Weszło Junior

Widzimy plusy, a czy są minusy? Przepis o czterech starszych zawodnikach w CLJ

W rundzie wiosennej drużyny w Centralnej Lidze Juniorów rozegrały tylko jeden mecz. Pandemia koronawirusa zabrała młodym zawodnikom możliwość rywalizacji na najwyższym juniorskim poziomie. Mówimy tu o czterech miesiącach bez meczów, które mają przygotowywać do seniorskiej piłki. Dlatego PZPN zdecydował się na taki ruch, żeby w przyszłym sezonie na boiskach CLJ mogli występować czterej piłkarze z rocznika starszego. Czy to jest dobrych ruch? Nie lepiej byłoby wrócić do CLJ U-19? Jakie są plusy i minusy obu rozwiązań?

W normalnych okolicznościach, zamiast tego tekstu czytalibyście Centralny Raport, gdzie podsumowalibyśmy cały sezon CLJ U-18. 7 czerwca właśnie planowo zakończyć miała się liga. Dyskutowalibyśmy o ostatnich meczach, największych zaskoczeniach, o mistrzu Polski i o tym, którzy zawodnicy w najbliższym czasie zaistnieją w piłce seniorskiej.

Na tym się zatrzymajmy. Wraz z końcem sezonu 2019/20 zawodnicy z rocznika 2002 mieli stać się pełnoprawnymi seniorami. Już bez możliwości gry na poziomie juniorskim. Gdyby PZPN nie wprowadził więc wspomnianego we wstępie przepisu – młodzi piłkarze byliby rzuceni na głęboką wodę. Mogliby czuć się poszkodowani faktem, że ominęło ich wiele meczów na wysokim poziomie. Im więcej grasz, tym więcej się uczysz. Można też przywołać powiedzenie “praktyka czyni mistrza”.

Tej praktyki mogłoby zabraknąć, jednak furtka na przyszły sezon zostaje uchylona. Pojawia się możliwość, a nie przymus, żeby w meczach najstarszej CLJ-ki grać mogli czterej zawodnicy z rocznika 2002. Na boisku w jednej drużynie będzie mogło przebywać zatem czterech piłkarzy z rocznika starszego. Zespoły będą mogły rotować składem, inaczej go budować.

W ostatniej “CLJ-ce od środka” trener Marcin Perliński z UKS SMS-u Łódź mówił o tym, że połączyli dwa roczniki 2002 z 2003 i zapowiedział, że będą korzystali z tej nowej możliwości. Dzięki temu przepisowi wielu zawodników zostało też na dłużej w klubie z Łodzi. Mogą spokojnie ukończyć liceum w SMS-ie i grać na najwyższym poziomie juniorskim w Polsce, więc nadal będą się mogli rozwijać. Nie muszą jeszcze wchodzić do piłki seniorskiej. Otrzymali dodatkowy czas, aby odpowiednio przygotować się do gry z dorosłymi.

Z tej perspektywy możemy mówić, że jest to szansa dla zawodników i ostatni dzwonek dla nich, przed wejściem do “poważnej” piłki. Dobrze wiemy, że nie jest to łatwe i wielu świetnych juniorów po prostu przepada. Odbija się jak od ściany.

Czy ten rok coś zmieni? Jeden rabin powie tak, drugi – nie. Bo na końcu i tak wszystko zależy od tego młodego piłkarza. Od jego podejścia, pracy, zaangażowania, nieustępliwości, rozwoju i wielu innych czynników. Nie ma jednej recepty na sukces, a sam talent i predyspozycje nie oznaczają sukcesu.

Nie tak dawno był taki młody zawodnik, który zachwycał w młodzieżowych kadrach Polski. A w wieku 15 lat wchodził na poziom seniorski w II lidze, gdzie był wyróżniającą się postacią. Wróżono mu wielką karierę i grę na wysokim szczeblu. Mniejsza o nazwisko – dzisiaj walczy o skład na poziomie czwartoligowym. Choć pod względem wieku nadal jest młodzieżowcem, rozwój nie poszedł mu tak, jak na to pewnie liczył.

W rozmowie z jednym z jego trenerów dowiedziałem się, że ten zawodnik nie pracował odpowiednio na treningach. Nie było widać u niego pasji, zaangażowania. Przychodził, jak do biura, żeby tylko odfajkować robotę. Potencjał i talent miał, ma nadal. Ale bez charakteru, zaangażowania i ciężkiej pracy – niczego się nie osiągnie. Nie ma nic za darmo.

Tak też jest w przypadku zawodników z rocznika 2002. Każdy z nich musi walczyć o angaż w piłce seniorskiej. Odpowiednio pracować nad sobą i na treningach, żeby zostać zauważonym przez trenerów z Ekstraklasy czy I albo II ligi. A później, aby otrzymać szansę gry na tym poziomie.

Ekstraklasowe akademie mają pod tym względem większe możliwości. Mogą takiego 19-letniego piłkarza wprowadzać na drugoligowe (Lech Poznań, za chwilę Śląsk Wrocław) czy trzecioligowe (Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin, Korona Kielce, Legia Warszawa) boiska. Czy będą z tego przepisu korzystać wszystkie drużyny w CLJ? Raczej nie, nawet można pokusić się o taką tezę, że te zespoły nie będą stawiać w przyszłym sezonie CLJ na zawodników z rocznika 2002.

