Weszło Junior

Błyszczał na Narodowym, czy zaistnieje przy Bułgarskiej? – Mikołaj Tudruj

Akademia Lecha Poznań regularnie dostarcza młode talenty do pierwszego zespołu. Kolejnym zawodnikiem, który ma szansę, żeby również podążyć taką drogą, jest Mikołaj Tudruj, młody obrońca z rocznika 2006, który niedawno podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt z klubem. 

Mikołaj pierwszy prawdziwy kontakt z piłką miał w przedszkolu, gdy zaczął trenować w Bałtyku Koszalin. Wybrał piłkę nożną, a nie koszykówkę, jak jego ojciec, który po karierze został trenerem właśnie tego sportu. Koszalin, z którego pochodzi, jest miastem kojarzącym się bardziej z basketem. Miejscowy AZS przez lata występował w najwyższej lidze, aż w 2019 roku doszło do jego rozwiązania. – Mikołaj pochodzi ze sportowego domu. Tata jest trenerem koszykówki, więc myślę, że najważniejsze zasady każdego dobrego sportowca zostały mu już wpojone w domu rodzinnym – mówi nam Bartosz Bochiński, szkoleniowiec zawodnika w juniorach młodszych Lecha Poznań.

Od małego występował w starszych rocznikach Bałtyku, wyróżniał się swoimi warunkami fizycznymi. Nad jego lewą nogą rozwodzili się nawet… Mateusz Borek i Czesław Michniewicz. Przy jakiej okazji? Przy okazji Finału XVIII edycji Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” na Stadionie Narodowym. Chłopcy z SP 7 w Koszalinie zmierzyli się wówczas z rówieśnikami z Krasnegostawu.

Tudruj brylował w tym spotkaniu. Był wyższy od wszystkich o głowę, a przy tym dysponował bardzo mocnym uderzeniem. – Kapitalne warunki fizyczne zawodnika z numerem 10. Rywalizacja 12-latków, a ten chłopak ma 172 cm wzrostu. Kilka bramek bezpośrednio z rzutów wolnych, dobre uderzenie… – emocjonował się Borek. – Bardzo dobre, powiedziałbym. Lewa noga niesamowita jak na ten wiek. Już jeden strzał oddał na początku spotkania – dodał aktualny trener Legii Warszawa.

Wychowanek Bałtyku strzelił w finale bramkę na 2:1, ale miał też ogromny wpływ na pierwszego gola dla swojego zespołu. Przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Tudruj prawie… wskoczył na rywala, a ten pod presją skierował futbolówkę do własnej bramki.

– Nieskromnie powiem, że od początku wierzyłem, że uda nam się dojść do finału. Wiedziałem, jakich mam zawodników w tym roczniku. Muszę jednak przyznać, że pierwszy mecz z SP 15 z Bydgoszczy był na styku – równie dobrze mogliśmy odpaść. Wiedziałem, że mamy szansę, ale poziom zaprezentowany przez rywala był bardzo wysoki. Jak weszliśmy do finału, to miałem telefon za telefonem. Od prezesów, po rodziców i ludzi z Koszalina. Wszyscy gratulowali i życzyli powodzenia w finale. Byliśmy pierwszą drużyną z Koszalina, która zagra na Stadionie Narodowym. W finale udało się wygrać 3:1, ale trzeba przyznać, że emocje były ogromne – powiedział nam wówczas trener zwycięskiego zespołu, Piotr Stołowski.

Pytały o niego najlepsze szkółki kraju. Zaczynając od Zagłębia Lubin, przez Legię Warszawa, kończąc na Lechu Poznań. Dlaczego wybrał ostatnią ofertę? Do tego przyczyniła się umowa partnerska między “Kolejorzem” a Bałtykiem.

– Mikołaj Tudruj trafił do nas z Bałtyku Koszalin. Od samego początku dał się poznać jako bardzo perspektywiczny gracz. W Bałtyku grał w starszych rocznikach, więc wiedzieliśmy w akademii, że mamy do czynienia z utalentowanym chłopakiem. Bardzo chcieliśmy go mieć u siebie i dalej móc wpływać na jego rozwój. Uważam, że ten przebiega bardzo harmonijnie – zaznacza Bochiński.

