Weszło Junior

Jak pandemia może wpłynąć na psychikę dzieci i młodzieży?

Rząd umożliwił po trzytygodniowej przerwie dzieciom i amatorom powrócić do treningów na świeżym powietrzu, więc wszystko jest już dobrze. Nie, nie jest dobrze, a dużo ważniejszym problemem niż chwilowe zamknięcie obiektów sportowych, są zmiany w psychice dzieci, które kolejny tydzień spędzają zamknięte w domach. Jak sobie radzić z tą sytuacją? Co psychologowie zalecają rodzicom? Z jakimi nowymi negatywnymi skutkami pandemii być może będziemy musieli się zmierzyć?

We wtorek Przemek Mamczak poruszył w swoim felietonie temat dzieci, którym brakuje ruchu oraz zwykłego wychodzenia z domu. Sam ma dwie małe córki, więc zakładam, że przy pracy zdalnej, zamknięcie żłobków i przedszkoli… nie było mu na rękę. Widziałem to też po swojej cioci, która nie miała z kim zostawić 2-letniego syna, więc poprosiła o pomoc swoich rodziców, a moich dziadków. Babcia z dziadkiem są w dobrej formie, ale jednak ośmiogodzinna opieka pięć razy w tygodniu nad wnukiem, z którym trzeba przez cały czas siedzieć w czterech ścianach, bo pogoda taka, że nawet na spacer nie ma ochoty się wyjść, nie należy do najprzyjemniejszych czynności na świecie i jest po prostu męcząca. Najmłodsi też odczuwają skutki pandemii.

– Tak naprawdę, jak w poprzednim roku był lockdown, to wydaje mi się, że postrzeganie tej sytuacji było zupełnie inne. Ogólnie rzecz biorąc, w zeszłym roku rodzice radzili sobie z dzieciakami w warunkach domowych w tym sensie, że robili dużo różnych rzeczy z nimi czy też trenerzy organizowali zawodnikom np. piłkarskie wyzwania. Jeżeli chodzi o ten obecny lockdown, to mam takie wrażenie, że rodzice nie do końca się z tym zgadzają i nie rozumieją, dlaczego te obiekty sportowe zostały zamknięte? (rozmawialiśmy przed zniesieniem obostrzeń – dop. red.). To jest mega ważne, żeby dzieci uprawiały aktywność fizyczną i to nie wzięło się z kosmosu, bo jest mnóstwo badań na ten temat, że dzieciaki, szczególnie w wieku 6-12 lat, potrzebują ruchu. Myślę, że będzie i już jest sporo konsekwencji tego pod względem aspektów psychicznych, że dzieciaki mają różne uczucia lękowe, że jest jakieś zagrożenie i nie do końca to zagrożenie rozumieją. Jest to bardzo trudna sytuacja – mówi nam psycholog dziecięcy Dominik Bialic, który jest związany z Beniaminkiem Krosno.

– Obserwuję nie tylko w kontekście dzieci, że jest ogromne zainteresowanie współpracą z psychologiem czy psychoterapeutą. Myślę, że dla nas dorosłych ten rok, dwa czy trzy lata to jest niewielki odcinek naszego życia, ale dla dziecka, które ma 8-10 lat, ten sam okres też w kontekście rozwoju, to jest ogrom czasu. Jest im bardzo trudno się odnaleźć w obecnej sytuacji, zwłaszcza, że te uzależnienia behawioralne od telefonów czy komputerów są wzmożone przez lekcje zdalne, jest mniej kontaktu z przyjaciółmi, ruchu, przyjemności. Myślę, że jest to bardzo ciężkie dla dzieci – dodaje psycholog sportu Karolina Chlebosz.

