Wywiady

CLJ-ka o środka: “Kilka meczów w CLJ wystarczy, by zebrać olbrzymie doświadczenie”

Żadna liga centralna nie zastąpi procesu meczowego w starszych kategoriach wiekowych? Lepiej, żeby młody zawodnik grał w I lidze wojewódzkiej juniora starszego niż w CLJ U-17 w swoim roczniku? Rozmawiamy z Mateuszem Wietrzakiem, trenerem Miedzi Legnica U-17.

Ruszyła runda rewanżowa w CLJ U-17. Macie już pogląd na to, jak prezentują się wszystkie zespoły w tej lidze. Czy jest pan zadowolony z postawy i gry swojego zespołu w pierwszej części sezonu? Sytuacja w tabeli nie wygląda u was za dobrze, bo macie na swoim koncie zaledwie cztery punkty i znajdujecie się w strefie spadkowej, ale czy mimo to dostrzega trener postępy, rozwój i prognozy na to, że będzie lepiej w następnych tygodniach? 

– Trzeba pamiętać o tym, że w tym roku w naszej akademii doszło do sporych zmian, począwszy od dyrektora, po takie ruchy jak stworzenie autorskiego modelu szkolenia. Awans do CLJ U-17 przyszedł bardzo szybko w naszej nowej rzeczywistości. Przyszło wielu nowych zawodników, w zdecydowanej większości z rocznika 2006. Mieliśmy świadomość tego, że startujemy z zupełnie innego pułapu. Poznawaliśmy tę ligę jak i naszych chłopaków. Start tego sezonu był dla nas pod znakiem zapytania, ponieważ mamy zespół oparty w dużej mierze na roczniku 2006 a w kategoriach młodzieżowych dysproporcje fizyczne są często kluczowym elementem. W poprzednich latach nie było u nas CLJ U-17, więc nie mieliśmy punktu odniesienia do poziomu rywalizacji. Nasza sytuacja punktowa nie prezentuje się za dobrze. Oczekiwaliśmy lepszego rezultatu. Bo był mecz zremisowany, który mogliśmy wygrać i takie spotkania, które przegraliśmy, a były szanse na to, żeby doprowadzić do wyrównania. Powinniśmy mieć więcej punktów na swoim koncie, ale patrzymy w przód. Z każdym kolejnym meczem ten zespół krzepnie i wygląda to coraz lepiej. Z przekonaniem mogę powiedzieć, że nasza gra jest lepsza niż wynik punktowy. 

Poziom ligi jest wyższy niż się trener spodziewał?

– Na pewno jest widoczny ogromny przeskok między ligą wojewódzką a centralną. Nie mogę powiedzieć, że dla naszego zespołu jest to poziom za wysoki, bo uważam, że jesteśmy w stanie tu rywalizować na równym poziomie z innymi. Aczkolwiek jest to dla nas zupełnie nowa sytuacja, bo w lidze wojewódzkiej nie mieliśmy do czynienia z taki silnymi zespołami. W CLJ granica popełnienia błędu jest bardzo cienka, chwila nieuwagi, tracisz bramkę i przegrywasz mecz. Wcześniej nie mieliśmy styczności z takimi sytuacjami. Nawet, gdy pierwsi traciliśmy bramkę, byliśmy w stanie szybko odwrócić losy spotkania. Tutaj tak nie jest. Ta liga jest bardziej wymagająca. Z mojego doświadczenia trenerskiego mogę powiedzieć, że za mną osiem spotkań w CLJ, a nauczyłem się więcej niż we wszystkich poprzednich sezonach, w których pracowałem jako trener, oczywiście pod względem procesu meczowego. Myślę, że podobnie jest u zawodników. To jest tylko kilka spotkań, a doświadczenie ogromne. Dobrze się stało, że tu jesteśmy. Jednak musimy pamiętać, że CLJ U-17 już powoli przypomina poziom seniorski, gdzie trudniej wraca się do optymalnej gry, gdy popełnia się błędy prowadzące do utraty bramki.

