Reportaże

Jesteś mały i słabszy fizycznie? Możesz grać z młodszymi. Ruszył program ZZPN-u

Zachodniopomorski ZPN ruszył z programem pilotażowym dla zawodników późno dojrzewających, dzięki któremu chłopcy, którzy są niscy i nieco słabsi fizycznie od swoich rówieśników, mogą grać w zespole z młodszymi kolegami. Czy to dobry pomysł? Jakie korzyści płyną z tej inicjatywy? Jakie rodzą się problemy? Czy za jednym województwem powinna pójść cała Polska?

31 marca na posiedzeniu zarządu ZZPN pozytywnie rozpatrzono wniosek o wyrażeniu zgody na wdrożenie programu pilotażowego dopuszczającego do gry w rozgrywkach zawodników późno dojrzewających w niższych kategoriach wiekowych. Czytamy w oficjalnym komunikacie: “dzięki temu zawodnicy odstający od swoich rówieśników pod względem fizycznym będą mogli grać ze swoimi młodszymi kolegami”.

Ten przepis wszedł już w życie. Co się zmienia? – W każdej drużynie w kategoriach od C2 do G dopuszcza się możliwość gry dwóch zawodników o rok starszych, późno dojrzewających (słabszych fizycznie) pod warunkiem spełnienia następujących warunków:

Dla zawodników z kat. wiekowej: C1, C2, D1

– złożenie wniosku do Wydziału Rozgrywek o uprawnienie zawodnika późno dojrzewającego do niższej kategorii wiekowej tj. C1 do C2, C2 do D1, D1 do D2:
– uzyskania pozytywnego wyniku badania PHV wieku biologicznego zawodnika
– uzyskania pozytywnego wyniku badania dotyczącego kryterium wzrostu

Dla zawodników z kat. wiekowej D2 oraz Pierwsza Piłka (E do G)

– do decyzji trenera drużyny. Trener drużyny biorącej udział w turnieju Pierwszej Piłki informuje przed rozpoczęciem zawodów wszystkich trenerów drużyn przeciwnych o fakcie gry w drużynie max. 2 zawodników o rok starszych – słabszych fizycznie, a gospodarz turnieju odnotowuje ten fakt w sprawozdaniu z turnieju.

Od kwietnia każdy trener, który prowadzi zespoły w kategoriach od skrzata do trampkarza starszego może skorzystać z tego przepisu i przesunąć maksymalnie dwóch zawodników późno dojrzewających do młodszego rocznika. Zachodniopomorski ZPN przeciera szlaki i jest pierwszym województwem, który wprowadza takie udogodnienia dla chłopaków, którzy są niscy i słabsi fizycznie od swoich rówieśników. Dlaczego zdecydowali się na takich ruch? Skąd pomysł?

– Niczego nowego nie wymyślamy, wpisując się w trendy ogólnoeuropejskie, chcemy zaopiekować się zawodnikami późno dojrzewającymi, których rozwój przebiega bardzo spokojnie. Takich chłopaków na przestrzeni wszystkich kategorii wiekowych jest zawsze sporo, mają trudniej i wyzwaniem jest to, żeby otoczyć ich opieką. Na szczecińskim podwórku mamy żywe przykłady zawodników, którzy wpisywali się w to grono, a dzisiaj grają w Ekstraklasie tj. Sebastian Kowalczyk, czy Kacper Smoliński. Musieliśmy się pochylić nad tym tematem – zaznacza nam Marcin Łazowski, przewodniczący komisji ds. piłkarstwa młodzieżowego w Zachodniopomorskim ZPN. 

– Kluczem jest to, żeby ułatwić tym chłopcom funkcjonowanie w odpowiednim dla nich środowisku. W Polsce jest tak, że zawodnicy przydzieleni są do grup z uwagi na rok urodzenia. To sprawia, że istnieje takie ryzyko, że możemy pominąć zawodników późno dojrzewających lub tych urodzonych pod koniec roku kalendarzowego, którzy mają trudniej. Oni na pewnym etapie z uwagi na swoje naturalne predyspozycje do tej dyscypliny sportu, nie mogą w pełni pokazać swojego talentu, bo są mniejsi, słabsi i trochę wolniejsi – dodaje.