– Myślę, że jest to dobre rozwiązanie. Prowadziłem już zespół, gdy była taka możliwość. My, jako klub, za często z tego nie korzystaliśmy. Dla nas priorytetem po zespole ekstraklasowym jest druga drużyna, gdzie młodzi zawodnicy zbierają doświadczenie. To się nie zmieni, nie ważne, jaki to rocznik, czy 2002, czy 2003 – najlepsi będą przypisani do drugiego zespołu. Oczywiście w jakiś sposób osłabiają tę grupę, ale ważniejsze jest doświadczenie w piłce seniorskiej. Jeśli będą na to gotowi, pójdą wyżej – ocenia Piotr Łęczyński, szkoleniowiec Pogoni Szczecin U-18.

Rozgrywki CLJ 2018/19 były pierwszym po wprowadzeniu reformy, która zakładała całkowitą centralizację ligi i zmniejszenie wieku juniora do 18. roku życia. To był sezon, gdzie PZPN pozwolił na występy czterem zawodnikom z rocznika 2000, gdzie wiodącym był 2001.

Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że przepis, który wejdzie od przyszłego sezonu CLJ, nie ma wielu wad. Bo to nie jest przymus, a jedynie możliwość. Dzięki temu może podnieść się poziom ligi. Zawodnicy, którzy są młodsi biologicznie, mogą nadrobić wiele aspektów przez ten rok, na wymagającym poziomie w CLJ.

– Ta decyzja to strzał w dziesiątkę. Podpisuję się pod nią dwoma rękami. To jest bardzo dobry ruch PZPN-u. Bo przez pandemię koronawirusa niektórzy zawodnicy mogliby całkowicie przepaść. Stracili cztery miesiące gry, a wiosna miała być dla nich sprawdzianem i weryfikacją. Ten przepis powoduje, że dostają dodatkową szansę i nie muszą opuszczać klubu. Oczywiście najlepsi z rocznika 2002 będą szli do pierwszego zespołu lub drużyny rezerw w III lidze. Jednak pozostali mają jeszcze szansę, aby się pokazać w CLJ i dalej się rozwijać – twierdzi Marcin Ciliński, trener Zagłębia Lubin.

Zatem, nad czym tu dyskutować? Skoro są same plusy nowego przepisu? A może lepiej byłoby wrócić do CLJ U-19?

Nie trafia do mnie argument, że 18-latek musi grać już na poziomie seniorskim. Każdy człowiek jest inny, inaczej się rozwija. Jeden dojrzewa szybciej, drugi później. Jeden zawodnik wybije się prędzej w seniorach, a drugi później.

Wybitne jednostki już grają w Ekstraklasie. Aleksander Buksa teoretycznie mógłby w tym sezonie jeszcze grać w CLJ U-17, a jest pełnoprawnym piłkarzem seniorskiej Wisły Kraków i decyduje o jej obliczu. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Skoro Buksa może grać, to oznacza, że każdy junior może?

Oczywiście, że nie. Choć każdy by tego bardzo chciał i sobie tego życzył. Chcemy oglądać jak najwięcej zdolnych, młodych Polaków w Ekstraklasie, a nie starych Słowaków. Jednakże nie można tego wymuszać przepisem. “Masz 18 lat, teraz jesteś seniorem, radź sobie”. W innych krajach w Europie od X lat istnieją ligi U-19. Nawet Młodzieżowa Liga Mistrzów funkcjonuje w tej kategorii wiekowej.

A w Polsce jest inaczej. Dlaczego? Bo tak. Przepis o młodzieżowcu niejako pomaga tym juniorom stać się seniorami, ale to nie przepisy czy wiek decydują o tym, kto jest gotowy na grę w Ekstraklasie, a kto nie. Sylwester Patejuk był po trzydziestce, gdy debiutował na najwyższym szczeblu w Polsce i był jedną z wyróżniających się postaci w lidze. Grzegorz Piechna sięgnął po tytuł króla strzelców w swoim pierwszym sezonie na tym poziomie, również będąc po trzydziestce. Takich przykładów znalazłoby się jeszcze kilka.

Wiek nie świadczy o tym, że ktoś jest gotowy na grę na najwyższym poziomie. A CLJ jest po to, żeby do tej gotowości zawodników przygotować. Skoro widzimy, że juniorzy mają kłopot z wejściem do drużyn seniorów, to może dobrym pomysłem byłoby wprowadzić CLJ U-21 lub U-23, jak choćby w Portugalii?

Reasumując: fajnie, że przepis został wprowadzony do CLJ. Wciąż nie trafia do mnie jednak, dlaczego nie wrócono do ligi U-19, skoro okazja ku temu była wręcz idealna. Może jeżeli poziom rozgrywek w sezonie 2020/21 pójdzie w górę, to władze pomyślą, że warto byłoby, żeby młodzi piłkarze mieli więcej czasu na wejście do piłki seniorskiej?

I żeby było to wszystko połączone ze szkołą. Nie każdy to pamięta, ale wielu młodych zawodników chodzi do liceów. Wcześniej było tak, że wraz z końcem szkoły średniej i matur – kończyli też wiek juniora. Po tym mieli czas, żeby szukać nowych wyzwań i skupić się już tylko i wyłącznie na piłce.

W przypadku, gdy juniorem przestają być, mając 18 lat – sprawy się komplikują. Bo przed nimi ostatnia klasa – maturalna. Zmiana szkoły w tym momencie, to niekoniecznie musi być dobry pomysł. Piłka zaczyna kolidować ze szkołą, a wcześniej ze sobą korelowały.

Przepis o czterech zawodnikach ze starszego rocznika na pewno też przyczyni się do tego, że młodzi piłkarze nie będą ochoczo odchodzić z klubów. Tylko dokończą wiek juniora wraz z ukończeniem szkoły średniej. Czy będzie tak zawsze? To już zależało będzie od PZPN-u.

ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Newspix