Wywiady

CLJ-ka od środka: “Celem Znicza są zawodnicy, którzy wskoczą na seniorski poziom”

Czy przegrywając mecz 1:7 można znaleźć w nim pozytywy i symptomy dobrej postawy? Jak wyjść z kryzysu? Znicz Pruszków w CLJ U-17 złapał serię czterech porażek z rzędu. O powodach słabszej dyspozycji, sferze mentalnej, problemach w defensywie i wpływie pandemii na rozgrywki ligowe porozmawialiśmy z Michałem Dumałą, szkoleniowcem Znicza U-17.

Można powiedzieć, że znaleźliście się teraz w trudnym momencie, bo przegraliście ostatnie cztery spotkania w lidze. Co się stało, że po przyzwoitym początku sezonu, gdzie w pierwszych pięciu kolejkach zdobyliście 10 punktów, od tamtego czasu przybył wam tylko punkt?

– Tak, znaleźliśmy się w trudnym momencie, choć wiadomo, że nie byliśmy też faworytami tych rozgrywek. Mieliśmy z tyłu głowy to, że mogą takie momenty nadejść, bo rywale są wymagający i te mecze będą dla nas trudne. Do tego też w ostatnim czasie dokuczają nam mniejsze lub większe urazy czy choroby. A przeciwnicy są naprawdę mocni. Ostatnio zdarzyło nam się kilka porażek z rzędu i to dosyć wysokich, jak ta z MKS-em Polonią Warszawa (1:7 – przyp. red.). Musimy sobie z tym jakoś poradzić.

Z czego wynika ta zła seria? Jakie są przyczyny waszych gorszych wyników?

– Jednym z pierwszych powodów jest to, że przeciwnicy są bardzo wymagający. Do tego też zdarzały nam się choroby i urazy, które wykluczały zawodników z treningów. Patrząc na naszą kadrę, ci zawodnicy musieli szybko wrócić do naszego zespołu i grać na wysokich intensywnościach. Czasami nam brakowało przygotowania motorycznego i obycia w treningu. Jednak trzeba zaznaczyć siłę drużyn przeciwnych, które są na tym poziomie. Legia czy Polonia mają bardzo utalentowanych zawodników, a gramy z nimi bardzo ofensywnie, nie bronimy się. Staramy się uczyć pewnych indywidualnych zachowań boiskowych, żeby one później przeniosły się na grę w seniorach. Gdy drużyna przeciwna jest od nas lepsza, to te wyniki są bardzo dotkliwe dla naszego zespołu, ale musimy sobie z tym radzić.

Spodziewałem się odpowiedzi, która zwróciłaby uwagę na problemy defensywne oraz mentalność. Bo to są te aspekty, które często mają wpływ na dyspozycję w meczach na tym poziomie.

– Problemy w defensywie wynikają z tego, że mimo dobrych przeciwników staramy się grać wysoko – nie zamykamy się pod własną bramką. To wpływa na to, że tracimy w niektórych spotkaniach sporo bramek. Jeżeli chodzi o zachowania mentalne naszych zawodników – większość z nich dopiero łapie pierwsze doświadczenia na poziomie CLJ. Myślę, że seria porażek ma wpływ na ich mental. Analizując mecze, zauważyłem, że w ostatnim czasie początki naszych meczów wyglądają tak: gramy nieco bojaźliwie, nie wychodzimy do pewnych piłek, nie ma u niektórych zawodników chęci wzięcia odpowiedzialności za futbolówkę. To też jest kwestia mentalna. Staramy sobie z tym radzić. Teraz muszą zdobyć to doświadczenie na boisku, jeśli patrzymy na to w szerszej perspektywie, gdzie mają trafić do naszych drużyn seniorskich. To jest nasz główny cel. Czasem kosztem wyniku poświęcamy to na to, żeby zawodnicy nabierali indywidualnych lub formacyjnych zachowań, które będą w przyszłości dawać nam więcej jakości w seniorach. Mamy rocznik 2004, który od przyszłego roku szkolnego będzie brany pod uwagę w kontekście II czy IV ligi, czyli tam, gdzie grają nasze seniorskie ekipy. Kilka miesięcy temu rozmawialiście z trenerem Robertem Kochańskim, który prowadzi rocznik 2003. Z jego drużyny sześciu zawodników jest w pierwszym zespole Znicza. Grają w mniejszym lub większym wymiarze czasowym, ale funkcjonują już w treningu z drugoligową ekipą. To jest duży sukces i główny cel naszych drużyn młodzieżowych.

Jesteście cały czas w treningu? Czy pandemia i dodatkowe obostrzenia wpłynęły na to, że musieliście zawiesić treningi?

