Wywiady

“Nie ma sensu porównywać ciągle piłki kobiecej do męskiej. Należy szukać atutów, które ma ta pierwsza”

Czy treningi dziewczynek i chłopców powinny wyglądać tak samo? Czy nie należałoby zoptymalizować ćwiczeń dla młodych adeptek futbolu? Jak wygląda proces odmrażania piłki kobiecej w Polsce? Czy to dobra informacja dla rozwoju damskiej piłki nożnej, że kluby z najwyższych klas rozgrywkowych (Śląsk Wrocław, Legia Warszawa czy Warta Poznań) tworzą swoje sekcje seniorek? O tym wszystkim porozmawialiśmy szeroko z trenerką reprezentacji Polski do lat 19, a zarazem koordynatorem szkolenia piłki nożnej kobiet PZPN, Niną Patalon.

Jak na ten moment wygląda proces odmrażania piłki dziewczęcej i młodzieżowej w Polsce?

– Jeżeli chodzi o piłkę młodzieżową, to niczym się ona nie różni od pozostałych sektorów sekcji amatorskich. Odmrażanie etapowe, które zostało wprowadzone, dotyczy także piłki młodzieżowej. Patrząc również na to przez pryzmat klubów i możliwości organizacyjnych, zgodnie z wszystkim zaleceniami rządu kluby zaczęły funkcjonować według wytycznych. Aczkolwiek pojawiały się również różne problemy. Bo zawodniczki klubów spoza swojego miejsca zamieszkania, które nie mają wynajętego mieszkania w niedalekiej odległości od klubu, miały ten powrót na boisko nieco wydłużony. Bo wiemy też, że szkoły oraz internaty są zamknięte. Jednak teraz mam taką informację i pewność, że wszystkie młodzieżowe reprezentantki Polski są w swoich klubach i normalnie trenują. Lada moment będzie przerwa wakacyjna, więc dziewczyny będą mogły jeszcze odpocząć, a w lipcu w większości wrócą do treningów.

Czym się pani trener głównie zajmowała w ostatnich tygodniach, miesiącach w dobie pandemii? Pytam oczywiście o życie zawodowe.

– Powiem szczerze, że w ostatnim czasie dużo piszemy wraz z całym sztabem reprezentacji kobiecych.

Szykuje się jakaś książka?

– Tak, aczkolwiek nie w tym roku, ale przymierzamy się do tego żeby przygotować materiał szkoleniowy uzupełniony o specyfikę piłki kobiecej. Analizując obszar techniczno-taktyczny w nauczaniu, nie ma właściwie żadnych różnic, jednak samo kształtowanie zdolności motorycznych czy podłoże mentalne są jednak inne i mogą w pewien sposób na ten obszar oddziaływać. Do tej pory tego nie robiliśmy, a teraz mamy już sporo zgromadzonego materiału, gdzie ludzie ze sztabów reprezentacyjnych, trenerów od przygotowania motorycznego, sztabów medycznych pracowali nad tym, żeby przedstawić rozwój biologiczny i fizjologiczny kobiety. I na podstawie tego budować trening. Mało jest lektur na ten temat nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jeśli szukamy, to trudno odnaleźć takie publikacje. Do tego też dochodzi model i zasady gry młodzieżowych reprezentacji, plus aspekty analizy i uzupełnienie o pracę skautów. Od sierpnia 2019 roku czworo skautów makroregionalnych prowadzi obserwacje rozgrywek kobiecych i wpływa na tworzone rankingi od U-11 do U-17 w Polsce. Dużo się działo w ostatnim czasie. Myślę, że materiałów mamy na 7-8 rozdziałów. Później będziemy chcieli przekazywać to naszym odbiorcom – trenerom i środowisku piłki kobiecej.

Nie było możliwości spotkań grupowych, ale organizowane były wideokonferencje poświęcone praktycznie wszystkim tematom. Bo rozmawialiśmy z zawodniczkami. Innym razem z trenerami. Miały też miejsce wideokonferencje z UEFĄ, gdzie głównym tematem była pandemia i jak z nią sobie radzimy w Polsce. Odbywały się również webinary szkoleniowe. To był czas, który pozwolił wszystko usystematyzować, otworzyć nowe myśli i szukać nowych zapisów na kolejne rozdziały. Myślę, że w innych realiach, gdzie jest mało czasu, nie zwracamy uwagi na wszystkie detale, które można zapisać w notesie. Czasem zapominamy o tych rzeczach, a mogą to być bardzo ważne kwestie, które można wykorzystać w  pracy trenera.

Ta książka to ma być takie vademecum wiedzy o szkoleniu zawodniczek?

– To na pewno jest uzupełnienie treści szkoleniowych o specyfikę piłki kobiecej, natomiast czy to przyjmie formę vademecum, podręcznika związanego z piłką kobiecą? To jeszcze nie ten etap, żeby o tym mówić. Ta nasza praca nie ma jeszcze tytułu ani mocy prawnej. Zgromadziliśmy materiał, a teraz jesteśmy na etapie organizowania ścieżek, żeby logicznie złożyć to w całość.

Zaznaczyła pani, że nie powstało za wiele publikacji na ten temat. Skąd czerpaliście materiały? Bo analiza i badania to jedna rzecz, a kwestie teoretyczne? Inspirujecie się materiałami stworzonymi stricte pod szkolenie chłopców?

– Wiele treści związanych z aspektami techniczno-taktycznymi powiela wzorce z piłki męskiej. Jednak należy przyznać, że piłka kobieca pod względem raportów technicznych UEFY czy FIFY ma już swoje opracowania, które są bogate w wartości szkoleniowe. O ten dział nie trzeba się martwić. Tutaj też istnieje dowolność i nie rozgraniczałabym tego na piłkę kobiecą i męską. Jednak jeżeli mówimy o przygotowaniu motorycznym i mentalnym. I w jaki sposób może to też oddziaływać na zagadnienia techniczno-taktyczne. Na tym się skupiliśmy. To było o tyle ważne, że korzystaliśmy z zagranicznych publikacji związanych z przygotowaniem motorycznym. One nie są dedykowane tylko piłce kobiecej, ale przeznaczone są dla całego sportu kobiecego.

Pokazuje to te kwestie, które trzeba wdrożyć w trening, planując program szkolenia, żeby był optymalny dla kobiety. Kolejny aspekt z tym związany – mniejsza siła u kobiet. Jeżeli porównamy to, co oddziałuje bezpośrednio na boisku – kwestia siły podań, ich jakości. Jeżeli przyjmiemy, że u mężczyzn występują podania 30-40 metrowe po podłożu. To musimy przyjąć, że kobieta kopnie na 15-20 metrów, a w tych topowych drużynach na 25 – 30 metrów. Pewne rzeczy wywodzące się z motoryki przekładają się później na działania na boisku. To też trzeba dobrze przedstawić, bo to jest specyfika wynikająca z piłki kobiecej. I staramy się takie rzeczy przedstawić, żeby trening też nie wymagał od bramkarki, aby otwierała grę podaniem 60-metrowym. Bo może Katarzyna Kiedrzynek i jeszcze jedna bramkarka na świecie może takie podanie wykonać. Aspekty wynikające z motoryki mogą też wpływać na przygotowanie mentalne. Moglibyśmy długo rozmawiać o różnicach między mężczyzną a kobietą: budową mózgu, sposobem postrzegania i uczenia się, zróżnicowanie w komunikacji. Zupełnie inaczej wygląda komunikacja. My, kobiety skupiamy uwagę na inne rzeczy np. jeżeli pan jedzie samochodem i słyszy komunikat, że za 50 metrów należy skręcić w lewo, to dla pana raczej nie ma to żadnego znaczenia, bo pan po prostu skręci w lewo. U kobiet jest to pewien problem, bo inaczej wygląda proces postrzegania i orientowania się w przestrzeni. Sam komunikat: “skręć za niebieskim budynkiem”, jest łatwiejszy niż “za 50 metrów w lewo”.

