Weszło Junior

Wielka Szóstka, aspiranci i odstający. Nasze wrażenia po 10 „Ligach od kuźni”

Dziesięć tygodni, dziesięć ekstraklasowych akademii, coraz pełniejszy pogląd na stan szkolenia w klubach najwyższej klasy rozgrywkowej. Byliśmy w akademiach szczycących się mianem czołowych w kraju, byliśmy też tam, gdzie droga do celu wciąż jest bardzo, ale to bardzo długa. Przed nami jeszcze sześć wizyt, a także – chyba możemy już to zdradzić – wiosną kilkanaście w szkółkach klubów z niższych klas rozgrywkowych.

Wszystkie odcinki „Ligi od kuźni” znajdziecie TUTAJ (KLIK!)

Warto więc pokusić się o pierwsze większe podsumowanie tego, co zobaczyliśmy podczas wszystkich tych wizyt. Na początek – dotychczasowy ranking.

liga-od-kuzni-ranking-akademii

Słów kilka odnośnie do ocen gwiazdkowych – osobny felieton na temat ich złożoności, wagi liczby wychowanków w pierwszym zespole względem jakości i liczby obiektów, na koniec pierwszej części cyklu na naszych łamach przedstawi Przemek Mamczak z Weszło Junior – obecny w ramach „Ligi od kuźni” w 12 z 16 ekstraklasowych akademii.

Cztery pierwsze pozycje to kluby należące do grupy Big Six. Dwa pozostałe – Lechię i Legię – zdążyliśmy już odwiedzić i przyjrzeć im się dokładnie, ale nie będziemy uprzedzać faktów.

Założeniem Big Six była przede wszystkim regularna gra czołowych akademii między sobą. Regularne spotkania, na których nie ma punktomanii, rankingów, a do mediów trafiają nie wyniki, a informacja, że zespoły Big Six spotkały się ze sobą na kolejnym piłkarskim festiwalu. Świat młodzieżowej i juniorskiej piłki potrzebuje takich inicjatyw, bo zespoły U-13, U-11 w takim Zagłębiu leją większość drużyn w regionie, co może rozleniwiać. Od lepszych zaś zawsze można czerpać naukę dla siebie.

Kluby Big Six regularnie wspierają się też pomysłami, wiedzą. Członkowie grupy sami siebie nakręcają, rodzi się dyskusja, najlepsi trenerzy w kraju mogą się wymienić poglądami. Przykładowo: Pogoń Future prowadzi treningi indywidualne, pozycyjne? Jagiellonia już zapowiedziała, że na nowym ośrodku też będzie to robić, sporo o tym mówi się także w Poznaniu. Legia chce czerpać z piłki ulicznej? Zagłębie Lubin również z tego korzysta, ma przystosowane do tego boisko tuż pod bursą.

I trzeba powiedzieć, że te z akademii, które zdążyliśmy już ocenić, zdecydowanie na przynależność do szkoleniowego topu zasługują. Bo po prostu są w większości aspektów ponad resztą. Te kluby posyłają też w konsekwencji najwięcej zawodników na kadry młodzieżowe. I tak:

Połowa (12 z 24) powołanych na ostatnią konsultację szkoleniową kadry U-18 graczy to piłkarze klubów Big Six.

U-17? 8 z 23 zawodników Big Six obecnych na konsultacji selekcyjnej i meczach sparingowych z wartą Poznań U-19 i Elaną Toruń.

U-16? 14 z 20 graczy wezwanych na dwumecz kadry z rówieśnikami z Irlandii Północnej to gracze Lecha, Legii, Pogoni i Zagłębia.

U-15? Na niedawnym dwumeczu z Irlandią selekcjoner Bartłomiej Zalewski zażyczył sobie w 21-osobowej kadrze aż 11 zawodników z Big Six.

W każdej z trzech grup CLJ U-17, w których grają akademie Big Six przewodzi jedna z nich. W grupie A jest to Legia, w grupie B – Lech, w grupie C – Zagłębie. W CLJ U-19 na prowadzeniu jest co prawda kielecka Korona, ale resztę miejsc na podium zajmują obecnie Zagłębie i Legia. Pogoń jest 5., Lech – 6. Gorzej idzie dopiero dziesiątej Jagiellonii.

Jeśli zaś chodzi o grających w mocnych klubach graczy, którzy wyszli spod ręki trenerów akademii, przoduje oczywiście Lech – w materiale o klubie z Poznania tablicę ze znanymi wychowankami musieliśmy podzielić na dwie mniejsze, by zmieściły się w wideo.

W praktycznie każdej akademii usłyszeliśmy o „modelu szkolenia” w danym klubie. Ale tak jak niektórzy na pytanie o konkrety odpowiadali bardzo okrężną drogą, tak w Lubinie, Poznaniu, Białymstoku i Szczecinie kawa została natychmiast wyłożona na ławę. Nawet kilkusetstronicowe prezentacje, szczegóły, modele gry, filozofia – wszystko, co później można przekazać nowemu trenerowi, by ten nie musiał poruszać się po omacku, tylko od pierwszych zajęć wiedział, co i jak powinien robić.

W Szczecinie Maksymilian Rogalski, koordynator Akademii, opowiadał nam o tak szczegółowo rozpisanym programie szkolenia, że można byłoby nad nim spędzić dobrych kilka godzin. Wchodzi ktoś nowy, dostaje dokumentację i wie absolutnie wszystko. Krótko mówiąc – jeśli chodzi o przygotowanie merytoryczne, Pogoń wypada po prostu fantastycznie.

Legia Warszawa – o której przeczytacie już w przyszły wtorek – ma to wszystko bardzo dobrze zorganizowane, a gdy zostanie do użytku oddana baza w Książenicach, mistrzowie Polski będą mieć już ośrodek naprawdę na europejskim poziomie. Lech i Zagłębie podobnie, bardzo pozytywnie trzeba też ocenić Jagiellonię z zastrzeżeniem, że mocno czekamy – i nie tylko my – na otwarcie nowej bazy treningowej.

To też bardzo pozytywnie zaskoczyło nas w Legnicy. Tutaj też jest konkretny program szkolenia, choć Miedź ma bardzo, ale to bardzo trudne warunki pracy. W regionie jest przecież i Zagłębie Lubin, a więc jedna z dwóch – w naszej ocenie – pięciogwiazdkowych akademii, i coraz mocniejszy Śląsk Wrocław. Przez to do Miedzi – tak jak i na przykład do równie dobrze zorganizowanego pierwszoligowego Rakowa Częstochowa – trafiają zawodnicy o mniejszym potencjale, z których jednak starają się tam wykrzesać absolutne maksimum.

Inaczej jest w Śląsku – tam zaczyna się dziać bardzo dobrze, również dlatego, że w kwestii utalentowanych dzieciaków Wrocław jest bardzo płodny. Piłkarsko już teraz Śląsk jest w stanie walczyć w kategoriach młodzieżowych, a budowana tam struktura szkolenia może tylko pomóc w tym, by gracze wychodzący z klubowej akademii byli jeszcze lepsi i jeszcze bardziej przygotowani do futbolowej kariery.

Selekcja zawodników to też coś, co ekipom z Big Six daje dużą przewagę. Można powiedzieć, że Legia, Lech, Jagiellonia, Pogoń, Zagłębie i Lechia – choć ci ostatni zaczynają od reszty towarzystwa w wielu aspektach odstawać – podzieliły strefy wpływów w kraju jak mafia. „Trzepią” w poszukiwaniu talentów całą Polskę, szukają talentów w maleńkich miejscowościach – choćby w Zagłębiu Lubin mocno szczycą się bardzo uważnym przeczesywaniem pobliskich rejonów.

***

Na drugim biegunie – Arka Gdynia i Wisła Płock. Tutaj do zrobienia, przynajmniej jeśli chodzi o odwiedzone przez nas do tej pory akademie, jest zdecydowanie najwięcej. Czy to obiekty, czy struktura organizacji wciąż nie powalają i odstają nie tylko w ramach ekstraklasy, ale i często trudno je w pozytywnym świetle przedstawić w zestawieniu z akademiami zespołów z niższych lig. Niemniej jednak mamy nadzieję, że tak jak po „Stadionowych rewolucjach” w Białymstoku nastąpiły zmiany na lepsze, tak i po „Lidze od kuźni” będzie inspiracja do zmian.

***

Krótko mówiąc, nasze dotychczasowe wrażenie jest następujące: będąc w akademii Big Six, czujesz niemal od razu, że jesteś w akademii Big Six. Gdzieś, gdzie jest plan, gdzie są warunki do jego realizacji, gdzie szkoli się najlepiej w Polsce. Ale są kluby – jak Miedź czy Śląsk – które w nie tak długim czasie mogą mocno Wielką Szóstkę przycisnąć i w efekcie sprawić, że stanie się Wielką Siódemką czy nawet Ósemką. Z korzyścią dla całego polskiego szkolenia, bo wymiana doświadczeń i wiedzy pomiędzy zespołami do tego grona należącymi to jedna z wartości absolutnie nie do przecenienia.

Wszystkie odcinki „Ligi od kuźni” znajdziecie TUTAJ (KLIK!)