Weszło Junior

U-19: Miłe złego początki. Polacy nie pojadą na Mistrzostwa Europy

Cel na dziś był prosty: pokonać Ukrainę dwoma bramkami i awansować do kolejnej rundy el. do ME U-19. I do pewnego momentu wydawało się, że Polacy mogą to zrobić, bo prowadzili 2:0, a Mariusz Fornalczyk grał koncertowe spotkanie. Aczkolwiek efekt końcowy jest taki, że nasi rywale doprowadzili do wyrównania (2:2) i pozbawili nas marzeń o Euro U-19.

Podopieczni Mariusza Rumaka źle zaczęli eliminacje do Mistrzostw Europy U-19, bo od porażki z Finlandią (1:3). Już ten pierwszy mecz sprawił, że sprawa awansu Biało-Czerwonych do kolejnej rundy się nieco skomplikowała. Sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła w momencie, gdy w drugiej serii gier Ukraina pokonała Finów (2:1).

Owszem, Polacy wygrali z Maltą (4:0), ale umówmy się, że to była formalność, a liczba bramek zdobytych w tym meczu nie miała żadnego znaczenia w kontekście awansu do Elite Round U-19, gdzie zagrają po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy, drużyna z trzeciego miejsca z najlepszym bilansem przeciwko czołowym dwóm ze swojej grupy oraz Portugalia (zwolniona z I rundy jako najwyżej rozstawiony zespół).

Plan na wtorek był prosty – pokonać Ukrainę. Scenariusz idealny – wygrana różnicą dwóch trafień, co dawałoby nam bezpośredni awans, dlatego, że w przypadku, gdy trzy drużyny mają tyle samo punktów to o końcowym miejscu decyduje “mała tabela”, gdzie nie są liczone gole w starciu z Maltą.

Trzeba oddać naszemu zespołowi, że był dobrze nastawiony na to spotkanie. Już od pierwszych minut było widać sporo spokoju w poczynaniach ofensywnych jak i defensywnych naszego zespołu. Mądrze rozgrywaliśmy akcje, ale i tak najwięcej szumu robił z przodu Mariusz Fornalczyk.

Trzeba oddać temu chłopakowi, że wziął fortepian na swoje barki i zaczął na nim koncertowo grać. Ukraińcy byli zagubieni, gdy skrzydłowy Pogoni nabierał rozpędu z piłką przy nodze. Prawa strona była jego. Robił przewagę i szukał partnerów w polu karnym. Jedna z jego przebojowych akcji zakończyła się podyktowaniem rzutu karnego w 12. minucie, którego na gola zamienił Aleksander Buksa.

W 31. minucie po raz kolejny prawą stroną ruszył Fornalczyk, zagrał do środka i obrońca Ukrainy, Danylo Udod skierował piłkę do swojej bramki. W tym momencie mieliśmy to, co chcieliśmy – dwubramkowe prowadzenie z Ukrainą. Nasi rywale przez większość pierwszej połowy byli po prostu bezradni. Owszem, oddali jeden groźny strzał zza pola karnego, który wylądował na poprzeczce, ale to byłoby na tyle.

Z kolei Polacy stworzyli sobie jeszcze kilka innych akcji, które mogły skończyć się bramkami, ale ostatecznie brakowało precyzji przy strzałach głową Hoyo-Kowalskiego i Buksy. Gdy wydawało się, że do szatni zejdziemy z wynikiem 2:0, Tomasz Neugebauer nadepnął na jednego z rywali w polu karnym i sędzia wskazał na wapno, a Yarmolyuk pewnie pokonał z jedenastu metrów Jakuba Ojrzyńskiego.

Druga połowa, pomijając pojedyncze zrywy, zaczęła się bardzo spokojnie. Obie drużyny zwolniły z gazu i niewiele się działo na boisku, choć podpieczeni trenera Rumaka częściej bywali na połowie Ukrainy i Tomasz Neugebauer kilkukrotnie dośrodkowywał z rzutu rożnego, ale po tych centrach golkiper rywali  nie miał nic do roboty.

W dalszej fazie spotkania to Ukraińcy zaczęli przeważać i stwarzać sobie więcej sytuacji podbramkowych. Kilkukrotnie Ojrzyński był zmuszony do interwencji, ale nie miał większych problemów z tymi uderzeniami. W 83. minucie kapitan Ukrainy, Oleg Ocheretko oddał strzał z rzutu wolnego, który wylądował na słupku. Jednak Danylo Udod szybko dobiegł do odbitej piłki i wyrównał stan meczu, który już nie uległ zmianie.

Remis oznacza, że Polacy mogą zapomnieć o Mistrzostwach Europy U-19. Zajęliśmy trzecie miejsce w grupie z dorobkiem czterech punktów. Z kolei Finlandia pokonała dziś Maltę zaledwie 1:0, ale to im wystarczyło do awansu z drugiego miejsca do Elite Round U-19.

Polska 2:2 Ukraina
Buksa 12′ (k), Udod 31′ (s) – Yarmolyuk 45+2′, Udod 83′

Skład Polaków: Jakub Ojrzyński – Mateusz Lipp, Daniel Hoyo-Kowalski, Ariel Mosór, Krystian Palacz, Dominik Marczuk – Adrian Bukowski (86′ Jakub Kisiel), Tomasz Neugebauer (86′ Kacper Urbański), Mateusz Łęgowski – Aleksander Buksa (56′ Szymon Włodarczyk), Mariusz Fornalczyk (80′ Piotr Starzyński).

Fot. Newspix