Utarło się takie przeświadczenie, że “nie pójdę z moim dzieckiem do psychologa, ono jest zdrowe, nie róbcie z niego wariata” – no nie, nie chodzi w tym o to, żeby robić z kogokolwiek wariata. Lekarz zajmujący się ludzką psychiką jest takim samym lekarzem, jak pediatra czy chirurg. Nie można wstydzić się wizyty u psychiatry lub psychologa, a to, że niektórzy tego nie potrzebują, nie oznacza, że jest tak ze wszystkimi. Nie mam problemów z sercem, więc nie chodzę do kardiologa, ale jeżeli bym miał, to bym się do niego zgłosił. Na tej samej zasadzie powinno to działać z psychologiem.

– Myślę, że psychiatria to jedno, ale druga rzecz, to jest kwestia zauważenia zmiany w zachowaniu dziecka. Możemy mówić, że psychiatria w Polsce leży odłogiem, lecz w momencie, kiedy my zauważamy, że coś się dzieje, tym krótsze i bardziej skuteczne są wszelkie terapie. Czy pandemia zwiększy liczbę samobójstw i zaburzeń? Być może, to wszystko zależy od wsparcia czy szybkości reakcji, ale szczerze, myślę, że tego cały czas jest bardzo dużo z różnych przyczyn. Zwłaszcza w naszej kulturze, tylko teraz mówi się o tym więcej, bo nie żyjemy już w takim biegu i to widzimy. Tak naprawdę, jakie ja widzę nowe realne zagrożenie, to uzależnienia behawioralne – dodaje Chlebosz.

O jakich uzależnieniach behawioralnych mowa? Praktycznie każdy nastolatek budzi się i sięga po telefon. Wchodzimy na Facebooka, bo przecież na pewno ktoś o 6:00 rano do nas napisał, albo sprawdzamy Instagrama i Tik-Toka, tam też w trakcie nocy musiało się wiele wydarzyć. O godz. 8:00 rozpoczynają się lekcje zdalne, więc mamy zagwarantowane kilka godzin siedzenia przed komputerem, a żeby się nie nudzić, słuchając nauczycieli, w tle odpalamy YouTube’a lub piszemy do znajomych. Po szkole wypadałoby trochę odpocząć, można wyjść z domu, ale po co? Chodzić wokół bloku? Chować się przed strażą miejską w parku, bo kupiliście sobie coś do zjedzenia? Bez sensu, to już lepiej faktycznie zostać w domu i np. włączyć serial na Netflixie czy HBO. Młodzież spędza całe dnie wpatrzone w ekran, siedem dni w tygodniu. Nie mają żadnej odskoczni.

– Może być taka trudność, że w sytuacji, kiedy dzieci czy młodzież częściej korzystają z komputerów, może to doprowadzić do uzależnienia. To jest bardzo ważny temat, który trzeba mieć na uwadze. Duża część społeczeństwa może być uzależniona od komputera czy innych nośników już we wczesnym wieku. Dzieciaki raczej nie mówią otwarcie o swoich problemach, rzadko spotykam się z tym, żeby zawodnik do mnie przyszedł i wprost powiedział, że ma jakiś problem. Wiem też, ale to z rozmów z innymi specjalistami, że jest naprawdę duży odsetek dzieciaków, które już w tak wczesnym wieku popadają w depresję, ze względu na to, że były przyzwyczajone do pewnych rozrywek. Chociażby podstawowych czynności, czyli, że rano chodziło się do szkoły, potem były jakieś aktywności itd., a teraz tego wszystkiego brakuje. Nie chcę namawiać kogokolwiek, żeby łamał obostrzenia, bo jednak zalecam innym, żeby w miarę możliwości ich przestrzegali, ale też myślę, że z rozsądkiem. Zobacz, jak to było chociaż rok temu. Większość rodziców wręcz wysyłała swoje dzieci, żeby poszły gdzieś na dwór i pobawiły się, pograły w piłkę, a teraz jest zupełnie odwrotna sytuacja – siedzenie przed komputerem stało się obowiązkiem. Jest odsetek dzieciaków, dla których forma edukacji zdalnej może być spełnieniem marzeń, bo często byli tam piętnowani, śmiano się z nich czy dochodziło do poważniejszych incydentów, a nikt na to nie reagował. Myślę, że większa grupa, z tego, co ja rozmawiam z dzieciakami, to już tęskni za szkołą, a nawet tęsknią za nauczycielami – kontynuuje Dominik Bialic.

