Weszło Junior

Chłopak, który zapewnił mistrzostwo. Kim jest Jan Flak?

Jan Flak, zdobywając zwycięską bramkę dla Górnika Zabrze w doliczonym czasie gry przeciwko Lechowi Poznań, nie wiedział jeszcze, że zapewnił swojej drużynie wygraną w Centralnej Lidze Juniorów U-18. Kim jest wychowanek Oleskiego Klubu Sportowego? Przybliżamy jego sylwetkę.

Lech Poznań schodził na przerwę ze skromną zaliczką. “Kolejorz” nie prezentował się najlepiej w tym sezonie CLJ – ich przewaga nad strefą spadkową wyniosła ostatecznie tylko trzy punkty. Co innego podopieczni Jana Żurka, którzy wyrośli na “czarnego konia” rozgrywek. Zabrzanie wiedzieli, że punkty w starciu z Arką Gdynia straciła Legia Warszawa i jest szansa chociaż na kilka godzin zostać liderem. A przynajmniej do meczu Zagłębia Lubin z Escolą.

W 48. minucie Górnik doprowadził do wyrównania, a na listę strzelców wpisał się Jan Flak. Młody pomocnik strzelił jeszcze jednego gola i sprawił, że trzy punkty zostały w Zabrzu. – Bramki, które udało mi się zdobyć, były kluczowe, ale nie czuję się bohaterem, ponieważ była to zasługa całej drużyny, która walczyła od początku do końca, co przyniosło efekt – mówi nam sam zawodnik.

– Byłem osobiście na meczu z Lechem Poznań i po boisku biegało 22 piłkarzy, a on był takim “number one” – mega się wyróżniał – docenia go Dawid Ozga, który sprowadził Janka do Górnika.

18-latek swoją przygodę z piłką rozpoczął w OKS Olesno. Przez cztery lata prowadził go trener Marcin Skowronek. Jak go wspomina? – Jak na swój wiek, przewyższał umiejętnościami rówieśników. Ze spokojem mógł grywać ze starszymi kolegami. Ustawiając skład, nie zaczynałem od Jana, tylko na nim kończyłem, ponieważ mogłem go ustawić na każdej pozycji i na każdej zagrał bardzo dobrze… oprócz oczywiście bramkarza, bo wtedy wzrostem nie grzeszył (śmiech). 

Gdy był w trzeciej klasie gimnazjum, zamienił niewielką miejscowość w województwie opolskim na akademię 14-krotnych mistrzów Polski. Do Zabrza ściągnął go trener Ozga, któremu bardzo zależało na sprowadzeniu zdolnego pomocnika. – Wypatrzyłem go na meczu reprezentacji Polski U-13 ze Słowacją. Później zabrałem go na kilka turniejów, był z nami na obozie zimowym, ale nie dojrzał do tego, żeby zamieszkać w bursie i do tematu wróciliśmy po czasie. Może nie był w tamtym okresie bardzo wyrośnięty, ale dobrze operował piłką. Jak na swój wiek miał mocne uderzenie z prostego podbicia. Potem sam mi się przyznał, że mógł mnie posłuchać i przejść do Górnika rok wcześniej, to jeszcze bardziej by się rozwinął. 

Flak w zeszłej kampanii zadebiutował w Centralnej Lidze Juniorów U-18 i… w III-ligowych rezerwach Górnika. Wystąpił w kilku meczach, ale lwią część sezonu spędził w rozgrywkach juniorskich. Czym wyróżnia się na boisku?

– Jest to chłopak, który dużo widzi, jest bardzo dobrze przygotowany motorycznie, wytrzymały. Porównałem go kiedyś w wywiadzie z Szymonem Żurkowskim. Ma do niego bardzo podobne predyspozycje. Potrafi uderzyć z dystansu, dobrze gra głową. Jeżeli chodzi o aspekty piłkarskie, które mógłby poprawić, to gra lewą nogą. Korzysta z niej na boisku, ale myślę, że mógłby ją jeszcze poprawić. Janek jest bardzo poukładanym zawodnikiem, inteligentnym nie tylko na boisku, ale i życiowo. Zrobi wszystko, żeby zostać piłkarzem – odpowiada Ozga.

CZY GÓRNIK ZABRZE ZASŁUŻENIE ZOSTAŁ MISTRZEM POLSKI W CLJ?

– Potencjał miał i ma ogromny. Zawodnik, który wie, co zrobić z piłką na boisku. Czy miał największy potencjał w grupie? Zdecydowanie tak! Zawsze powtarzałem Janowi, że ma wielki talent i wielu jego kolegów może mu tylko pozazdrości. Jednak nie samym talentem zdobywa się stadiony świata, ale głównie ciężką pracą i podejściem do każdego meczu, co obecnie u Jana widzimy – tłumaczy Skowronek.

Górnik od początku sezonu prezentował równą, niezłą formę, a Jan Flak praktycznie każdy mecz rozpoczynał w wyjściowym składzie. Indywidualnie może być z siebie zadowolony – zdobył cztery bramki, z czego dwie, wspomniane na wstępie, wyjątkowo ważne. Na wagę mistrzostwa. Może nie jest to typ zawodnika, na którego patrzymy z otwartą buzią, ale dzięki swoim dobrym występom, otrzymał szansę od Marcina Brosza, który na resztę sezonu Ekstraklasy włączył go do kadry pierwszego zespołu. – Od trzech tygodni mam przyjemność trenować z pierwszym zespołem. Bardzo pozytywne wrażenia. Jest bardzo wysoki poziom i fajna atmosfera. Mam nadzieję, że przez ciężką pracę zostanę tutaj jak najdłużej – mówi pomocnik.

Z chłopaka, który bał się zamieszkać samemu w bursie, do bohatera drużyny do lat 18, a może i za chwilę debiutanta na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Porównania do Szymona Żurkowskiego mogą okazać się zasadne. Obaj grają na środku pomocy, są podobnego wzrostu, mają dobre uderzenie z dystansu, a na boisku są nieustępliwi. Dziś kariera Flaka zapowiada się obiecująco.

– Obserwując jego poczynania oraz rozwój jestem pewien, że debiut w Ekstraklasie to tylko kwestia czasu. Wszystko leży w jego nogach, ale jest także zależne od decyzji sztabu szkoleniowego Górnika Zabrze. Życzę mu jak najlepiej i mocno kibicuję! – kończy Marcin Skowronek.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix