzie poddany trochę innym wymaganiom. To był pierwszy krok.

– W ślad za nim powstała odpowiedź na pewną wizję, która mi towarzyszyła, czyli wizję akademii międzynarodowej. Dlatego też powstał dział skautingu międzynarodowego. Po co? Założyłem, że w odpowiedniej perspektywie czasu chcemy być w pięćdziesiątce najlepszych akademii w Europie. Jeśli mamy być akademią europejską, czyli przygotowującą zawodników do gry na najwyższym poziomie europejskim, to musimy sobie zdawać sprawę, że kluby i sztaby są międzynarodowe – nie tylko za granicą. Pierwszy zespół jest drużyną międzynarodową, jego sztab również, więc atmosfera, w której powinien dorastać wychowanek, także powinna być międzynarodowa. Żeby zawodnik przyzwyczajał się do innych języków, religii czy kultur.

– Powstał składający się z kilkunastu osób komitet transferowy, czyli odeszliśmy od jednoosobowego decydowania o poczynaniach transferowych. Komitet transferowy ma również przywilej w kwestii wypowiedzenia się na temat działań kontraktowych piłkarzy – dzisiaj kontakt to wyróżnienie i nagroda dla młodego zawodnika. 

– Powstała również Szkoła Mistrzostwa Sportowego i mogę śmiało powiedzieć, że pierwszy rok jej działania zakończył się bardzo prawidłowymi wynikami edukacyjnymi, ale prawdziwym sprawdzianem będzie kolejny rok, gdy po raz pierwszy uczniowie podejdą do matury.

– Zmodyfikowaliśmy oraz wyjęliśmy ze struktur ogólnych klubu Legia LAB, czyli projekt, który został podporządkowany działaniom akademii.

– Stworzyliśmy także management akademii: wiele decyzji, które mają charakter strategiczny dla akademii, nie są podejmowane samodzielnie albo w składzie dwuosobowym, tylko dość regularnie się spotykamy i wspólnie podejmujemy decyzje, które mają zarówno charakter personalny, jak i strategiczny.

– Naturalnie doszło też do zmian w warstwie merytorycznej, czyli technologii szkolenia i zmian w modelu gry.

O zbyt dużej liczbie transferów do grup młodzieżowych:

– Rozpoczynając pracę, „zderzyłem się” z liczbą transferów przychodzących do grup U-14 i U-15. Policzyliśmy to i wyszło nam, że zmniejszyliśmy liczbę transferów przychodzących o 60%. Dlaczego ją zmniejszyliśmy? Ponieważ w ciągu dwóch lat byliśmy w stanie przygotować taką wartość szkoleniową w grupach dziecięcych, które trenują na obiektach przy ul. Łazienkowskiej, że po prostu duża grupa zawodników efektywnie przechodzi do kolejnych etapów szkoleniowych i trafia do LTC.

O odpowiedzialności za transfery do akademii:

– O transfery zawodników wnioskować mogą: trener prowadzący lub ktoś ze sztabu szkoleniowego danego rocznika, skauci oraz szef skautingu. To jest konkretna zmiana, bo dzięki temu odpowiedzialność za procesy transferowe wzrosła. Wiemy, kto wnioskował o transfer danego zawodnika, więc skala błędu trochę ciąży na barkach osób wnioskujących.

– Jeśli dana osoba będzie sześć razy wnioskowała o transfery i za każdym razem okażą się nieskuteczne dla kolejnych etapów szkolenia, to dla nas znak, że być może ten trener lub skaut popełnia błędy w ocenie perspektywy rozwoju zawodnika, więc nie powinien funkcjonować w danym departamencie albo nie powinien być osobą wskazującą zawodników do transferu. Działa to również w drugą stronę, czyli jeśli ktoś ma bardzo wysoką skuteczność transferową, to mamy większą szansę, że kolejne działania tej osoby również mogą być działaniami skutecznymi.

Jak działa skauting międzynarodowy?

– Zagraniczni zawodnicy muszą stanowić bardzo istotną konkurencję dla naszych graczy i to jest podstawa do tego, żeby oba środowiska – polskie i międzynarodowe – czyniły postępy. Najczęściej ściągamy młodzieżowych reprezentantów kraju. Mamy reprezentanta Grecji, dwóch reprezentantów Słowacji, Białorusina, Czarnogórca czy chłopców z ukraińskim oraz szwedzkim paszportem.

Czy Marek Śledź rozlicza trenerów z wyników?

– Tak, rozliczam trenerów z wyników, ale z wyników ich pracy, a nie wyłącznie wyników w sensie rezultatu sportowego w danym meczu, bo to jest bzdura, którą prostuję przy każdej okazji.

– Będę bronił tezy, że wynik sportowy jest w sporcie najważniejszym elementem – nie ma sportu bez wyniku sportowego i rywalizacji. Jeśli ktoś inaczej definiuje wartość sportu wysokokwalifikowanego, to moim zdaniem nie rozumie sportu. Gdy mówimy o wyniku sportowym, za każdym razem powinien być on efektem, a nie celem samym w sobie. Rozliczam trenerów z efektów i wyników, natomiast ten wynik nie dotyczy tylko wyniku sportowego.

– Oczywiście, że chcemy zdobyć mistrzostwo Polski U-15, U-17 i U-19, ale jednocześnie chcemy przygotować konkretną liczbę zawodników do gry w młodzieżowych reprezentacjach Polski, do pierwszego zespołu, do starszego rocznika. Chcemy też realizować indywidualne ścieżki rozwoju, co zalicza się do celów bieżących. Mamy precyzyjnie zaplanowaną liczbę minut, którą dany zawodnik spędzi na boisku w danej kategorii wiekowej, na konkretnej pozycji.

– Trener Jakub Renosik, którego zespół przegrał ze Śląskiem Wrocław w finale mistrzostw Polski U-15, dzisiaj jest pierwszym trenerem w drużynie U-17. Nie zdobył mistrzostwa, ale za to przygotował konkretną liczbę młodzieżowych reprezentantów kraju czy zawodników do kolejnego etapu szkolenia, więc prawidłowo zrealizował kilka ważnych celów – to nie tak, że jak trener przegra mecz, to na drugi dzień ma spakowany plecak…

O analizie meczów:

– Departament Analizy Szkoleniowej co tydzień przedstawia nam wartości sportowe i analityczne z danego meczu. Wiemy, ile razy posiadaliśmy piłkę, ile razy weszliśmy w strefę bezpośredniego zagrożenia, ile stworzyliśmy sytuacji bramkowych. To również określamy w celach dla danego trenera. Chcemy, żebyś wygrał mecz, ale chcemy, żebyś go wygrał, mając tyle stworzonych sytuacji bramkowych i tak dalej.

Czy zdobyte mistrzostwa Polski automatycznie przedłużają kontrakt Marka Śledzia z Legią?

– W mojej umowie nie ma takiego zapisu, to brednia! Nie wiem, kto w ogóle stworzył taki mit, że moja umowa automatycznie się przedłuży, jeśli akademia zdobędzie określoną liczbę tytułów mistrzowskich. W kontrakcie jest zapis umożliwiający przedłużenie go o trzy lata i ta możliwość leży po stronie zarządu klubu. Jeśli zarząd będzie zadowolony z wielowymiarowych efektów mojej pracy, to tę umowę przedłuży, a gdy nie będzie zadowolony, ma możliwość dokonania zmiany na tym stanowisku.

Dlaczego nie dokonał „rewolucji” w Akademii Legii?

– Szkolenie dzieci i młodzieży to proces. Działania rewolucyjne, które miałyby zaistnieć, byłyby działaniami reakcji tylko tu i teraz – bardzo rzadko przekładają się one na efekt finalny, długoterminowy. Nie czynię takich działań i w całej mojej filozofii pracy jest więcej działań ewolucyjnych.

O liczbie drużyn w akademii:

– Na jednym z zebrań zapytałem, ile jest drużyn w akademii? Trenerzy zaczęli liczyć zespoły, iluś tam się doliczyli, ale podczas tego liczenia zakomunikowałem, że oczekuję od wszystkich tu pracujących, że w akademii mamy tylko jedną drużynę i nazywa się właśnie akademia. Musimy zrozumieć, że pracujemy dla wspólnych celów, że dzisiaj pracuję z jednym rocznikiem, ale za chwilę mogę pomóc trenerowi w innym, że mogę zejść do młodszej kategorii wiekowej i dalej świetnie wykonywać swoją pracę. Nie raz to ego trenerskie należy trochę schować dla dobra projektu, drużyny, jaką jest akademia, ale też żeby całkowicie go nie zaniechać.

O niecierpliwości wśród młodych szkoleniowców:

– Młodzi trenerzy cechują się czasem niecierpliwością w kwestii realizacji swoich ścieżek rozwoju, czyli już teraz chciałbym pracować z pierwszą drużyną, już dzisiaj chciałbym prowadzić zespół w Lidze Mistrzów. Zresztą, to nic dziwnego, bo u piłkarzy występują podobne mechanizmy.

Czy w Akademii Legii Warszawa jest zawodnik, którego klub sprzeda za więcej niż 10 milionów euro?

– Jest ich wielu i nie mam co do tego wątpliwości. W pewnym sensie zaciągam trochę dług u zarządu, budując i modernizując ten projekt. Jak mogę go spłacić? Wychowankami, którzy będą stanowić również wartość ekonomiczną dla klubu.

O „success story” Marka Śledzia:

– Nieskromnie to zabrzmi, ale każdy projekt, który budowałem, na koniec emanował sukcesem – czy to w postaci wyniku sportowego, czy w postaci wychowanków albo obu rzeczy naraz.

Kiedy będzie można realnie zacząć oceniać efekty kadencji Marka Śledzia w Legii?

– Myślę, że o początkach systemowości będzie można mówić za około trzy lata. Pierwszym rocznikiem, który może w sposób widoczny stanowić tę wartość systemową, będzie rocznik 2009.

Co w Legii Warszawa traktują jako porażkę?

– Druga pozycja? Dla Legii Warszawa to porażka. W tym roku zdobyliśmy dwa wicemistrzostwa Polski, ale absolutnie nie uznaję tego za nasz sukces. Dla innych klubów może byłoby to bardzo ważne i istotne wydarzenie, natomiast dla nas to porażka. Nie ukrywam, że chcę wygrywać i zajmować pierwsze miejsca – nie tylko w klasyfikacji medalowej, ale również w liczbie wychowanków grających w seniorskiej i młodzieżowych kadrach Polski, w klasyfikacjach ekonomicznych oraz rywalizacji międzynarodowej.

***

Całą rozmowę z audycji „Jak Uczyć Futbolu” z trenerem Markiem Śledziem, w której rozwinęliśmy ww. wątki, można znaleźć tutaj.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. 400mm.pl