Marek Safanów, czyli trener FASE Szczecin, który przez wiele lat był mocno związany z ZZPN-em o tym projekcie mówi nam tak: Myślę, że wszystkie praktyki, które są stosowane poza granicami naszego kraju i się sprawdzają, warto wprowadzać u nas. To są rozwiązania, które w Anglii funkcjonują od dawna. Mam nadzieję, że świadomość trenerów weźmie górę i optymalizacja warunków do wychowania zawodników i stworzenia jak najbardziej przyjaznego środowiska, będzie najważniejsza i tym dzieciakom pomożemy. Wiemy, że dysproporcje w okresie pokwitaniowym są bardzo duże i niektóre dzieci potrzebują parasolu ochronnego, gdzie w konfrontacji z zawodnikami bardziej rozwiniętymi fizycznie, pomimo uposażenia piłkarskiego, mogą przepadać. To jest potrzebny projekt, który zapewne będzie wymagał pewnych korekt w przyszłości. Aczkolwiek mam nadzieję, że wypali i otworzy oczy innym województwom oraz PZPN-owi, że warto stosować te przepisy na szerszą skalę.

Czy trenerzy będą ochoczo korzystać z tego zapisu w regulaminie i zobaczymy wiele drużyn w  Zachodniopomorskim ZPN z zawodnikami późno dojrzewającymi w młodszym roczniku? – Dajemy trenerom narzędzie, które ma spowodować, że zahamujemy odpływ zdolnej młodzieży z uprawiania piłki nożnej, dzięki odpowiedniej opiece. To jest program pilotażowy. Mierzymy się z pierwszym odzewem, ale musimy trochę poczekać na to, żeby wysnuwać daleko idące wnioski. Wprowadziliśmy go dwa tygodnie temu, więc jest to bardzo świeży temat i czekamy na odbiór środowiska – tłumaczy Łazowski.

W przypadku każdego projektu bardzo ważny jest pierwszy etap, czyli promocja inicjatywy i właściwa edukacja. To nie jest tak, że wprowadzasz uchwałę, a ta od razu działa i problem został rozwiązany. Kluczem jest właściwa edukacja trenerów, aby ci wiedzieli, dla kogo to narzędzie jest kierowane, jak z niego korzystać, jak określać zawodników późno dojrzewających, jakie mogą wynikać niebezpieczeństwa z niewłaściwego stosowania przepisu, jakie płyną korzyści itd. To jest podstawa, bo trenerzy są decydentami. To oni będą podejmować takie decyzje, czy przesunąć danego zawodnika do młodszego rocznika, czy nie – podkreśla Safanów.

Czy przesunięcie zawodnika do młodszego rocznika nie będzie budziło pytań i pretensji od rodziców, dlaczego ich syn nie może grać z rówieśnikami? Ten przepis ma dotyczyć zawodników, którzy w swoim środowisku nie są w stanie dobrze funkcjonować. Bo, jeżeli jest chłopak późno dojrzewający, który podejmuje rywalizację w swoim roczniku lub rok starszymi i otrzymuje sporą liczbę minut od trenera to w takim układzie nie ma większego sensu, żeby przesuwać go do młodszego rocznika. Ten program dotyczy zawodników, którzy grają za mało w swoim roczniku, bo są za mali, a my systemowo chcemy sprawić, żeby taki chłopak mógł częściej i w większym wymiarze uczestniczyć w jednostkach meczowych – tłumaczy Łazowski.

Jeszcze raz podkreślam, że najważniejsza jest edukacja trenerów, żeby byli przygotowani na taką sytuację i wiedzieli, co powiedzieć rodzicom i samemu zawodnikowi, gdy usłyszą takie pytanie: “dlaczego mój syn będzie grał z rok młodszymi chłopkami?”. W takim wypadku wskazana jest konsultacja z psychologiem sportu, żeby wiedzieć, jak przekazywać takie informacje rodzicom i zawodnikowi. Obszar mentalny jest bardzo ważny i trzeba odpowiednio do tego podjeść. Edukacja jest kluczowa przy wprowadzaniu takiego projektu. Gdy tego się nie zrobi, mogą pojawić się nieoczekiwane skutki i niepotrzebne problemy, wątpliwości – zakłada Safanów.

Zapewne znajdą się przeciwnicy tego projektu, którzy powiedzą, że we wcześniejszych latach też byli chłopcy późno dojrzewający i jakoś nie potrzebowali grać z młodszymi, a wręcz przeciwnie, byli przesuwani do starszych kategorii wiekowych, mieli trudniej, ale hartowali swój charakter i zaszli daleko. Sam przewodniczący komisji ds. piłkarstwa młodzieżowego w Zachodniopomorskim ZPN mówił na samym początku o Sebastianie Kowalczyku i Marcinie Smolińskim, którzy do takiego grona się zaliczali, a dzisiaj grają w Ekstraklasie. 