– Teraz nie ma wyjścia dla tej sytuacji, a też dzieci mają kontakt z przyjaciółmi poprzez różnego rodzaju gry czy platformy społecznościowe. To jest szalenie trudne. Osoby dorosłe, przynajmniej w moim wieku, wychowywaliśmy się bez tego, więc też zupełnie inna bajka, a dzieci teraz dorastają z telefonami oraz komputerami i wiemy, jaki to ma wpływ na psychikę. Sama obserwuję u siebie w gabinecie, jak przychodzą dzieci – wytłumione, bez emocji, smutne. Dlaczego? Bo całymi dniami siedzą i gapią się w ekran. Dzieci w toku rozwoju najbardziej potrzebują ruchu, przyjaciół – tłumaczy Karolina Chlebosz.

W 2020 roku 107 nastolatków odebrało sobie życie. Mało? O 107 za dużo. Próby samobójcze trzeba byłoby już liczyć w tysiącach, osób zmagających się z depresją jest jeszcze więcej. W ostatnich miesiącach w moim bezpośrednim otoczeniu spotkałem się z dwoma takimi sytuacjami. Miałem iść na sylwestra do znajomych, ale ostatecznie nie miałbym, jak tam dojechać, więc odpuściłem. Za jakiś czas spotykam się z kolegą, który był na imprezie, opowiada, co się tam działo, i dowiaduję się, że w pewnym momencie przybiega do nich zapłakana dziewczyna, która mówi, że jej bliski przyjaciel popełnił tej nocy samobójstwo. Wyskoczył z szóstego piętra. Drugi przypadek miał miejsce początkiem marca, 14-letnia dziewczynka nie radząc sobie z sytuacją w domu, wyszła z niego rano i rzuciła się pod nadjeżdżający pociąg. Nie znałem jej osobiście, ale z racji, że szkoła podstawowa była połączona z gimnazjum, do którego chodziłem, musieliśmy nieświadomie spotykać się na korytarzach.

Myślęże to i tak jest już bardzo dużo.  Ten współczynnik pandemia może nasilać, ale podejrzewam, że teraz też więcej się o tym mówi. Według danych, jedną z najczęstszych przyczyn śmierci wśród dzieci i młodzieży są samobójstwa. Depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń nastroju – tego niestety aktualnie jest wśród młodzieży mnóstwo – mówi Chlebosz. 

Statystyki:

  • 18 – tyle procent nastolatków zmaga się z myślami samobójczymi (za: biznes.newseria.pl)
  • 44 – tyle procent nastolatków ma objawy depresji (badania studentów Dolnośląskiej Szkoły Wyższej)
  • 57 – tyle procent dzieci w wieku 7-12 lat zwiększyło czas korzystania z internetu (ladnebebe.pl)
  • 747 – tyle razy eksperci z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę w 2020 roku wysyłali policję do dzieci, których zdrowie lub życie było zagrożone (medonet.pl)
  • 12525 – tyle wiadomości otrzymali konsultanci z telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży (medonet.pl)

