Reportaże

Być jak Robben i van Persie. Weszło na szkoleniu Coervera

Grupa 9-latków rytmiczne podskakuje w skipie. Ugięte kolana, napięte pośladki, na twarzach olbrzymie skupienie. Nie, to nie fitnessowa sekcja młodzieżowej zumby. To… ball mastery, część wstępna zajęć w metodzie Coerver Coaching.

Coervera w Polsce zna spora rzesza trenerskiego światka. Albo wydaje jej się, że zna. Bo Coerver Coaching uznano najdoskonalszym programem nauki gry w piłkę nożną. Z wielu jego części korzystają nawet Trenerzy Edukatorzy podczas organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej kursów UEFA.

System szkolenia ma być kompleksowy. Ma łączyć umiejętności fizyczne z technicznymi i psychicznymi. Ale to żadna nowość, tak swoje programy opisuje już prawie każda akademia czy podmiot prywatny.

– W meczu mistrzowskim sukces oparty jest na indywidualnych zdolnościach i interakcjach pomiędzy dwoma, trzema zawodnikami w różnych sektorach boiska. Odpowiednia powtarzalność w tych interakcjach decyduje o obliczu gry całego zespołu – twierdził Wiel Coerver, nieżyjący już twórca Coerver Coaching.

Po więcej wiedzy na temat tego, co wymyślił zdobywca Pucharu Europy z Feyenoordem Rotterdam, udaliśmy się do źródła. Wzięliśmy udział w „pierwszej klinice”, czyli szkoleniu z podstaw metodyki.

Nieoficjalnie organizowane konferencje czy kursy są często niekonkretne i niekompletne. Taki przekaz nierzadko też prowadzi do interpretacji pewnych zaleceń na swój własny sposób…

– Tych mitów zaistniało bardzo dużo. W Polsce mamy 20 milionów trenerów i kiedy pojawiła się nowa wizja, bo organizacja w Polsce działa od 2011 roku, ludzie szukali tylko, gdzie wbić nam szpilkę – mówi Tomasz Spyra, master coach Coervera, jeden z głównych prowadzących.

– Mówiono, że ball mastery to „skoki na piłce”. Że nie mają niczego wspólnego z prawdziwą grą. To jednak tylko część treningu, dla nas bardzo ważna. Pracujemy nad bazą, nad techniką użytkową, która jest dla nas bardzo ważna. Ale to tylko, jak mówiłem, część treningu. 10 czy 15 procent zajęć, w zależności od kategorii wiekowej. W tej części, rozgrzewkowej, o której mówimy, wchodzą też jednak inne aspekty, jak doskonalenie, nauka ruchów, prostsze kombinacje podań na bazie rosnącej presji – dodaje.

Zachować umiar to klucz. Trenerzy przed laty potrafili znacznie dłużej niż zalecano ślęczeć nad jednym elementem. Nudząc w ten sposób swoich podopiecznych. A 10 procent 75-minutowych zajęć to przecież raptem kilka chwil.

Ball masterów lepiej niż w formie wideo nie opiszemy na pewno:

***

Z Tomaszem Spyrą rozmawialiśmy o Coerverze przez prawie półtorej godziny. W ramach audycji „Akademia Weszło Junior”.

Czym jest metoda Coerver Coaching?

– Mówimy, że Coerver to metoda skoncentrowana na kreowaniu indywidualnych umiejętności. Nie budujemy drużyny, ale wierzymy, że mając 11 kapitalnych zawodników, ta zbieranka stworzy dobry zespół. Mamy swoją specyfikę pracy, ale nie funkcjonujemy jako klub.

Czy to zatem trening techniki?

– Nigdy nie możemy powiedzieć, że trenujemy samą technikę. Pracujemy wielopłaszczyznowo, mówimy o kompleksowości i staramy się pracować nad wieloma aspektami i obszarami. Z techniką jesteśmy jednak utożsamiani.

Co jest kluczowe w waszej metodyce?

– Dla nas najważniejsza jest spójność i prostota działań. Ukierunkowanie, szczególnie na początkowym etapie pracy w roli trenera. Dajemy wskazówki, jak rozwijać zawodników, by weszli na profesjonalny poziom.

Wszystko w Coerverze oparliście na narzędziu nazywanym przez was „mostem umiejętności” – SKILSS, STRESS, SUCCESS.