– Obecnie mamy kilku zawodników na kwarantannie, ale nie są chorzy – mieli kontakt z osobami zakażonymi. Na szczęście nic poważnego się z nimi nie dzieje. Tylko tyle, że z nami nie trenują. W tym momencie wygląda to tak, że nasi zawodnicy mają zdalne nauczanie, ale klubowe treningi się odbywają. A po zajęciach wracają do nauki zdalnej. Aczkolwiek większość zawodników mamy w treningu. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało od przyszłego tygodnia. W ostatnim czasie wszystko szybko się zmienia, z dnia na dzień, z godziny na godzinę i musimy być przygotowani, że wrócimy do rozpisek treningowych i treningów indywidualnych w domach.

Czy trener ma duże obawy związane z tym, że sezon CLJ nie zostanie dokończony?

– Nie ukrywam, że bierzemy taki wariant to pod uwagę. Najbliższa kolejka jeszcze się odbędzie, ale nie wiadomo, co będzie później. Może być tak, że rozgrywki będą zawieszone i dokończone w późniejszym terminie. Wszystko zależy od decyzji PZPN-u. Bo może stać się tak, że ligi amatorskie i juniorskie zostaną wstrzymane. Bierzemy taki scenariusz pod uwagę, ale na ten moment skupiamy się na najbliższym, piątkowym meczu z UKS-em SMS-em Łódź.

Jak na ten moment trener podsumuje wasze poczynania w CLJ? 11 meczów, 11 punktów, 3 zwycięstwa, 2 remisy, 6 porażek i bilans bramkowy 13:29.

– Przed sezonem wiele osób, biorąc uwagę potencjał naszego zespołu, typowało nas na jednego z pierwszych kandydatów do spadku. Uważam, że na potencjał, który mamy – wyglądamy bardzo pozytywnie. Bo mecze, które nawet przegrywamy, patrząc na opinie różnych osób, wyglądają z naszej perspektywy pozytywnie. Drużyny, z którymi rywalizujemy, są na bardzo wysokim poziomie. I wyniki to pokazują. Jednak patrząc na naszą grę, zachowania poszczególnych zawodników – naprawdę wygląda to pozytywnie. Zdarzają nam się jeszcze proste błędy i to może wynikać z braku doświadczenia na tym poziomie i mentalnym podejściem do spotkań. Ogólnie patrząc na zespół, który dopiero nabiera doświadczenia i mierzy się z wymagającymi rywalami, jestem zadowolony. Oczywiście w wyniku błędów tracimy jeszcze punkty, ale widać, że pewne rzeczy, które robimy, wychodzą dobrze. Kilku naszych zawodników trenowało już z seniorami i dobrze się prezentowali. To jest dobry prognostyk. Z kolei doświadczenie muszą gdzieś nabywać, a mieli na to mało czasu. Tutaj zetknęli się z bardzo dobrymi drużynami w swoim roczniku. Czasem wynik nie jest adekwatny do tego, co zawodnicy pokazują na boisku.

Czy przegrywając mecz 1:7 potraficie znaleźć w nim pozytywy i symptomy dobrej postawy? Jesteście z czegoś zadowoleni, mimo wysokiej porażki?

– Jeżeli chodzi o starcie z MKS-em Polonią Warszawa, pierwsza połowa była jedną z gorszych w naszym wykonaniu. Popełniliśmy wiele błędów indywidualnych. To był mecz, gdzie mocno zwróciliśmy uwagę na sferę mentalną. Bo było sporo błędów, które nie wynikają stricte z jakości piłkarskiej, tylko z podejścia. Polonia jest liderem naszej grupy, grała bardzo dojrzałą piłkę i mocno sobie zapracowała na te bramki. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1:5. W drugiej części gry mieliśmy kilka dobrych momentów, straciliśmy dwie bramki, które też wynikały z błędów indywidualnych. Aczkolwiek też było wiele zachowań w tym meczu, które odbieramy pozytywnie, co było widać w analizie pomeczowej.

Jak trener określi potencjał swojego zespołu?

– Po roku pracy z tą drużyną uważam, że potencjał jest duży. Naszym dużym minusem jest brak doświadczenia i czasem  pewności siebie u zawodników, którzy przychodzili do nas z mniejszych klubów. Potencjał kilku zawodników jest wysoki, a w okresie przygotowawczym grali w naszej drużynie rezerw, czyli na poziomie czwartej ligi. Rozmawiałem z trenerami i podzielają tę opinię, że jest tutaj kilku zawodników, którzy w przeciągu roku lub półtora będą grali na poziomie seniorskim. Czy to będzie pierwsza drużyna, czy rezerwy? To będzie zależało od nich samych. Gdy porównamy sobie mój zespół do innych z tej ligi, gdzie dochodzi do selekcji, kilku moich zawodników grałoby w pierwszych jedenastkach drużyn, które są notowane wyżej od nas.

A jak scharakteryzowałby trener swój zespół?

– To jest zespół bardzo zaangażowany i świadomy, jeżeli chodzi o pracę. Widać jakie mają do tego podejście na treningu, jak i poza  nim, jeżeli chodzi o sprawy wychowawcze czy naukowe. Dobrze sobie z tym radzą. Jeżeli chodzi o treningi, są zdyscyplinowani i dużo jest młodych zawodników ze świadomością i nastawieniem na trening piłkarski. To jest nasz duży atut. Do pewnego momentu to zaangażowanie przekładało się na wyniki. Przy tylu spotkaniach na tym poziomie gdzieś ta sfera mentalna ich uderza. Odnieśliśmy sporo porażek, ale widzę po kilku chłopakach, że zaczynają sobie z tym radzić i pojedyncze jednostki wyglądają bardzo pozytywnie w meczach. Niestety, jako całość nie przekłada nam się to zawsze na wyniki, ale potencjał jest duży. W przeciągu roku przeskoczyliśmy z poziomu ligi wojewódzkiej do CLJ-ki. Biorąc ten fakt pod uwagę, uważam, że radzą sobie bardzo pozytywnie, mimo niekorzystnych rezultatów w ostatnim czasie.

Jaki jest plan na rozwój zawodników w Zniczu Pruszków?

– W przyszłym roku ci zawodnicy będą brani pod uwagę w naborze do pierwszej lub drugiej drużyny. Cel jest taki, żeby jak najwięcej zawodników grało na poziomie seniorskim. Po to też mamy CLJ-ki, żeby zdobywać cenne doświadczenie. Powtórzę przykład z rocznika 2003, gdzie ten plan się ziścił i pięciu-sześciu zawodników funkcjonuje w pierwszym zespole. Chcemy, żeby jak najwięcej wychowanków grało w drugoligowym Zniczu. Mamy też drużynę rezerw w IV lidze mazowieckiej, która jest wymagająca, więc można tam ogrywać młodych zawodników. Chłopcy mają możliwości i to od nich zależy, jak dalej potoczy się ich rozwój. Jeśli dany zawodnik ma przed sobą wizję, że nie będzie za wiele grał u nas w seniorach, udaje się na wypożyczenie do III czy IV ligi. To też jest duży plus, bo patrząc na grupy młodzieżowe często jest tak, że zawodnicy dobrze wyglądają jako drużyna w juniorach. A później, gdybyśmy spojrzeli na to, ilu z nich gra na poziomie seniorskim – nie jest ich za dużo. A w Zniczu jest tak, że zawodnicy grający na poziomie CLJ, później wchodzą do drugoligowego zespołu lub grają na poziomie trzeciej lub czwartej ligi.

Czy na przykładzie waszego klubu można użyć takie sformułowanie, że CLJ spełnia swój pierwotny cel i przygotowuje do gry w seniorach?

– Na pewno to jest to spore doświadczenie, jeżeli chodzi o presję. Bo na tym etapie jest to najwyższy poziom ligowy. I pojawia się presja, jeśli chodzi o wynik i tempo gry, co przygotowuje do gry w seniorach. Aczkolwiek i tak nie każdy zawodnik radzi sobie z przejściem z wieku juniora do seniora. To jest nasz cel, żeby przygotowywać ich do tego już w juniorach. Bo w naszej akademii większość trenerów miała styczność z piłką seniorską i wie, jakie są potrzeby i wymagania, które musi spełnić młody zawodnik, który wchodzi do drużyny seniorów. To jest duży plus. U nas wielu zawodników, którzy grali w CLJ, później występuje w drużynach seniorskich na poziomach II, III czy IV ligi. Można to sprawdzić. To jest cel, który w ostatnich latach osiągamy.

Jaki jest poziom grupy A CLJ U-17?

– W zeszłym roku nie byłem przy roczniku 2003, ale mogę powiedzieć, że liga jest bardzo wyrównana. Mimo wyższych wyników te mecze są na zbliżonym poziomie. Polonia i Legia to były zespoły, które nas zdominowały, a pozostałe mecze to były wyrównane starcia. Czasem po prostu decyduje dyspozycja dnia i jakość piłkarska. Aczkolwiek uważam, że poziom jest wysoki. Wyniki nie odzwierciedlają tego, jak wyglądają te mecze.

Czym dla Znicza Pruszków są występy w CLJ?

– Dla młodych chłopców są formą nagrody – to występy na najwyższym poziomie w Polsce w danej kategorii wiekowej.

Jakie cele postawiliście sobie na tę rundę? 

– Wiedzieliśmy, że jest to bardzo silna grupa i naszych zawodników czeka nowe doświadczenie. Celem było utrzymanie drużyny na kolejną rundę. Mamy nadzieję, że w CLJ zagra również kolejny rocznik, dla którego chcemy utrzymać tę ligę.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Znicz Pruszków