Jak mentalnie wygląda pana drużyna? Mocno jest podłamana słabym startem sezonu? Trudno jest ich zmotywować do jeszcze cięższej pracy, gdy nie widać namacalnych rezultatów dotychczasowych wysiłków? 

– W procesie szkoleniowym nie potrzebujemy dodatkowych bodźców do pracy, ponieważ idea naszej Akademii opiera się na spoglądaniu przede wszystkich w przyszłość stąd motywacją dla moich zawodników jest każdy trening w U-17, II zespole i U-19 lub dodatkowe jednostki: motoryczne, techniczne i mentalne. Proszę pamiętać, że mówimy o piłce młodzieżowej gdzie efektem pracy jest lepszy zawodnik a nie wynik zespołu. Pod względem rezultatów wynik oczywiście wpływa na morale zespołu. Mocno zwróciliśmy na to uwagę w ostatnim czasie, po meczach, gdzie mieliśmy poczucie, że nie zasłużyliśmy na niekorzystny rezultat. W takich sytuacjach ciężko powiedzieć zawodnikom, że było dobrze, prawda? Na pewno nie brakuje w tym zespole wiary w to, że uda się nam zdobyć taką liczbę punktów, która zagwarantuje nam utrzymanie. Ta trudność wynika też tego z tego, że ci zawodnicy w poprzednich latach raczej funkcjonowali w zespołach, które były w czubie tabeli i wygrywały większość spotkań. Wszyscy mierzymy się z nowymi wyzwaniami. Na tym etapie nie mogę powiedzieć, że jest to słaby mentalnie zespół. Mobilizacja w drużynie jest duża i widać to po zawodnikach, że poprzednie porażki ich nie podłamały. Wierzą, że zaraz będą wygrywać mecze.

Na samym początku powiedział pan o tym, że do tego sezonu przystąpiła zupełnie nowa drużyna, budowana od zera. Jak przebiegał proces przebudowy tego zespołu? Co się stało z zawodnikami, którzy wywalczyli awans do CLJ U-17? Czy część z nich stanowi o sile ekipy w tej lidze?

– Do CLJ-ki awansował rocznik 2004. Spora grupa z tego zespołu funkcjonuje w trzecioligowych rezerwach Miedzi lub stanowi o sile drużyny U-19 co też pokazuje, jak silna była ta drużyna i jakie miała indywidualności. Roczniki młodsze musiały być zbudowane od do rywalizacji na poziomie CLJ. Bo tylko jednostki funkcjonowały wcześniej w tym zespole, który zapewnił nam awans. Można śmiało powiedzieć, że promocję do CLJ-ki wywalczył rocznik 2004, który był mocny, składający się z wielu indywidualności. Tu mamy do czynienia z rocznikami 2005 i 2006. Co więcej, nasza kadra w większości składa się z młodszych zawodników. Dewiza naszej akademii jest taka, żeby maksymalnie zwiększać środowisko rywalizacji młodszym chłopakom. Dlatego też dokonaliśmy sporo transferów do tego zespołu. Głównie są to zawodnicy z rocznika 2006, którzy wyróżniali się na poziomie I ligi wojewódzkiej lub CLJ U-15. Wykonaliśmy dobrą pracę skautingową, ale na efekty trzeba jeszcze poczekać. Ten zespół od razu musiał wskoczyć na wysoki poziom CLJ U-17, ale ważne, że z każdym meczem widzimy lepsza grę. Mamy młodą drużynę, jest też u nas chłopak z rocznika 2007, który gra regularnie w podstawie. 

Kilka miesięcy temu rozmawialiśmy z dyrektorem akademii Miedzi Legnica, Tomaszem Syską, który powiedział m.in. takie zdanie: “Żadna liga centralna nie zastąpi procesu meczowego w starszych kategoriach, a przede wszystkim w drugim zespole. […] poprzez odważne stawiania na coraz młodszych zawodników w starszych kategoriach wiekowych, z pewnością będziemy mieć z tego korzyści w przyszłości”. Jakie macie podejście do CLJ U-17? Wyróżniających się zawodników przesuwacie już do kategorii juniora starszego? Czy jednak wychodzicie z założenia, że ten poziom jest adekwatny do waszych zawodników i pozwalacie im dłużej zostać w CLJ-ce?