Jak rodzice mogą pomóc swoim dzieciom? Co zalecają psycholodzy?  – Przede wszystkim zalecam rodzicom, żeby bardzo dużo rozmawiali o tym, co dzieci czują. Odradzam rodzicom rozmawiania przy dzieciach o tym, że przez pandemię jest masakrycznie i tak dalej. Mówię o tych dzieciach do 12. roku życia, których świadomość jest trochę mniejsza. Żeby zdawać sobie sprawę z tego, że jak jest na okrągło włączony telewizor lub radio, gdzie bez przerwy podawane są informacje o liczbie zgonów czy zarażonych, to żeby niekoniecznie dzieciaki tego słuchały – to nie są informacje koniecznie skierowane do nich. Zalecam, żeby wykorzystać ten czas, który i tak spędzamy w domu. Preferuję psychologię pozytywną, czyli nie szukam problemów czy trudności, tylko daję wskazówki rodzicom, żeby poszukali czegoś dobrego w tej sytuacji. Jeżeli mamy lockdown, jesteśmy z dziećmi w domu, to dzięki tej sytuacji, żeby spędzić więcej czasu ze swoimi pociechami, żeby lepiej je poznać, bardziej się zintegrować. Jak wcześniej nie było pandemii, to bardzo dużo dzieciaków mówiło mi na sesjach prywatnych, że brakuje im takiego zwykłego… pośmiania się z rodzicami. Niektórzy dodawali, że mieli z bliskimi jakąś cotygodniową rutynę, że np. w czwartek wieczorem siadali i oglądali cokolwiek, a potem przez pracę i inne czynniki gdzieś to się zgubiło. Zachęcam rodziców, żeby jeszcze bardziej poznali swoje dzieci – wyjaśnia psycholog współpracujący z Beniaminkiem Krosno.

Czy dzieci oraz młodzież będą umiały wrócić do życia sprzed pandemii? Będziemy oglądać masowy wzrost zainteresowania wszelkimi formami spędzania wolnego czasu na zewnątrz czy wręcz przeciwnie – część z nich już nigdy nie wróci do “normalnego” funkcjonowania w społeczeństwie?

– Ludzki umysł jest skonstruowany w ten sposób, że bardzo szybko przystosowuje się do zmian. Proszę zauważyć, że my w tej sytuacji jesteśmy już ponad rok i jakoś się przyzwyczailiśmy do tego wszystkiego. Jedni radzą sobie lepiej, drudzy gorzej, ale już nie pamiętamy, jak to było wcześniej. Myślę, że w momencie, w którym skończy się pandemia, to też szybko się przyzwyczaimy. Uważam, że to nie będzie tak, że dzieci będą jakieś zamrożone i totalnie zapomną, jak funkcjonować albo nagle będzie totalny “bum” i wszyscy zaczną się zapisywać do szkółek czy na jakiekolwiek zajęcia dodatkowe. Będziemy powoli się adaptować, tak, jak do wszystkiego. Tak jesteśmy skonstruowani. Powoli będziemy się przyzwyczajać do nowej rzeczywistości – uważa Karolina Chlebosz.

– Wydaje mi się, że więcej osób będzie aktywnych fizycznie. Tak, w trakcie pandemii część dzieci zrezygnowała z treningów w szkółkach, ale mam takie poczucie, że te wypisy następowały z różnych przyczyn. Sytuacja finansowa niektórych rodziców drastycznie się zmieniła i nie oszukujmy się, że jak ktoś jest w prywatnej akademii, to trzeba płacić comiesięczne czesne, a rodzice, jak szukali jakichś oszczędności, to mogli szukać w tym kierunku. To są takie moje przypuszczenia. Głęboko jednak wierzę w to, że duża część dzieciaków wróci do tych swoich aktywności sportowych – odpowiada Dominik Bialic.

SARS-CoV-2 wywołał duże zmiany w psychice ludzi. Część z nas oglądając filmy, łapie się nawet na tym, że przy scenach zbiorowych zastanawia, gdzie oni mają… maseczki? Na całej sytuacji cierpią również dzieci, które zmuszone do zamknięcia w domach, którym ograniczono kontakt z rówieśnikami, uzależniają się od telefonu lub komputera i nie potrafią poradzić sobie z otaczającą ich rzeczywistość. Nasz apel do rodziców jest taki, żeby interesowali się swoimi pociechami, starali się spędzać z nimi wolny czas, a w razie potrzeby nie bali skorzystać z pomocy psychologa. Jeżeli nie będziemy teraz o tym pamiętać, w przyszłości skutki mogą być już nieodwracalne.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix