Wywiady

CLJ-ka od środka: “To jedna z lepszych grup, która kiedykolwiek u nas była”

W rundzie jesiennej doszło do sporej niespodzianki w grupie D CLJ U-17. Beniaminek ligi, AP TOP 54 Biała Podlaska, zajął trzecie miejsce w tabeli, tuż za Koroną Kielce i Cracovią. Co to za drużyna? Co spowodowało, że osiągnęli taki wynik? Co on dla nich oznacza? Przez tę szkółkę w ostatnich latach przewinęli się tacy zawodnicy jak Sebastian Szymański, Ariel Borysiuk czy Mateusz Hołownia. Czy są zawodnicy, którzy mogą pójść w ich ślady? Na te pytania odpowiedział nam trener drużyny U-17, a zarazem prezes całej szkółki Tomasz Buraczewski.

Nowa przewodnia siła w województwie – AP TOP 54 Biała Podlaska >>

Jak wyglądają wasze przygotowania do rundy wiosennej w CLJ U-17?

– Przygotowania rozpoczęliśmy zgodnie z planem – 8 stycznia. Następnie, tydzień przygotowywaliśmy się na własnych obiektach. Później w naszym regionie rozpoczęły się ferie. W drugim tygodniu ferii trenowaliśmy na naszych obiektach, w tym dwukrotnie po dwie jednostki treningowe. Od 20 do 25 stycznia przebywaliśmy na obozie w Puławach, gdzie rozegraliśmy dwie gry kontrolne i teraz przygotowujemy się na własnych obiektach, mamy do dyspozycji pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią i siłownię.

Z kim już zagraliście sparingi i kogo macie jeszcze w planach?

– Dotychczas graliśmy na obozie w Puławach z SMS-em Jarosław U-17, a następnie z rezerwami Wisły Puławy. Gdy wróciliśmy do siebie, zagraliśmy z trzecioligowym Podlasiem Biała Podlaska i w minioną sobotę z Lutnią Piszczac, jest to lider biało-podlaskiej ligi okręgowej. W najbliższą sobotę zmierzymy się z Jagiellonią Białystok U-17. Później czekają nas mecze z Motorem Lublin U-17 i Legią Warszawa U-16.

Podsumujmy jeszcze to, co już za nami, czyli rundę jesienną CLJ U-17. Byliście beniaminkiem tej ligi i w czternastu meczach zdobyliście 25 punktów, co dało wam trzecie miejsce w tabeli. Odbieracie to jako sukces? Spodziewaliście się takiego rezultatu?

– Celem każdego beniaminka jest utrzymanie się w lidze, co udało nam się, w miarę szybko, zrealizować. Później chcieliśmy celować w jak najwyższe miejsca. Trzecie miejsce to jest największe, jak do tej pory, osiągnięcie w historii naszego klubu. Aczkolwiek mamy pełną świadomość, że w ligach młodzieżowych rozgrywki po pół roku się zerują i nowa runda, to nowe wzywanie. Będzie niezwykle ciężko powtórzyć ten rezultat. Jesteśmy ambitni i będziemy starać się zagrać o jak najwyższe miejsce.

Jak trener podsumuje rundę jesienną w waszym wykonaniu?

– Na pewno jest pewien niedosyt. Z tego powodu, że w dwóch meczach, przez około trzydzieści minut graliśmy w przewadze jednego zawodnika i oba te spotkania przegraliśmy. W momencie, gdy drużyna przeciwna traciła zawodnika, z uwagi na otrzymaną czerwoną kartkę, utrzymywał się wynik remisowy. Nie dość, że nie byliśmy w stanie utrzymać tego wyniku, to przegrywaliśmy te spotkania (ze Stalą Mielec 2:3, Cracovią 1:3 – przyp. red.). To na pewno jest duży minus, jeśli chodzi o naszą grę. Trudno mi nawet jednoznacznie wskazać przyczynę. Z kolei w ostatnim meczu dostaliśmy czerwoną kartkę, bodajże w 12. minucie i do końca graliśmy w osłabieniu. Mimo to pokonaliśmy BKS Lublin (1:0). Za dużo mieliśmy wahań formy, brak stabilizacji. Po słabym początku, przyszła seria czterech zwycięstw, potem znowu dwie porażki. Tutaj są nasze rezerwy, musimy nauczyć się kontynuować dłuższą serię zwycięstw. To mamy do poprawy.

Mimo dobrego dorobku punktowego i wysokiego miejsca w tabeli, nie jest pan do końca zadowolony z postawy swojej drużyny?

– Nie jestem, aczkolwiek duże gratulacje dla chłopaków za osiągnięty wynik. Tak, jak wspomniałem, jesteśmy ambitni i stać nas było na kilka punktów więcej. Mimo że byliśmy beniaminkiem, to ci zawodnicy rozegrali dwie rundy w CLJ U-15. W obu się utrzymali, więc CLJ nie było dla nich nowym wyzwaniem. Znaczna większość chłopaków miała doświadczenie w postaci rywalizacji na poziomie centralnym w kategorii U-15. Dodatkowo skład nie ulegał większym zmianom. Tylko jeden zawodnik odszedł do trzecioligowej drużyny Podlasie Biała Podlaska, a tak raczej znaczna większość pracuje z nami już którąś rundę z kolei. Doświadczenie zespołowe jest naszym atutem. Chcielibyśmy u nas widzieć nowe twarze, ale z racji naszego położenia i budżetu, nie za bardzo mamy możliwości, skąd tych zawodników wyselekcjonować.

Początek w CLJ U-17 mieliście nie najlepszy, zaczęliście od remisu i dwóch porażek. Trener wspominał przed chwilą, że ma drużynę doświadczoną z CLJ U-15, więc ten stres raczej nie mógł być przyczyną tych wyników. Co miało na to wpływ?

– Pierwszy mecz zagraliśmy fajnie z Koroną Kielce i zremisowaliśmy 0:0. Potem pojechaliśmy do Mielca, grając najsłabszy mecz w tej rundzie. Prowadziliśmy 1:0, potem w doliczonym czasie pierwszy połowy dostaliśmy na 1:1. Później od 60. minuty graliśmy w przewadze jednego zawodnika. Nie poznałem swojej drużyny, zagraliśmy słabo i ulegliśmy 2:3. Z kolei z Cracovią zagraliśmy dobre spotkanie i straciliśmy gola w końcówce po rzucie rożnym, odnosząc porażkę 0:1. Na pewno poziom wojewódzki różni się od CLJ i potrzebowaliśmy czasu, żeby wejść na wyższy poziom. Chłopaki musieli sobie odświeżyć, że są to rozgrywki centralne i tutaj najmniejsze błędy dużo kosztują. Falstart był spowodowany może nie brakiem doświadczenia, ale brakiem rywalizacji.

Czy Cracovia była poza zasięgiem całej ligi, co sugeruje tabela? W czternastu spotkaniach zdobyli 38 punktów, czyli oprócz dwóch zremisowanych meczów, resztę wygrali.

– Zasłużenie Cracovia wygrała tę rundę, aczkolwiek w mojej ocenie Korona Kielce będzie mocnym przeciwnikiem w nowej edycji rozgrywek. My na pewno też będziemy chcieli pokazać, że obie porażki z drużyną z Krakowa ponieśliśmy zasłużenie, ale teraz będziemy chcieli się zrewanżować. Czekamy na rywalizację z tymi najlepszymi drużynami. Moim zdaniem aż takiej dominacji na wiosnę nie będzie. Aczkolwiek Cracovia nadal jest faworytem do wygrania ligi. Wisła Kraków gra młodszym rocznikiem, a ma też duży potencjał, ale są to głównie zawodnicy z rocznika 2004. Ci z 2003 stanowią tylko uzupełnienie bądź ci lepsi grają w U-18.

Albo nawet w pierwszej drużynie.

– Lub w rezerwach, gdzie jest teraz Daniel Hoyo-Kowalski. W CLJ U-15 grali przeciwko nam, jeden i drugi. Graliśmy z nimi cztery mecze. W każdym zagrał Hoyo-Kowalski, a Aleksander Buksa chyba we dwóch na wiosnę.

Aleksander Buksa zaznaczył swoją obecność w starciach z wami?

– Przegraliśmy z nimi 0:1 i 1:2. Chyba w obu meczach wpisywał się na listę strzelców. W pierwszym na pewno, bo zdobył gola po strzale głową. Na pewno widać, że to chłopak o dużych umiejętnościach. W drugim meczu po starciu z naszym obrońcą, wybił bark i nie mógł grać z Escolą w półfinale CLJ U-15. To na pewno bardzo wpłynęło na rywalizację, bo Wisła przegrała dwumecz półfinałowy. Po niefortunnym starciu z naszym obrońcą, wybił albo uszkodził bark, co go wykluczyło z gry na kilka miesięcy. Chłopak o dużych umiejętnościach, to rzucało się w oczy, co potwierdza z resztą teraz, grając w Ekstraklasie.

Jaki jest poziom grupy D CLJ U-17?

– Trudno mi porównać do innych trzech grup, bo tak naprawdę poza Legią i Jagiellonią nie graliśmy z nikim innym. Poza tym spotkania sparingowe nie oddają tego, co rywalizacja ligowa. Bo często gra się sporą grupą zawodników, dochodzi do sporych rotacji. Nie da się przełożyć sparingu na ligę. Patrząc pod względem tego, kto jeździ na młodzieżowe reprezentacje, to wyższy poziom jest w grupach śląskich, mazowieckiej czy wielkopolskiej. Większe marki tam grają, aczkolwiek te duże kluby w znacznej większości występują młodszymi rocznikami.

Co pan sądzi w ogóle o Centralnej Lidze Juniorów?

– Moim zdaniem pomysł wprowadzenia Centralnej Ligi Juniorów jest bardzo dobry. Ci najlepsi mają możliwość cotygodniowej rywalizacji z chłopakami o podobnych umiejętnościach lub wyższych. Jeżeli drużyna, która awansuje do tej ligi i naprawdę odstaje, to po rundzie nie ma dla niej miejsca. To jest dobry pomysł PZPN-u. Kolejnym ważny ogniwem jest to, że prawie każdy mecz jest obserwowany przez skauta PZPN-u. Ci wyróżniający się zawodnicy są zauważani i obserwowani. Kolejna rzecz to brak kadr wojewódzkich, w szczególności w U-15. Bo ci chłopcy, grali naprawdę sporo meczów, do tego te wyjazdy. To było zbyteczne i zrezygnowano z trenowania kadr województwa w U-13 i U-14, co jest też dobrym rozwiązaniem. Organizacyjnie PZPN dba o te rozgrywki, bo je dofinansowuje. Sędziowie dobierani na te mecze, sędziują na co dzień min. IV ligę.

Czym dla AP TOP 54 Biała Podlaska jest gra w CLJ? 

– Jesteśmy mniejszym ośrodkiem, który co rok chce się utrzymać na tym poziomie. W tym momencie mamy dwie drużyny w rozgrywkach centralnych: U-15 i U-17. W mojej ocenie świadczy to o dobrej jakości szkolenia w naszym klubie. Oferujemy zawodnikom z młodszych roczników, żeby mogli kontynuować swoją przygodę na poziomie centralnym. To jest taki dodatkowy bodziec do pracy. Chłopcy z mniejszych miejscowości dostają możliwość sprawdzenia się w CLJ. Mamy problem kwestii organizacyjnej, w rozumieniu takim, że nie mamy drużyny seniorów na poziomie centralnym. Z kolei ci najstarsi mogą trenować w trzecioligowej drużynie Podlasie Biała Podlaska (po 18. kolejkach zajmują ostatnie miejsce w grupie IV trzeciej ligi z dorobkiem ośmiu punktów i stratą ośmiu oczek do miejsca gwarantującego utrzymanie – przyp.red.). To jest dobre rozwiązanie od tego roku. Do tej pory nie mieliśmy drużyny seniorów, ale obecnie mamy podpisaną umowę o współpracę z tą drużyną i przekazaliśmy im juniora starszego. My szkolimy do drużyny U-17, staramy się utrzymać poziom centralny. W kontekście jeszcze rywalizacji w CLJ. To są rozgrywki, do których mało się dokłada, samo się to finansuje. To jest duży plus dla klubu/-ów, które w niej występują.

Pana drużyna, która występuje w CLJ,w głównej mierze składa się z zawodników z rocznika 2003?

– Nie, my mamy w kadrze 23 zawodników, z czego 12 z rocznika 2003 i 11 z 2004. Największym problemem w ostatnich tygodniach była nasza kadra, bo dopadł nas jakiś wirus, po obozie w Puławach. Do ostatniego sparingu przystąpił zestaw 14 zawodników, w tym dwóch bramkarzy. Mam nadzieję, że lada moment wszyscy powrócą do treningów i będziemy mogli popracować w większej liczbie zawodników.

Z uwagi na fakt, że macie podzieloną kadrę pół na pół, jeśli chodzi rocznik, myślicie już o następnym sezonie, w którym wiodącym zespołem będzie rocznik 2004?

– Też, bo drużyna z rocznika 2004 grała cały rok na poziomie centralnym i utrzymała się. Mam nadzieję, że ci chłopcy będą kontynuowali uczestnictwo w tych rozgrywkach. To jest jeden powód, a druga sprawa jest taka, że poziom sportowy pozwala na rywalizację ze starszymi. Z kolei z 2003 rocznika zostało nam tyle chłopaków, którzy są w stanie grać na tym poziomie. Ci słabsi, zrezygnowali, poodchodzili.

Czy można powiedzieć, że trafił wam się mocny rocznik w szkółce?

– Jeśli chodzi o nasz klub, jest to grupa wyróżniająca i jedna z lepszych, która kiedykolwiek u nas była. Do tego staraliśmy się ją na bieżąco uzupełniać. Praktycznie od dwóch lat jest stałe grono w tych rocznikach 2003 i 2004.

Większość tych zawodników przebyła u was całą drogę szkolenia?

– Większość tak, aczkolwiek mamy kilku takich, którzy do nas trafili w piątej, szóstej klasie z pobliskich miejscowości. Większość jest u nas od małego, są to wychowankowie.

Czy w tej grupie są zawodnicy z potencjałem na większą piłkę, aby pójść w ślady waszych wychowanków Ariela Borysiuka i Sebastiana Szymańskiego? 

– Wydaję mi się, że kilku zawodników stoi przed szansą gry w wyższej klasie rozgrywkowej. Przy odrobinie szczęścia mogą być to nawet występy na poziomie ekstraklasy. Wspominałem o jednym zawodniku, który odszedł do trzecioligowej drużyny Podlasia Biała Podlaska. To jest Dominik Marczuk, który był na konsultacjach w młodzieżowych kadrach Polski. W tamtej rundzie rozegrał 16 spotkań, prawie wszystkie po 90 minut i był na konsultacjach szkoleniowych u Marcina Dorny w kadrze U-17.

Jeśli chodzi o pana zespół i przerwę zimową. Czy ktoś w tym czasie od was odejdzie lub już odszedł?

– Z tej grupy uznaliśmy, że chłopaki zostaną, ale mieliśmy sporo zapytań z klubów z wyższych lig o testy. Na pewno po zakończeniu rundy kilku zawodników swoje szanse otrzyma.

A planujecie jakieś wzmocnienia, uzupełnienia składu?

– Na ten moment to zostaniemy w takim składzie, jakim jesteśmy. Bo w okolicy tak mamy rynek zmonitorowany, że nikt nie prezentuje odpowiednich umiejętności, żeby rywalizować z naszymi chłopakami. A tych, którzy chcieliśmy pozyskać, nie zdecydowali się z różnych względów. Wiadomo, że to środek roku szkolnego, zmiana szkoły i rodzice też nie wyrażają do końca chęci. Tak, jak zakończyliśmy rundę jesienną, tak zaczniemy wiosenną, jeśli chodzi o personalia. Naszym sporem atutem jest to, że utrzymaliśmy tych chłopaków. Jednak liga będzie trudniejsza, bo beniaminkowie, którzy awansowali: Motor Lublin i Hutnik Kraków mają swoje aspiracje i na pewno prezentują poziom wyższy od drużyn, które spadły, czyli BKS-u Lublin i Podgórza Kraków. Czeka nas ciekawa, ale trudna runda.

Jaki plan jako AP TOP 54 Biała Podlaska macie na rozwój młodych zawodników?

– Teraz uczestniczymy w programie certyfikacji szkółek piłkarskich. Otrzymaliśmy srebrną odznakę, bo o nią aplikowaliśmy. Teraz czekamy na weryfikację i potwierdzenie, że zasługujemy na ten certyfikat, poprzez kontrole. W przyszłości będziemy starać się o złotą gwiazdkę. Na ten moment brakowało nam pierwszych trenerów z uprawnienia min. UEFA A i B. Jesteśmy dobrze zlokalizowani, bo w naszym mieście mieści się Szkoła Trenerów PZPN i mamy otwarty kierunek sport i piłka nożna, gdzie studenci-trenerzy po licencjacie mogą zdobyć uprawnienia UEFA B. Dlatego w ostatnich dwóch latach dołączyła do nas spora grupa młodych trenerów. Zmodyfikowaliśmy liczebność grup, bo w młodszych rocznikach mamy trzy zespoły na poziomie. Z kolei wiodące grupy skrzatów, żaków są dziesięcio i dwunastoosobowe. Tam pracuje dwóch, trzech trenerów na zajęciach. To na pewno w przyszłości pozwoli, że ci zawodnicy, którzy będą przesuwani do starszych kategorii, będą posiadali odpowiednie umiejętności. W przyszłości musimy pomyśleć nad rozwiązaniem skautingu i poszukiwania utalentowanych zawodników na wcześniejszym poziomie, bo później trudno takich znaleźć. Mamy nadzieję, że obecne szkolenie, które odbywa się na wczesnym etapie przyniesie zamierzone efekty w przyszłości. na to bardzo liczymy.

Aspirujecie do miana najlepszego ośrodka szkolenia w województwie lubelskim?

– Trudno tak rankingować te szkółki. Chcemy jak najlepiej szkolić, a efekty widać już w postaci dwóch centralnych lig. To mówi samo za siebie. Z kolei w kategorii U-12 nasza drużyna zagra w finale o Puchar Prezes PZPN-u. Nie wiem czy jesteśmy najlepsi, ale jesteśmy wiodącą szkółką na naszym obszarze.

Czym jako szkółka wyróżniacie się w województwie?

– Na pewno tym, że mamy ciągłość szkolenia od skrzata do juniora starszego. Posiadamy dwie centralne ligi, a pozostałe grają w grupach mistrzowskich lig wojewódzkich. Nasi chłopcy w młodszych kategoriach są powoływani na konsultacje kadr województwa czy mecze mistrzowskie. Cały czas mamy zapytania o pozyskiwanie naszych zawodników. My nie robimy przeszkód, ale też chcemy, żeby mieli możliwość faktycznego rozwoju. Jeśli ktoś miałby tylko stanowić jakieś uzupełnienie, to raczej odradzamy takie przeprowadzki, ale to i tak rodzic, i zawodnik decydują o tym, gdzie będzie swoją przygodę kontynuował. Mamy swój autorski program szkoleniowy, którzy trenerzy w młodszych grupach realizują. Nasza szkółka zatrudnia ponad trzydziestu trenerów. To też jest dość duża liczba jak na taką szkółkę. Jest to atut, że w każdej grupie mamy dwóch, trzech trenerów na treningu.

Czym się charakteryzuje wspomniany przez trenera autorski program szkoleniowy? 

– Nie mamy jakichś innowacji, jest w dużej mierze zbieżny z programem PZPN-u. Wprowadziliśmy małe korekty. Małe różnice występują, ale nie chcę się na temat wypowiadać. Tak, jak mówiłem wcześniej atutem jest to, że są małe grupy treningowe, a pracuje przy nich dwóch, trzech trenerów. Mogą skupić się na większych szczegółach, detalach, które są nieodzowne w szkoleniu młodych adeptów. Występuje większa liczba powtórzeń itd. To mam nadzieję, że przyniesie określone korzyści w przyszłości.

Jak prezentuje się wasza baza szkoleniowa?

– Pod względem bazy szkoleniowej mamy dobre warunki, bo korzystamy z własnych obiektów. Posiadamy dwie płyty: pełnowymiarowe boisko naturalne 90 na 60 metrów i boisko dla żaków, też naturalne. Zimą mamy dostęp do pełnowymiarowego sztucznego boiska. Grupy starsze tam trenują, a młodsze w halach, bo mamy umowy ze szkołami, które nam je udostępniają. Do tego jeszcze siłownia, więc mamy bardzo dobre warunki do realizacji szkolenia.

Wspominał pan o współpracy z trzecioligowym zespołem Podlasie Biała Podlaska, czy macie tez z innymi drużynami?

– Mamy umowę o współpracę z Dynamem Brześć. Z racji naszego położenia z nimi sparujemy. Często gramy gry kontrolne z Jagiellonią, Legią. Z Legią mamy podpisać umowę o partnerstwie i w niedługim czasie będziemy to finalizowali.

Zadając to pytanie, miałem na myśli Legię, bo do tego klubu od was wyszli tacy zawodnicy jak Sebastian Szymański, Mateusz Hołownia i Ariel Borysiuk. To jest naturalny kierunek dla waszych piłkarzy?

– W Białej Podlaskiej najwięcej ludzi, jeśli chodzi o piłkę, kibicuje Legii Warszawa. Młodzi chłopcy też chcą tam kontynuować swoją przygodę. Aczkolwiek mamy też zapytania z innych klubów. Kamil Pajnowski gra w Górniku Łęczna. Mateusz Bartosiak występuje w Chojniczance Chojnice, a był kapitanem Korony Kielce, kiedy wygrywała CLJ U-18. Swego czasu Adrian Chomiuk grał w ekstraklasie w barwach Polonii Bytom. Aczkolwiek takich przykładów jak Sebastian Szymański czy Ariel Borysiuk to nie mieliśmy więcej.

Jakie cele wyznaczacie sobie na rundę wiosenną?

– Naszym celem jest utrzymanie, w każdym meczu będziemy dążyć do zwycięstwa, ale tak, jak to w życiu bywa, sezon nas zweryfikuje. W każdym spotkaniu będzie trzeba mocniej popracować, żeby korzystny wynik osiągnąć. Główny cel, nadrzędny to utrzymanie.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. AP TOP 54 Biała Podlaska