Swoją przygodę z poznańską akademią rozpoczął od drużyny trampkarzy starszych, szybko został jednak przesunięty do juniorów młodszych, w których niektórzy są od niego o… dwa lata starsi. To ogromna różnica, jeżeli mówimy o młodzieżowych kategoriach wiekowych, ale w Lechu to normalne, że przesuwają swoich najzdolniejszych chłopaków wyżej.

– Przesunęliśmy go po tym specyficznym zeszłym sezonie wraz z Mateuszem Mędralą do juniorów młodszych. Mikołaj podjął rękawice z chłopakami z roczników 2004 i 2005. Mamy komfortowe warunki do tego, żeby dalej się rozwijał. On w tej rywalizacji nie odstaje. Bardzo dobrze reaguje na wskazówki i taki feedback od trenerów – moim asystentem jest Sebastian Madera, były obrońca, który może Mikołajowi dużo przekazać z praktycznego punktu widzenia – podkreśla Bochiński.

Sebastian Madera jeszcze cztery lata temu występował w Ekstraklasie, na najwyższym szczeblu rozgrywkowym rozegrał grubo ponad 100 spotkań. Może nie był wielkim defensorem, ale jednak przez wiele sezonów utrzymywał się na wysokim poziomie i może przekazać chłopakowi to, czego sam się nauczył przez ten czas.

O Tudruju zrobiło się ostatnio trochę głośniej, bo został pierwszym zawodnikiem z rocznika 2006, który podpisał profesjonalny kontrakt z klubem. Jesienią był ważną postacią zespołu, który zanotował komplet zwycięstw w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów – Lech Poznań w całej rundzie stracił tylko dziewięć bramek!

– Ma za sobą udaną rundę jesienną. Mogę powiedzieć, że do jego zalet należą działania lewą nogą, dobre podanie diagonalne. Pracujemy nad tym, żeby jeszcze skuteczniej grał głową, już dzisiaj dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi. Jeżeli tylko zdrowie będzie mu dopisywało i dalej będzie się harmonijnie rozwijał, myślę, że będziemy mieli z niego dużo pociechy przy Bułgarskiej – mówi jego szkoleniowiec.

Czy w Poznaniu nie obawiają się, że dotychczasowe pasmo sukcesów może mieć na niego negatywny wpływ? Często zawodnicy po “dwóch dobrych meczach” są przekonani, że teraz to już są wielkimi piłkarzami i nawet nie muszą więcej trenować, bo przecież wspaniała kariera stoi przed nimi otworem…

– Nie widzimy w nim sodówki. Jeżeli chodzi o jego charakter na boisku, to cechuje go nieustępliwość, ambicja. Poza boiskiem jest absolutnie koleżeński, pomocny, komunikatywny, można porozmawiać z nim wiele różnych tematów. Uważam, że jest to w przyszłości materiał na niezłego kapitana. Myślę, że przyjdzie taki moment, w którym założy opaskę. Cieszymy się, że mamy takiego zawodnika u siebie, że możemy wpływać na jego rozwój, bo jest to chłopak, który na dzisiaj ma szansę zaistnieć w pierwszym zespole. Jesteśmy świadomi tego, że w roczniku 2006 mamy wyjątkowego piłkarza – podsumowuje Bartosz Bochiński.

Akademia Lecha Poznań może pochwalić się naprawdę utalentowanym chłopakiem. Mikołaj Tudruj ma wszystko, żeby pójść drogą Jakuba Kamińskiego, Filipa Marchwińskiego, Tymoteusza Puchacza czy Kamila Jóźwiaka, którzy z wronieckiej szkółki trafili wprost do pierwszego zespołu. Jeszcze trochę za wcześnie, żeby z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że za niedługo do tego grona będziemy musieli dopisać także tego 15-latka z Koszalina, ale w każdym razie – warto mu się dalej przyglądać.

 – Moim celem jest piąć się jak najwyżej, trzeba dawać jak najwięcej w pierwszej kolejności od siebie. Mierzę wysoko, oby docelowo na Bułgarską, ale na ten moment koncentruję się na każdym kolejnym treningu oraz meczu – powiedział klubowym mediom zawodnik.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix