Weszło Junior

Birmingham zastrzegło numer… 17-latka

Wydawało nam się, że na zastrzeżenie numeru na koszulce trzeba sobie zasłużyć. Stać się legendą jakiegoś zespołu lub zapisać się w jego historii złotymi zgłoskami. Inaczej uważa angielskie Birmingham, które zastrzegło numer Jude’a Bellinghama – 22.

Więcej niż o jego przenosinach z Championship do Bundesligi mówiło się w kontekście decyzji byłego już klubu młodego pomocnika. Uznano, że wychowanek “Blues” będzie… inspiracją dla innych. – W niezwykle krótkim czasie Jude stał się ikoną klubu, pokazując, co można osiągnąć dzięki talentowi, ciężkiej pracy i poświęceniu. Jego troskliwa, pokorna i zaangażowana postawa poza boiskiem również czyniła go imponującym wzorem do naśladowania – napisano na oficjalnej stronie klubu.

Nie mamy nic do tego, że Legia Warszawa zastrzegła numer Kazimierza Deyny czy Ajax Amsterdam – Johana Cruyffa. Obaj byli wspaniałymi piłkarzami, a kluby postanowiły ich w ten sposób docenić. Bywają też tragiczne powody tego sposobu hołdu dla zawodnika – 31-letni Davide Astori zmarł nagle w hotelu przed meczem z Udinese. Władze Fiorentiny postanowiły, że wzmogą pamięć o swoim kapitanie i już nikt nigdy nie zagra w tym klubie z “czwórką” na plecach.

Fajnie, że Bellingham, dzięki ciężkiej pracy i poświęceniu trafił do Borussii Dortmund, a jego troskliwa, pokorna i zaangażowana postawa poza boiskiem była wzorem do naśladowania dla innych, oby więcej takich piłkarzy, ale… to chyba jednak TROCHĘ za mało, żeby zasłużyć na takie wyróżnienie.

Mamy wrażenie, że klub bardziej skrzywdził, niż pomógł mu tą decyzją. Dla 17-latka był to pierwszy sezon w seniorskiej piłce, wystąpił w 44 spotkaniach, w których zdobył cztery bramki i zanotował trzy asysty. W 125-letniej historii Birmingham City znajdziemy dziesiątki graczy, którzy mogą się pochwalić lepszymi liczbami. Anglik może i ma talent, ale jeszcze nic wielkiego nie pokazał, nie zdobył z klubem żadnego trofeum, a raczej bronił się przed spadkiem. Nie pobił też rekordów strzeleckich, nie zadebiutował nagle w kadrze.

Jak ktoś strzeli pięć bramek, to też zastrzegą jego numer? Albo spędzi dwa sezony w klubie? Chcieli go wyróżnić? Okej, ale wygląda to raczej żenująco. Nie dziwimy się kibicom, że nie podeszli do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie, co widać choćby w komentarzach pod poniższym wpisem na Twitterze…

Fot. Newspix