– Faktycznie to chyba najbardziej istotne narzędzie z punktu widzenia metodyki Coervera. Chodzi o stworzenie warunków meczowych w treningu, czyli należy… dążyć do meczu. Wszystkie elementy, których nauczamy w treningu, chcemy przenieść na most umiejętności. Ważny jest środek mostu, czyli półpresja. W czasach mojej młodości trening składał się z dwóch części – z ćwiczeń i z gry. Chcieliśmy przebrnąć przez tę pierwszą, by wreszcie pograć w piłkę. W Coerverze jedna część wynika z drugiej. Chodzi o to, by zawodnika wprowadzić w kolejną fazę zajęć.

Jakiś przykład?

– Najpierw uczymy zawodnika zwodu. Na bazie stopniowanej presji nauczymy go tego, po czym wprowadzamy presję czasu, presję przeciwnika. Kiedy zawodnik zastosuje zwód w grze, przy pełnej presji, zobaczy efekt i to, że potrafi nauczanych elementów użyć w meczu. Zaczynamy od ćwiczeń w formie izolowanej. Jeśli element jest wykonywany już dobrze, wprowadzamy                wspomnianą półpresję, czyli rywalizację czasową czy biernego przeciwnika. A po czasie  – naprzeciw stawiamy już aktywnego przeciwnika.

Istotne są również piramidy, których w Coerverze stworzyliście kilka.

– To są elementy, nad którymi pracujemy w każdej jednostce treningowej. Piramida rozwoju to coś niesłychanie ważnego, bo pokazuje nam, którą drogą powinniśmy pójść. Co powinniśmy na zajęciach robić, na jakie aspekty kłaść nacisk? Mamy kilka piramid. W nawiązaniu do idei – wiemy dzięki nim, które elementy są najbardziej użyteczne w grze.

To tylko wstęp i najogólniejsze pytania wycięte z AWJ. Całą naszą rozmowę możecie przesłuchać poniżej:

***

Czy ktoś kiedyś życzył wam połamania nóg, kiedy wychodziliście na scenę? „Powodzenia” wyrażone w tym stylu przed szkoleniem Coervera mogłoby zabrzmieć bardzo ryzykownie.

Śmialiśmy się, że na klinice jej organizatorzy przeprowadzili na nas mały zamach. Zostaliśmy zaproszeni na dwa weekendy, które upłynąć miały w spokojnej i miłej atmosferze, a w częściach praktycznych…

No właśnie, to chyba cud, że obyło się bez kontuzji. Do ball masterów potrzeba nie lada koordynacji. Nie każdy będzie w stanie je wykonać, a już bez treningu – można o tym zapomnieć. Przynajmniej o bardziej skomplikowanych zagraniach.

Zdarza się, że trenerzy 30 minut przed zajęciami szykują sam pokaz. Bo ten w Coerverze jest bardzo ważny. Najśmieszniej jest jednak wtedy, gdy zawodnicy dane zagranie „łapią” w 30 sekund. Plastyczny mózg i złoty wiek nabywania pewnych zdolności powodują, że jest im znacznie łatwiej niż dorosłym przyswajać takie nowinki.

Zwrócić uwagę należy też na intensywność zajęć. To właśnie dlatego praktyka jest na szkoleniach Coerver Coaching obowiązkowa. Trener ma poczuć ten wysiłek na własnej skórze. Warto.

Małe gry powodują, że płuca się palą, a zawodnik, na nogach jak z waty, każdy haust powietrza łapie jakby walczył o życie. Szokować może to, że w zaledwie 45 sekund serducho da się zmobilizować do prawie dwustu uderzeń na minutę. A dusza sportowca nie pozwalała odpuścić…

Kreatywność i pomysłowość twórców środków treningowych, na bazie stopniowanej presji, również jest imponująca. Jeśli jako trener nie miałeś z nią do czynienia, musisz to czym prędzej nadrobić.

Poniżej prezentujemy przykład jednostki treningowej. Temat? Zwody.

Ze środków treningowych Coervera, wiedząc lub nie, korzysta spora grupa trenerów. Często poszczególne ćwiczenia są jednak oderwane od tych, z którymi byłyby bardziej kompatybilne. A takie konspekty tworzone są na potrzeby organizacji.

W obliczu infrastrukturalnego dramatu w Polsce (w którym szeroko pisaliśmy choćby tutaj), warto podkreślić również znaczenie odpowiedniego „setupu”. W Coerverze ustawienie boiska opiera się na rozłożeniu trenażerów przed treningiem, często na bardzo małej przestrzeni. Zmiany w trakcie zajęć mogą być co najwyżej kosmetyczne, nie ma opcji, by przenosić np. bramki czy zupełnie przeorganizowywać wyznaczone stożkami / pachołkami pola gry.