To są kwestie wynikające z postrzegania różnic w sposobie uczenia się i komunikacji. Korzystaliśmy również z innych sportów, dziedzin, gdzie kobiety od lat zdobywają medale. Patrzyliśmy na parametry w lekkiej atletyce. Porównywaliśmy różnice w rekordach świata w różnych sportach. Myślę, że to ma ogromny wpływ na to, żeby w końcu pokazać, że nie ma sensu ciągle porównywać piłki kobiecej do męskiej. Tylko należy szukać atutów, które ma i w taki sposób to sprzedawać, żeby coraz więcej ludzi tym sportem się interesowało, a nie skupiać się na tym, że nie będą tak szybko biegać, jak mężczyźni i nie będą tak dynamiczne. Pokazują to parametry fizjologiczne, że jesteśmy wolniejsze i ten mecz też nie będzie w takim tempie i intensywności się toczył, chociaż to też się zmienia. Raporty z  Mistrzostw Świata w 2015 roku pokazują, że średnia prędkość piłkarki wynosiła 23 km/h, a teraz według nieoficjalnych jeszcze wyników – ok. 26 km/h. To już są takie różnice, które można pokazywać i wiedzieć, w jaki sposób tą drużynę prowadzić oraz, gdzie jest top światowy.

Głównym celem tej pracy, zbierania materiałów jest dążenie do optymalizacji treningów u dziewczyn i kobiet. Do tej pory nie było to odpowiednio zoptymalizowane?

– Moim zdaniem w ogóle nie było to zoptymalizowane, bo cały czas bezpośrednio przenosimy treści z piłki męskiej do kobiecej. W naszym kraju mamy tylko dwie albo trzy publikacje w ogóle związane z piłką kobiecą. Z tego, co wiem są one o podłożu historyczno-pedagogicznym, to też jest ważne, ale nie mamy wskaźników do optymalizacji treningów, co później przełoży się na poprawę jakości piłki kobiecej. Chcielibyśmy zaprezentować rzeczy, które nie wymagają dużych nakładów i technologii, a  pozwolą nam na stworzenie innego programu kondycyjnego lub związanego z przygotowaniem motorycznym bezpośrednio oddziaływającym na taktykę grę. Wydaje mi się, że słowo “optymalizacja” idealnie pasuje do tego. Optymalizacja procesu szkolenia i sesji treningowych w piłce kobiecej w ujęciu o specyfikę tego sportu.

Czerpiecie skądś wzorce? W innych krajach treningi kobiece są zoptymalizowane?

– Powiem szczerze, że wszyscy są na etapie poszukiwania, ale mamy kraje, które są 10, 20 lat przed nami. Ich badania, doświadczenie, wskaźniki są punktem odniesienia. Bo, jeżeli mówimy o ligach, gdzie ten sport bardziej przypomina zawodowy, to z tego trzeba korzystać. Oczywiście nie wszędzie jest tak kolorowo, ale tam gdzie futbol kobiecy rozwijał się wcześniej, mają więcej materiałów do samych porównań pewnych rzeczy.

Pisaliśmy o projekcie UEFA i Disneya, czyli Playmakers, który ma na celu zachęcić dziewczynki w wieku 5-8 lat do uprawiania piłki nożnej. “Nauka gry w piłkę poprzez zabawę i opowiadania” to wspólne i przewodnie hasło związane z inicjatywą. Co z tym projektem? Jest zamrożony? Wiadomo, kiedy wróci?

– W tej chwili mamy taką sytuację, że próbujemy wszystko zrobić, żeby wystartował od przyszłego sezonu. Mam na myśli wrzesień, październik, ale cały czas jesteśmy na etapie dyskusji i konsultacji, bo musimy mieć 100% zgodę i pewność, ze możemy to zrobić. To jest powszechny projekt, który jest dedykowany dla najmłodszych. To są działania typowe dla Grassroots. W tym momencie jesteśmy zobowiązani przestrzegać wszystkich przepisów związanych z możliwością optymalnego powrotu do sportu i czekać na wszelkie komunikaty z tym związane. Planowo zajęcia mają się odbywać w trzydziestu centrach. To ma być popularyzacja piłki kobiecej wśród małych dziewczynek.

Jeśli wystartujecie, to nie obawiacie się tego, że może być mało chętnych na taki program, z uwagi na okoliczności pandemii koronawirusa?

– W tej chwili wszystko jest hipotetyczne. Mamy też założony plan A, B i C, i na wznowienie rozgrywek reprezentacyjnych i krajowych. Tym bardziej, gdy mówimy o jakiejś strukturze. Teraz rozmawiamy o piłce, która jest pierwszym krokiem do chęci uczestniczenia w czymś takim, jak sport i piłka nożna. To o czym pan mówi jest jak najbardziej brane pod uwagę. Aczkolwiek cały czas są panują dyskusje nad tym, jak to zrobić, aby bezpieczeństwo było kluczowe, abyśmy byli w 100% pewnie, że nie będzie kłopotów. Cały czas stawiamy sobie takie pytania, ale sam pan wie, że trudno na nie odpowiadać zero-jedynkowo, bo trzeba się o tym przekonać. Trzeba ubrać się jeszcze w cierpliwość, zobaczyć, jak to wszystko wygląda i doszukiwać się odpowiedzi wraz z powrotem do szkół. Jeśli ten powrót do szkół będzie “normalny” i zgodny z oczekiwaniami, to wtedy możemy wychodzić z założenia, że w projekcie nie będzie większych znaków zapytania. Trzeba być cierpliwym, jeśli uda się wystartować z tym programem we wrześniu lub październiku, to byłoby naprawdę dobrze. Jednak nie mamy narzuconej presji od UEFY, aby już wystartować, bo wiemy, jaka jest sytuacja. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Zatem nic się nie wydarzy, jeżeli zaczniemy parę miesięcy później, ale wszyscy będą spokojnie. Chcielibyśmy jak najszybciej, ale postaramy się wprowadzać ten program z głową.

W lutym rozmawialiśmy o tym programie i zaznaczała pani, że trenerzy edukatorzy zorganizują odpowiednie szkolenia dla trenerów, aby mogli później prowadzić zajęcia w ramach wspomnianego już projektu Playmakers. Czy udało się przeprowadzić już jakieś szkolenia? Czy pandemia pokrzyżowała te plany?

– Udało się przeprowadzić pierwsze spotkanie jeszcze w marcu, gdzie pojawili się trenerzy. Zanim wystartuje projekt, to trenerzy edukatorzy wraz trenerami, którzy mają prowadzić zajęcia w centrach sportowych, na pewno przejdą planowane szkolenia. Jednak to też jest związane znowu z tym, kiedy my wystartujemy z tym projektem. Bo nie mam takiej presji, żeby dzisiaj robić szkolenia, skoro w październik wystartuje program. Chcielibyśmy, żeby wyszło to naturalnie. Nie ma co się spieszyć. Mamy plany na to, żeby takie szkolenie przeprowadzić, aczkolwiek termin będzie mocno uzależniony od pozostałych komunikatów. Szkolenia są zaplanowane z przedstawicielami ośrodków szkoleniowych, przed wystartowaniem treningów. Czekamy z terminami.

Czyli te szkolenia nie mogły się odbyć np. na wideokonferencji? Tylko muszą zostać przeprowadzone w praktyce?

– Myślę, że to zależy od tego, jaką przyjmiemy formułę, bo nie było na ten temat dyskusji. Teraz też możliwe są zgromadzenia do 150 osób, więc można byłoby to zorganizować. Jednak należy pamiętać też o tym, że jest to trening na człowieku, który jest w przedziale wiekowy 5-8 lat. Taki mały człowieczek może w trakcie sobie wyjść, albo się obrazić. Prowadzący musi być na to przygotowany, żebyśmy zrozumieli ideę tego. Nam zależy na tym, żeby dzieci chciały tam przechodzić proces adaptacji do piłki nożnej. Ten program jest ukierunkowany na dobrą zabawę, przebywaniu w towarzystwie dziewczyn, które grają w piłkę, pokazanie im, że poza innymi sportami, jest piłka nożna. Najważniejsze jest to, że chcemy pokazać, że jest wybór. Dzieci w tym wieku początkowych chodzą na taniec, siatkówkę, koszykówkę, sporty walki. Chodzą na takie sporty, które są bardziej „dedykowane dla dziewczynek”. A piłka nożna jest dla chłopców, co jest oczywiście nieprawdą. Dziewczynki i chłopcy mają mieć taki sam dostęp do piłki nożnej. To jest cel. Biorąc pod uwagę, że umiejętności nie będą na wysokim poziomie, to trzeba wskazać, jak taki trening budować, jak wprowadzać scenariusz bajek – Iniemamocni, a później będzie Kraina Lodu. W moim odczuciu to są takie rzeczy, które są bardzo ważne, aby pokazać trenerom na żywo całą ideę… Cały czas rozmawiamy hipotetycznie. Bo mamy plan A i awaryjny. Nie wiemy, w jaką stronę będzie trzeba pójść.

Czy można w jakiś sposób podsumować pierwszy sezon funkcjonowania Centralnej Ligi Juniorek? Czy z uwagi na pandemię, nie można wysnuwać pierwszych wniosków na temat tego nowego projektu?

– Myślę, że w ogóle nie powinniśmy jeszcze wniosków wyciągać. Po pierwsze: mówimy o półrocznym graniu, a tak naprawdę, gdy sprawdzimy kalendarz, to jest tego mniej. Bo liga wystartowała we wrześniu i runda jesienna skończyła się na początku listopada. A w marcu została rozegrana tylko jedna kolejka. Możemy śmiało powiedzieć, że cała liga trwała trzy miesiące. W tym momencie podsumowywania czegokolwiek może nas doprowadzić do zupełnie innych wniosków niż należy. W ogóle przyjęliśmy, że jakiekolwiek wnioski można wysnuwać dopiero po trzech sezonach.

Dlaczego akurat po trzech sezonach?

– Ponieważ proponowana struktura, tworzy się od samego dołu. Wcześniej tych rozgrywek w ogóle nie było. Funkcjonowały w innej formie. Dzisiaj mamy rozgrywki, które poniekąd przypominają kategorie wiekowe reprezentacji: U-15, U-17. Unifikacja rozgrywek kobiecych też jest zupełnie inna, bo mamy rozgrywki w kategoriach: U-11, U-13, U-15 i U-17. Wynika to z liczby zawodniczek, którą mamy w kraju. Sama separacja piłki seniorskiej od piłki młodzieżowej była niezbędna, jeżeli chcemy w ogóle mówić o procesie szkolenia i zamierzamy ten proces wydłużyć. Fakty są takie, że wiele dziewcząt późno trafia do piłki, a wcześnie rozpoczyna grę z seniorkami…

I z uwagi na urazy też szybko kończą kariery…

– To jest właśnie to, bo wszystko dzieje się za szybko, a jak wiemy proces szkolenia wymaga 10 tysięcy godzin. Zanim wprowadziliśmy nową strukturę rozgrywek, robiliśmy ważne analizy. To nie jest też tak, że my sobie dzisiaj wymyśliliśmy projekt, który poszedł w świat. Były statystyki które mówią o tym, że dziewczyny najczęściej trafiają do piłki nożnej między 10. a 12. rokiem życia. Wiele jest takich dziewczyn, które w wieku 12 lat zaczynają systematycznie trenować. A, gdy mają 15 lat, trafiają do piłki seniorskiej, a są to zazwyczaj te, które mają dobre podłoże motoryczne. To powoduje, że taka zawodniczka ma wiele zaległości indywidualnych. To jest etap uczenia się, a od razu wchodzi do piłki seniorskiej i od niej się wymaga. Oczywiście mamy wiele mądrych trenerów, którzy potrafią zarządzać takimi zawodniczkami. Z drugiej strony to też nie jest łatwe. Jeżeli masz zespół seniorek i zaczynają się wśród nich pojawiać młode dziewczyny, to też bardzo szybko są traktowane jak seniorki i dużo rzeczy się od nich wymaga. A tutaj proces szkolenia jest po to, żeby miała szansę uczyć się na wielu obszarach w optymalny sposób, zakładając że przechodzi przez szczeble szkoleniowe w odpowiednim dla niej tempie.

Dlatego nastąpiła ta separacja piłki młodzieżowej od seniorskiej. Natomiast czas trzech lat pozwoli na zbudowanie struktur, które pojawią się w klubach i rozgrywkach wojewódzkich. Są takie województwa, gdzie mamy tylko cztery albo sześć klubów kobiecych. Należy spodziewać się tego, że te cztery kluby z województwa będą miały swoje drużyny młodzieżowe i będziemy starali się oddziaływać na to, żeby ta rywalizacja młodzieżowa miała sens i była możliwa. Natomiast to, co się wydarzyło w ostatnim czasie spowodowało, że ta równowaga została zachwiana. Nawet można rzecz, że w niektórych miejscach rozgrywki się nie odbyły, patrząc na CLJ U-15, bo tam też rozegrano tylko jeden mecz. Kluczowa w tych rozgrywkach jest wiosna, bo rozgrywana jest tylko jedna runda. Eliminacje wojewódzkie jesienią, a wiosną rywalizują najlepsze 32 zespoły na poziomie centralnym. Można powiedzieć, że to się nie odbyło, co jest ogromną stratą i będziemy musieli zrobić wszystko, żeby ta luka szkoleniowa została w jakiś sposób zminimalizowana.

A czy przez ten czas rozgrywek zostało coś dostrzeżone, co zostanie zmienione w przyszłym sezonie?

– Odbyły się już trzy spotkania w tej sprawie – dwie wideokonferencje i jedno spotkanie na żywo w mniejszym gronie. Kolejne odbędzie się w przyszłym tygodniu. Chcemy podejmować najlepsze i jak najbardziej optymalne decyzje. Oczywiście, gdyby ten sezon się odbył, to zastanawialibyśmy się tylko nad zapisami regulaminowymi, co do pewnych sytuacji, które pojawiły się w trakcie trwania sezonu. Teraz musimy omawiać strategiczne rzeczy i zastanawiać się w kwestii tego, co zrobić z zawodniczkami, które nie grały, żeby w przyszłym sezonie miały, gdzie grać. Z drugiej strony, żeby nie straciły roku w piramidzie szkoleniowej. Ktoś może powiedzieć, że: “pół roku nie grały”, ale to jest strata całego roku, bo mówimy o pełnym roczniku. Musimy podjąć najlepsze decyzje. Nie zadowolimy wszystkich, ale musimy rozmawiać, konsultować i postaramy się zrobić, żeby wyszło jak najkorzystniej dla większości zawodniczek, bo innej drogi nie widać w tym momencie.

Czy w żeńskim odpowiedniku CLJ będzie ten sam zapis w regulaminie o możliwości występowania zawodniczek z rocznika starszego w lidze?

– Tak, jest to jedno z rozwiązań. Najprawdopodobniej będzie tak w U-17. Będzie to jedno z kluczowych zmian, aczkolwiek są jeszcze omawiane niektóre kwestie. Poruszamy też tematy rozgrywek CLJ U-13 oraz rozgrywek w ramach rywalizacji kadr wojewódzkich. Występuje u nas formuła turniejowa, odbyła się na razie tylko jesienna część rozgrywek. Trzeba przyznać, że aktualnie mamy wiele tematów strategicznych do omawiania, które są poniekąd ze sobą powiązane. Konsultacje i dyskusje cały czas trwają.

Kiedy planujecie powroty zgrupowań kadr młodzieżowych?

– Powiem tak, żeby było ciekawie. Każda reprezentacja ma trzy plany. I ma planowane mecze towarzyskie w procesie selekcyjno-szkoleniowym. Wystartujemy we wrześniu, jeżeli nic do tego czasu się nie zmieni i będzie taka możliwość ze stron rządu. W takim układzie odbędą się dwa zgrupowania selekcyjne i w październiku również dwa, gdzie w listopadzie jest zaplanowany dwumecz towarzyski z Czeszkami. Z grupy 100 zawodniczek wyłoni się grono o największym potencjale, które będzie miało okazję rozegrać wspomniany dwumecz. Jeżeli chodzi o U-17 są trzy plany: 1. zgrupowanie krajowe. 2. mecze eliminacyjne w październiku w Serbii. 3. ew. rozegranie Elite Round. Jednak nie wiadomo, jak to będzie jeszcze wyglądało. UEFA jest zobligowana do tego, żeby w terminie rozegrać turniej, który wyłoni trzy zespoły reprezentujące Europę na mistrzostwach świata U-17 w Indiach. FIFA już podała, że mundial został przełożony z listopada 2020 na marzec 2021. Zatem pozostaje kwestia rozegrana eliminacji dla rocznika 2003. Kiedy to będzie? Jak to będzie wyglądało? Jesteśmy uzależnieni od komunikatu UEFY. A jeżeli chodzi o kadrę U-19, są awizowane dwa plany: 1. zgrupowania krajowe w dwóch terminach FIFA. 2. optymistyczny wariant, wszystko jest dobrze i rozgrywamy turniej towarzyski w Portugalii we wrześniu, a następnie el. do ME U-19 w Polsce. Tak to wygląda. Jeżeli otrzymamy zgodę od rządu, że możemy organizować akcje krajowe, to będziemy to robić, jeżeli nie wypalą plany UEFY. Dlatego przygotowanych jest aż tyle planów i możliwości.

Jeżeli chodzi o kadrę U-19, która ma pani trener przyjemność prowadzić, pojawił się ogromny niedosyt spowodowanym tym, że nie udało się rozegrać Elite Round U-19, a później ew. mistrzostw Europy U-19?

– Niedosyt jest z jednego powodu, bo my tuż przed Elite Round pojechaliśmy na dobrze obsadzony turniej towarzyski na La Mandze. Tam mieliśmy możliwość rozegrania meczu z Danią, Holandią i Szwecją. Nie muszę zaznaczać, że dwie pierwsze reprezentacje to półfinaliści mistrzostw Europy. Z kolei Szwecja wielokrotnie zdobywała tytuł mistrzowski na poziomie U-19. Mogliśmy też podpatrywać drużyny Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Norwegii czy Szwajcarii. Same bardzo silne ekipy. Taki był cel, żeby optymalnie przygotować się do turnieju Elite Round, gdzie mieliśmy w moim odczuciu bardzo wyrównaną grupę z Węgrami, Belgią i Słowacją. To jest grupa, która pozwalała nam optymistycznie myśleć o awansie. Nie chciałyśmy być negatywnie zaskoczone przez Belgijki czy Węgierki. Dobrze znamy tych rywali, z którymi wielokrotnie rywalizowaliśmy na poziomie U-17. Turniej w La Mandze miał nas optymalnie przygotować do turnieju – silni rywale, trudne warunki, próba otwartej gry, żeby zobaczyć, jak wyglądamy na tle przeciwnika, który potrafi odkryć nasze słabsze punkty, co później pomoże na odpowiednie przygotowanie planu personalnego i meczowego. Czuliśmy się dobrze przygotowani.

Bardzo dobrze wypadliśmy pod względem gry i założeń, które mieliśmy przed turniejem. Byliśmy pozytywnie nastawieni do Elite Round, czuliśmy się dobrze przygotowani. Bardzo wiele zawodniczek wiedziało o tym, że to jest turniej, który daje im ogromne możliwości, aby się pokazać selekcjonerowi pierwszej reprezentacji. Widziałam ogromny niedosyt u dziewczyn. Bo takie losowanie i taka szansa na samym starcie, to coś fajnego, co mogło nam się przytrafić. Aczkolwiek jeżeli chodzi o mnie, to jestem na tyle spokojnym i zrównoważonym w swoich celach człowiekiem, gdzie musiałam przyjąć gorycz zmiany planów, bo nie zawsze wszystko idzie zgodnie z zamierzeniami. Zawodniczki były bardzo zawiedzione. Informacja o odwołanych eliminacjach pojawiła się 1 kwietnia, więc na początku myślały, że to jest żart. Jednak trzeba było z tego się podnieść. Bo wiele z nich przeżyło to bardziej niż się spodziewałam. Bo zależało im bardzo na tym turnieju. Staramy się tak pracować, że one są kowalem swojego losu. One są współodpowiedzialne za cały proces szkolenia. Bardzo profesjonalnie do tego podeszły, zwłaszcza po pierwszej rundzie eliminacji, gdzie byliśmy bardzo dobrym zespołem, a ponieśliśmy zupełnie przypadkową porażkę ze Szkocją, gdzie rywalki nam nie zagroziły przez cały mecz, poza jedną akcją. My nie mogliśmy nic z tego wyciągnąć. Po tym meczu byliśmy bardzo świadomi tego, jak bardzo chcemy i jak mocno nam zależy, żeby ten zespół jeszcze wzmocnić, aby jeszcze z tą drużyną osiągnąć na koniec. Bo to był taki skład, który dwa lata wcześniej grał na mistrzostwach Europy U-17 na Litwie. Teraz skupiamy się nad tym, żeby jak najlepiej zaplanować przyszły rok, aby się do niego odpowiednio przygotować i zagrać.

Czy to dobra informacja dla rozwoju damskiej piłki nożnej, że kluby ekstraklasowe tj. Śląsk Wrocław, Legia Warszawa czy Warta Poznań tworzą swoje sekcje seniorek?

– Myślę, że to bardzo dobra informacja. To pokazuje, że piłka nożna jest dla wszystkich, zarówno dla chłopców, jak i dziewcząt. Ostatnio Śląsk Wrocław przejął sekcję AZS Wrocław. Trzeba ten fakt zaznaczyć, bo tę drużynę będziemy oglądać od przyszłego sezonu w Ekstralidze Kobiet. To są naprawdę ważne rzeczy. Biorąc pod uwagę fakt, że piłka kobieca będzie traktowana tak samo jak męska, a zawodniczki będą miały coraz lepsze  możliwości do rozwoju. To pokazuje tylko i wyłącznie, że mamy równość i piłka nożna kobiet i mężczyzn jest bardzo potrzebna. To jest dobry przykład i wzór dla podniesienia wizerunku, jak i jakości piłki kobiecej. Dzisiaj jest to sport coraz częściej eksponowany, ale nadal uważany za niszowy, a uważam, że jest to nieprawda. Bo mamy wiele piłkarek w Polsce i są one coraz lepsze. Gdy spojrzymy na nowy sezon, to ok. 15 będzie grało za granicą. To jest naprawdę imponująca liczba. Panuje bardzo dobra atmosfera do rozwoju piłki kobiecej. Myślę, że jest to dobry impuls dla pozostałych działaczy i kolejnych klubów męskich, że piłka nożna kobiet jest jak najbardziej potrzebna, także w strukturach męskich klubów.

Czy pandemia koronawirusa może mieć lub już ma negatywny wpływ na rozwój piłki kobiecej w Polsce?

– Rozmawialiśmy też na ten temat z UEFĄ, która prowadziła dialog z federacjami krajowymi. Też miałam okazję być na takim spotkaniu, przedstawić działania PZPN oraz wsparcie jakie otrzymały klubu w ramach tarczy kryzysowej. Wszyscy obawiają się tego, ale raczej nikt nie jest w stanie określić, w jakiej skali będą to problemy. To, że jest zahamowana na jakiś czas gospodarka, to w pewnym okresie odbije się na cenach, co za tym idzie, jeżeli większość sportu jest finansowana z puli samorządowej i rządowej – nasuwa się pytanie, jakie środki będą później przeznaczane na sport. Czy będą to takie same kwoty, uwzględniając wzrosty cen usług  i produktów? Jeżeli tak, to będziemy mieć problemy. Jeżeli okaże się, że tarcze antykryzysowe będą pomagać, to damy radę. Ja jednak skupiam się na tym, co można zrobić dla dzieci, które przez wiele miesięcy nie chodziły do szkoły, nie brały udziału w życiu sportowo-kulturowym. Jak należy łagodzić skutki utrzymującego się dystansu społecznego i jeszcze większego wycofania wśród dzieci nie tylko w dobie pandemii, ale w ogóle czasów e-świata itp. Zastanawiam się, czy jest pomysł stworzenia przedmiotu szkolnego, który uczyłby naturalnych dla nas, ludzi lat 80’-90’, zachowań i uspołeczniałby nasze dzieci. Z tego, co zauważyłam, piłka nożna od dawna oddziałuje na ten aspekt, ale żeby odważyć się przyjść na trening, ktoś musi pomóc i wskazać kierunek – najlepiej jeżeli będzie to szkoła.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Newspix