– Dla nas najważniejszy jest rozwój jednostki. Tak jak wspomniałem zawodników najbardziej perspektywicznych mamy obecnie w procesie treningowym w II zespole oraz U-19. Co tydzień decydujemy kto schodzi do U-17/U-19 lub zostaje w II zespole.  Stały zespół będzie dla nas ważny w momencie, gdy ci chłopcy wejdą do piłki seniorskiej. Chcemy rozwijać indywidualności i maksymalnie wpływać na ich potencjał. Spójrzmy na kadrę zespołu U-17, gdzie większość z nich to są zawodnicy młodsi, a nie rocznika 2005, który jest kategorią wyjściową. Mamy już sporą grupę chłopaków z rocznika 2005, którzy stanowią o sile grupy treningowej drużyn rezerw lub drużyny U-19 a nawet bramkarza 2005, który jest w kadrze I zespołu i regularnie gra w III ligowych rezerwach. Od samego początku sezonu mieliśmy taki plan i konsekwentnie się go trzymamy. Jeśli zawodnik pod względem piłkarskim i mentalnym jest w stanie rywalizować na wyższym poziomie, my to mu umożliwiamy, nawet, jeśli odstaje fizycznie od innych. Nasza drużyna poprzez takie ruchy może ucierpieć wynikowo, ale naszym głównym celem jest indywidualny rozwój jednostki. Dlatego też takiego młodego chłopaka od razu wrzucamy na głęboką wodę. Oczywiście staramy się to robić w rozważny sposób, bo nie sztuką jest wystawienie piłkarza na mecz, który nie udźwignę ciężaru gry na poziomie centralnym, ale ci, co są na to gotowi, dostają szansę i grają. To nie jest tak, że ich stopniowo wprowadzamy do nowego poziomu i grają ogony. Jeżeli zasłużył na to, żeby grać ze starszymi to występuje w dłuższym wymiarze czasowym. Proces budowania naszego projektu wymaga przede wszystkim czasu, ponieważ mierzymy się z bardzo mocną ewaluacją podejścia do szkolenia. Zdecydowanie postawiliśmy na zwiększenie objętości procesu szkolenia oraz jego indywidualizację. Spora liczba zawodników ma w normalnym mikrocyklu 10-11 jednostek treningowych + mecz (7 treningów zespołowych, 1 trening techniki fundamentalnej, 1 dodatkowy trening motoryczny, 1 trening akrobatyczny, indywidualną analizę gry i raz w miesiącu trening mentalny). Do tego wszystkiego dochodzi proces edukacyjny.

Potencjalny spadek z CLJ jest wkalkulowany w wasz plan rozwoju zawodników? Nic wielkiego się nie stanie, gdy po pół roku pożegnacie się z tym poziomem?

– Porażka zawsze jest wkalkulowana w sportową rywalizacje. Narzuciliśmy maksymalne obroty w procesie treningowym, jesteśmy w mocnej rewolucji pod względem skautingowym, a efekty tej pracy wymagają czasu i cierpliwości. Ten projekt ma nam wreszcie dawać zawodników do II zespołu z perspektywą I drużyny, dlatego na efekt wynikowy patrzymy w perspektywie przyszłości, nie tu i teraz. Oczywiście zależy nam na funkcjonowaniu w CLJ U-17, dlatego wszystkie działania w budowaniu lepszych zawodników w perspektywie czasu wpłyną na lepsze wyniki. Mamy świadomość tego, jak wygląda nasza sytuacja w tabeli. Jesteśmy na początku naszej nowej drogi. Tak, jak wspomniałem na początku, zmienił się dyrektor akademii, wdrożyliśmy nowy autorski model szkolenia i gry, które nie były inspirowane innymi. Mamy na uwadze ryzyko, które się z tym wiąże, że możemy po prostu dłużej czekać na spodziewane efekty, ponieważ wszystko wymaga odpowiedniej adaptacji. Rozbudowaliśmy też mocno nasz model o wsparcie indywidualne dla zawodnika. Współpracujemy ze Szkółką Techniki Indywidualnej. Do tego dochodzi dodatkowy trening motoryczny dla wyróżniających się zawodników, trening mentalny. Myślę, że jak będziemy się trzymać tego, co sobie założyliśmy na początku i będziemy konsekwentni w swoich działaniach to w długofalowej perspektywie możemy być stałymi uczestnikami lig centralnych. Jednak mamy świadomość tego, że możemy coś stracić w początkowej fazie naszej pracy. Z drugiej strony wiemy, że liga centralna to gwarancja najwyższego poziomu w procesie meczowym, co sprzyja rozwojowi. Na pewno chcemy tu być. Myślę, że stać nas to, żeby w przyszłości na stałe zagościć w ligach centralnych, bo nie ma co ukrywać, że jest to istotne w procesie szkolenia. Zawodnicy mierzą się z najlepszymi w tym kraju, co wpływa na to, że szybciej się rozwijają. Owszem, nie jest to niezbędne, ale na pewno przydatne. 

Wracając jeszcze do tej przytoczonej wypowiedzi Tomasza Syski, która oczywiście była niepełna, bo w dalszej części bardziej skupił się na tym, że żadna liga juniorska nie jest w stanie zastąpić meczów w III lidze, co jest zrozumiałe. Jeśli zawodnik jest na tyle dobry, żeby grać w III lidze to dlaczego miałby przebywać w CLJ-ce? Aczkolwiek bardziej skupiłbym się na tej części wypowiedzi: “Żadna liga centralna nie zastąpi procesu meczowego w starszych kategoriach”. Czy wychodzicie z takiego założenia, że lepiej, żeby młody zawodnik grał w I lidze wojewódzkiej juniora starszego niż w CLJ U-17 w swoim roczniku?

– Ta wypowiedź odnosiła się do naszego podejścia, że my chcemy młodym zawodnikom ciągle podnosić środowisko rywalizacji. Dlatego logicznie na to patrząc w starszych kategoriach wiekowych powinien być wyższy poziom. Przed każdym weekendem zastanawiamy się, jakie środowisko będzie dla danego zawodnika najlepsze. Jeśli mamy do wyboru ligę wojewódzką U-19 i CLJ U-17 to trzeba pamiętać, że nie zawsze poziom w starszej kategorii wiekowej jest wyższy niż w CLJ-ce. Posłużę się najlepszym przykładem naszego podejścia. Mamy zawodnika w U-17 z rocznika 2007, który mógłby co tydzień dawać jakość w CLJ U-15, ale po co ma być najlepszy w swojej kategorii? W 90% przypadkach decydowaliśmy się na grę tego zawodnika w CLJ U-17 i widzimy tego efekty. W piłce młodzieżowej najważniejsza jest jednostka, w piłce seniorskiej budowanie zespołu. Oczywiście im więcej będziemy mieć dobrych jednostek na poziomie młodzieżowym tym lepsze rezultaty będą się pojawiać, ale wynik ma być właśnie efektem pracy a nie głównym celem. Staramy się zawodnikowi dostosować jak najwyższy poziom w procesie meczowym i bierzemy poprawkę na to, z kim zmierzą się nasze drużyny w danym tygodniu. Bo jesteśmy w takim momencie, gdzie I liga wojewódzka U-19 nie zawsze jest w stanie zapewnić odpowiedni poziom rywalizacji. Stąd też nasze cotygodniowe rozmowy, gdzie zastanawiamy się, co będzie lepsze dla danego zawodnika. Starszy rocznik powinien gwarantować wyższy poziom, ale nasza obecna sytuacja pokazuje, że niekoniecznie tak jest. Gdybyśmy mieli CLJ U-18 i CLJ U-17 to nie byłoby dyskusji, które środowisko do rozwoju jest lepsze.  

Co może być największą siłą tego zespołu? Co może sprawić, że utrzymacie się w CLJ-ce? O drużynie, która awansowała do CLJ-ki, mówił trener, że “największą siłą tej drużyny są indywidualności”. Jak to wygląda w przypadku tego zespołu?

– Indywidualności są potrzebne do tego, żeby móc w ogóle rywalizować. Naszą siłą jest spójność, czyli model szkolenia, który wprowadziliśmy do akademii. On pozwala na to, żeby zawodnicy szybko i elastycznie mogli dostosować się do zespołu, do którego schodzą. To nie jest też tak, że nie ma w tym zespole indywidualności. My musimy im stworzyć odpowiednie warunki do tego, żeby eksponowali swoją wysoką jakość. Na pewno jest to zespół inny. W tamtym sezonie często mówiłem o tym, że losy spotkań rozstrzygały indywidualności. Tutaj bardziej zwróciłbym uwagę na aspekt zespołowy i to, że zawodnicy wiedzą jak grać i realizują plan. I to może być naszą siłą. Mimo że większość spotkań przegraliśmy w tym sezonie to było widać zespołowość. Chcemy doprowadzić do tego, żeby nasz styl był określony i charakterystyczny. Myślę, że pod kątem wynikowym jesteśmy w stanie wycisnąć więcej naszą organizacją gry. Z kolei czas działa na naszą korzyść. Przyszli do nas nowi zawodnicy, mamy nowy model szkolenia i uważam, że czas nam tylko sprzyja, bo z meczu na mecz widać postępy. Z każdym tygodniem jesteśmy lepsi i wzrasta nasza organizacja gry pod kątem zespołowym, co może być naszą siłą. 

Czas działa na waszą korzyść? On ucieka, bo do końca rundy jesiennej zostało siedem spotkań, a w tym momencie jesteście w strefie spadkowej.

– Tak, mamy świadomość, że bufor czasowy jest określony. Pewne rzeczy muszą pojawić się już teraz. Tym bardziej, że zbliżają się mecze, które będą bezpośrednio decydowały o utrzymaniu w tej lidze. Wierzę, że ciągła poprawa kilku elementów może wpłynąć na to, że mecze, w których będziemy przeważać, zakończą się pozytywnym rezultatem. Do tej pory zdarzały nam się spotkania, gdzie wyglądaliśmy dobrze, ale poprzez błędy, traciliśmy gole, a w końcowym efekcie punkty. Staramy się eliminować błędy, jeśli to zrobimy to będą widoczne też zmiany w tabeli. Bo my w większości spotkań nie odstawaliśmy od rywali. Jeśli poprawimy detale to myślę, że będziemy wygrywać i zdobywać punkty. Tylko jeszcze raz podkreślę, że prace akademii w piłce młodzieżowej ocenia się na podstawie „wyprodukowania” jednostek do piłki seniorskiej. Przykładem takiego działania jest rocznik 2002, który zespołowo zdecydowanie przegrał rywalizacje o CLJ U-18, ale z tego zespołu dwóch zawodników funkcjonuje w II zespole oraz Szymon Strożyński jest podstawowym zawodnikiem I zespołu Miedzi Legnica w rozgrywkach Fortuna I Ligii. Cel główny został spełniony, akademia dostarczyła zawodnika do I zespołu. Mam oczywiście nadzieje, że w kolejnych latach uda się zrealizować cel główny, ale również dodatkowy i nasz rozwój większej ilości wysoko perspektywicznych jednostek przełoży się na wynik sportowy, czyli CLJ U-18. W kolejnych latach efekty naszego szkolenia powinny być owocne w postaci wychowanków Akademii w I zespole oraz jakości zawodników, którzy niezależnie od rocznika będą stanowić o sile najmocniejszych rozgrywek.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Miedź Legnica