Zresztą widać to na powyższym przykładzie – pięć środków spójnych ze sobą tematycznie, jeden setup i niewiele modyfikacji do przeprowadzenia w trakcie zajęć. Taka praktyka przyda się każdemu.

***

MODEL PRACY

Roczny makrocykl składa się z 10 miesięcznych modułów. Dwa miesiące wakacyjne to czas obozów. Do każdego z modułów w U5-U16 przypisano odpowiedni temat, ale i ball mastery oraz moves’y, czyli określone ruchy. Piąty i dziesiąty moduł to moduły powtórzeniowe.

W bazie Coervera jest 47 zwodów. Trener powinien wybrać jednak 10-12 w perspektywie całego procesu szkolenia, bo przecież mniej często znaczy więcej.

Kilka uwag i szczegółów:

BALL MASTERY:

– 1-2 nowe elementy w miesiącu

– od czwartej sesji wprowadzany jest element doskonalenia “Moves” (z danego miesiąca)

– elementy znane w formie dynamicznej

SPEED:

– I sesja mikrocyklu: szybkość właściwa

– II sesja mikrocyklu: szybkość reakcji, stosowanie inwersji

MOVES:

– gry 1v1, 2v2 z fazą przejścia

– ustawienie gier wynika z tematu głównego modułu

GROUP PLAY:

– I sesja: formy metodyczne, most umiejętności

– II sesja: fragmenty gier

– w pierwszych trzech sesjach modułu – metodyka ruchów

SMALL SIDED GAMES:

– sesja I: gry zależne od tematu danego miesiąca

– sesja II: gry wolne

HOME ASSIGNMENT:

– ball mastery + moves

***

STRUKTURA

***

Coerver to 35 lat doświadczeń. Wiel Coerver metodę stworzył w 1984 roku.

W projekcie uczestniczyło już ponad 5 milionów osób. W 50 lokalizacjach – od USA, przez Japonię, Wielką Brytanię, po Polskę, która od 2011 zrzeszyła już 6000 uczestników.

Według określonych przez Coervera planów ćwiczą w akademiach Benfiki Lizbona i Glasgow Rangers. Ci pierwsi podkreślają, że lubią „coerverowców”. Dlaczego? Bo ci bardzo szybko na boisku reagują na bodźce. „Cały czas żyją”. Kolejny wartościowy efekt, który nie dziwi, jeżeli przyjrzymy się szerzej kilku nawet prezentowanych środków.

Know-how Holendrów wykorzystują w swojej codziennej pracy także w Bayernie Monachium, Arsenalu, Juventusie Turyn, Olympique Marsylia czy Newcastle United.

Od A do Z na Coerverze dorastali za to tacy piłkarze jak Robin van Persie i Arjen Robben. Poza nimi sporo treningom w metodyce zawdzięczają Gareth Bale, Peter Crouch, Thomas Mueller czy Toni Kroos.

A ambasadorem marki jest również niemiecki mistrz świata, Juergen Klinsmann, którego często przedstawiciele organizacji czytują na swoich eventach: – Gdyby metody treningu Coerver Coaching były dostępne za mojej młodości – z pewnością byłbym lepszym piłkarzem. Używam metod Coervera w pracy z moimi zawodnikami.

***

Pierwsze szkolenie, Coerver Clinic, trwa dwa weekendy. Kosztuje 1500 złotych.

Metodzie swój szkoleniowy warsztat zawierzają nawet byli ekstraklasowicze. Piotr Ćwielong kręcił nas w Katowicach całkiem sprawnie, pomimo urazu Achillesa. No ale w niedzielę o 17:00 rozjeżdżaliśmy się już do domów, więc innej możliwości nie było. Patryk Rachwał z kolei otworzył filię w Bełchatowie.

Skąd u ciebie pomysł na współpracę z Coerver Coaching?

Patryk Rachwał: – Kilka lat temu w Kleszczowie mieliśmy testy. W hali zobaczyłem na boisku obok jednostkę treningową Coervera. Akurat na zgrupowaniu tam przebywała kadra narodowa Coervera. Nie ukrywam, że spodobały mi się metody i intensywność zajęć. Myślałem, że to jakiś klub, ale zobaczyłem banery i po więcej informacji sięgnąłem do Internetu.

Zrobili na tobie aż takie wrażenie?

– Na pewno to była zupełnie inna struktura treningu niż to, co znałem z boiska. Niż to, przez co sam przecież przeszedłem. Zaimponowała mi organizacja, że na tak małym placu można zorganizować to tak fajnie i tak intensywnie. To był mój pierwszy kontakt z Coerverem. Latem 2018 roku wróciłem do tematu, założyłem Partner School i dziś funkcjonuję na rynku łódzkim.

Czyli działasz w Łodzi czy w Bełchatowie?

– Jesteśmy akademią Coerver Coaching Łódzkie. Wygląda to tak, że jesteśmy jakby dystrybutorem treningów według określonej przez organizację metodyki w tym województwie. Z racji tego, że gram jeszcze czynnie w piłkę w Bełchatowie, akademia powstała właśnie tutaj. Większość chłopców na co dzień występuje w akademii GKS-u, ale nie tylko. Są chłopcy z okolic.

Ruszyliście z dużą pompą.

– Dostaliśmy nawet wyróżnienie na szkoleniu wewnętrznym Coervera. Zanotowaliśmy najlepszy starty, bo w cztery miesiące zrzeszyliśmy 65 uczestników. Otworzyliśmy też nową lokalizację w Tomaszowie Mazowieckim, z którego mieliśmy dużo zapytań o treningi.

Nazwisko Rachwał przyciąga „klientów”?

– Ciężko mi powiedzieć. Bez względu na nazwisko chciałbym jednak, by każdy, kto będzie pracował w Coerver Coaching Łódzkie dawał z siebie sto procent i dawał jakość. Nie chciałbym, by było widać różnice między jednym, a drugim trenerem.

Po karierze chcesz zostać szkoleniowcem?

– Skończyłem już kurs UEFA A, pierwszą klinikę Coervera, teraz będę chciał zrobić kolejne. Uważam, że każde szkolenie jest bardzo ważne. Z każdego można wiele wyciągnąć. Chciałbym zostać przy trenerce.

Widzisz się w tej roli?

– Myślę, że tak. Choć mamy zajęcia z chłopakami z różnych grup wiekowych, sprawia mi to mega frajdę. Gdy widzisz, jak chłopcy robią postępy i są zadowoleni z treningów – nie ma większej satysfakcji.

Jak metoda Coervera, zdaniem byłego ekstraklasowicza, ma się do zwykłych treningów piłki nożnej?

– Swoje umiejętności zawsze można podnosić. Ludzie myślą, że Coerver to skakanie na piłce, ale ja też musiałem poświęcić wiele czasu, by opanować niektóre elementy. Ale to nie była strata czasu, bo zawsze można podnieść swoje umiejętności. Chodzi o to, by móc to pokazać, bo uważam, że w tej metodzie pokaz jest bardzo, bardzo ważny. Nawet najważniejszy. Kiedy dzieciaki czy starsi chłopcy na ciebie patrzą, musisz potrafić to pokazać. Jeśli tobie nie wyjdzie, to im również. Nie zamykałbym się w jednej metodzie szkolenia, ale Coerver to bardzo fajny dodatek.

***

W ujęciu treningowego mikrocykl, dodatkowa jednostka zajęć oparta na metodyce Coervera zdaje się być znakomitym pomysłem. Może znacznie wspomóc proces treningowy. Nie chcemy reklamować, było nie było komercyjnej firmy, ale w porozumieniu z trenerem w klubie, jeżeli dzieciakom zajęć jest ciągle mało, szansa na dodatkowe godziny istnieje. Tym bardziej, że Coerver dostępny jest już w 23 polskich lokalizacjach.

Z Coerver Coaching do czynienia mieliśmy już znacznie wcześniej niż na styczniowo-lutowym szkoleniu. I sami, czynnie pracując z zawodnikami, wykorzystywaliśmy wiele poznanych dzięki tej metodyce elementów. Wiedza o nich na pewno wspomoże więc szkoleniowy warsztat każdego.

Trudno nam uwierzyć za to, by wyizolowane jednostki oparte tylko na opisanych wyżej zagadnieniach, mogły się sprawdzić w kontekście całego zespołu. I jego regularnej batalii w ligowych rozgrywkach. No, ale może dlatego właśnie, Coerver nie tworzy drużyn, a stawia na treningi będące „suplementem” piłkarskiej codzienności?

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. newspix / Coerver Coaching