– Trzeba pamiętać, że za dwoma zawodnikami, których wymieniłem, stoi co najmniej dwudziestu innych, którzy tylko z uwagi na swoje warunki fizyczne, nie przebili się na poziom seniorski. Wiele czynników sprawiło, że Kowalczykowi i Smolińskiemu się udało. To nie jest reguła a wyjątki, stąd ta nasza troska o tych zawodników późno dojrzewających. My też nie urwaliśmy się z księżyca w Szczecinie. Działamy tak, jak wiele federacji piłkarskich na świecie, w tym też PZPN, który od niedawna prowadzi projekt FUTURE Pro dla zawodników późno dojrzewających. To jest sprawa, o której warto mówić, dlatego też to robimy i wprowadzamy działania systemowe – podkreśla. 

Zakładam, że może być tak, że kilku byłych piłkarzy przedstawi swoją historię, że byli mniejsi, późno dojrzewający, grali cały czas ze starszymi na podwórku i w klubie, a później osiągnęli sukces, a to wynika też z tego, że ciągle mieli pod górkę i chcieli udowodnić, że “da się”. Pamiętajmy jednak o tym, że nie każdy jest taki sam. Dzieci są różne. Są zawodnicy, którzy sobie z tym genialnie poradzą i nie potrzebują parasola bezpieczeństwa. Mimo że są późno dojrzewający to ten projekt nie jest dla nich. To narzędzie jest bardzo subiektywne, bo to trener lub trenerzy ocenią, czy dany chłopak potrzebuje gry z młodszymi, bo nie radzi sobie w swoim roczniku, czy nie potrzebuje. To nie jest zero-jedynkowa sytuacja. Zauważmy, że łatwo nam policzyć zawodników, którzy mieli gorsze warunki fizyczne, ale im się udało. Aczkolwiek z drugiej strony nie jesteśmy w stanie wskazać, ile dzieci zrezygnowało z piłki, dlatego, że byli mniejsi i słabsi fizycznie – stwierdza Safanów.

Cały czas mówimy o dzieciach i nastolatkach. Wiemy, że te potrafią być bezlitosne wobec swoich rówieśników. Co, jeśli chłopak, który zostanie przesunięty do młodszego rocznika będzie wyśmiewany przez swoich kolegów: “beka, jesteś tak słaby, że trener musiał cię przesunąć do młodszej grupy”? Takie sytuacje też mogą być przyczynkiem do tego, że chłopcy będą rezygnować z gry w piłkę. Czy o tym pomyślał ZZPN?

My nie chcemy tracić energii i czasu, żeby zastanawiać się, co może negatywnego się wydarzyć, bo tych sytuacji może być wiele. Staramy się szukać pozytywów. Kluczem jest odpowiednia interpretacja tych narzędzi, które udostępniamy, i korzystanie z nich. Szklanka służy do picia, aczkolwiek można ją też zbić i zrobić szkłem krzywdę. Owszem, może się stać tak, jak w tym przytoczonym przez pana przykładzie, że chłopak zostanie wyśmiany, ale równie dobrze może być też tak w momencie, gdy będzie jeździł z kolegami na mecze i w żadnym nie wejdzie nawet na minutę. Dajemy taką możliwość trenerom, żeby mogli zdolnego chłopaka późno dojrzewającego, który nie łapie się do składu, przesunąć do młodszego rocznika, żeby grał regularnie – wyjaśnia Łazowski.

W tym wypadku też kluczowa jest edukacja trenerów, opiekunów i samych zawodników. Trzeba im to dobrze przedstawić, podeprzeć faktami, żeby uwierzyli i zaufali, że to dla ich dobra. Warto przytoczyć, czym charakteryzuje się okres pokwitaniowy, że w przerwie wakacyjnej można urosnąć nawet kilkanaście centymetrów. Zatem te przesunięcia do młodszego rocznika mogą być tylko chwilowe. Zawodnik złapie rytm meczowy, podrośnie i będzie szedł wyżej. Warto walczyć o każdego zawodnika, a ten program jest wyciągnięciem ręki do tych późno dojrzewających. Jeśli w przyszłości, choćby jeden piłkarz przejdzie tę drogę i osiągnie wiele w piłce, będziemy mogli mówić, że warto było ten projekt wprowadzić – uważa Safanów.

Warto podkreślić, że tym przepisem Zachodniopomorski ZPN nikogo do niczego nie zmusza. Może być tak, że nikt nie skorzysta z tego przepisu, bo trenerzy wyjdą z założenia, że ich późno dojrzewający zawodnicy sobie poradzą z rówieśnikami i nie trzeba ich przesuwać do rocznika młodszego. – My niczego nie narzucamy, otwieramy furtkę, dajemy możliwość skorzystania z takiego rozwiązania. Teraz pozostaje tylko to, żeby mądrze z tego korzystać. Jeżeli byłbym trenerem i wiedział, że przesunięcie danego chłopca do młodszego rocznika spowoduje stygmatyzację, a ten źle to odbierze, pomimo moich argumentów, wtedy bym tego nie zrobił. Nie chcę nikomu dawać trucizny. Ten przepis to furtka dla trenerów. Wcześniej nie było to możliwe i kluczowa była kwestia roku urodzenia. To jest tylko alternatywa. Na końcu i tak najważniejsze są potrzeby samego zawodnika, i to trzeba mieć na uwadze przy decydowaniu się na przesunięcia – zaznacza Łazowski.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia do omówienia – rywalizacja w lidze między zespołami z dwoma starszymi zawodnikami w drużynie i tymi, którzy nie mają ani jednego takiego chłopca. Czy to nie będzie budziło kontrowersji? Czy to nie wpłynie znacząco na poziom rozgrywek i będą wygrywać ci, którzy mają starszych w swojej ekipie? W oficjalnym komunikacie ZZPN-u czytamy: “dopuszczenie do rywalizacji zawodników późno dojrzewających na pewno nie wpłynie na sportową rywalizację pomiędzy drużynami, a może przyczynić się do zahamowania odpływu zdolnej młodzieży z uprawiania piłki nożnej”. Skąd ta pewność?

– Nic nie jest na pewno, jeśli mówimy o pilotażu, bo to się wyklucza. Trwają testy, które nam powiedzą, czym jest to “na pewno”. Pewne jest to, że edukacja wesprze właściwe zrozumienie wprowadzenia tego narzędzia. To jest proces. Gdy usuwaliśmy ewidencję wyników i tabel w naszym województwie to musiało minąć sporo czasu, zanim ten projekt zaczął prawidłowo funkcjonować – zauważa Safanów.

– Mam nadzieję, że trenerzy drużyn przeciwnych nie będą tego odbierać jako utrudnienie, że dwóch starszych zawodników późno dojrzewających występuje w zespole. Finalnie data urodzenia powinna być tylko liczbą, skupmy się na tym, jak ci zawodnicy wyglądają i przyporządkowujmy ich do zespołów, środowisk, które są jak najbardziej adekwatne do ich możliwości, w tym przypadku fizycznych – dodaje.

Czego ZZPN oczekuje po tym projekcie? Jakich spodziewają się efektów końcowych? – Liczymy na to, że zmniejszy się odpływ dzieci grających w piłkę. To jest cel podstawowy, a w dalszej perspektywie oczekujemy, że przyniesie nam to kolejne efekty szkoleniowe w postaci zawodników, którzy taką ścieżkę przeszli. Wierzymy w to, że takie rozwiązanie sprawi, że więcej chłopaków zostanie przy piłce, będą się rozwijali harmonijnie i zajdą wysoko. Znajdziemy wiele przykładów piłkarzy, którzy prawie zostali odrzuceni z akademii, tylko z uwagi na warunki fizyczne, a później zrobili wielkie kariery, choćby Antoine Griezmann. Chcemy zminimalizować ryzyko utraty utalentowanych piłkarzy – puentuje Łazowski.

Idea, która przyświeca temu programowi jest zacna i brzmi świetnie: “chcemy zmniejszyć odpływ dzieci grających w piłkę”. Czy da się to zrobić jednym przepisem? Jak będzie to wyglądało w praktyce? Czy zawodnicy będą chętnie schodzić do młodszych roczników? Czy trenerzy są gotowi na to, żeby podejmować takie decyzje?

Pojawia się wiele pytań, na które nie otrzymalibyśmy odpowiedzi, gdyby projekt w ogóle nie powstał. W innych krajach się sprawdza, to dlaczego ma nie wyjść u nas? Będziemy bacznie przyglądać się programowi, który jak na razie jest tylko pilotażem, ale niewykluczone, że za jakiś czas na stałe trafi do regulaminu rozgrywek. Nie tylko ZZPN-u, ale i pozostałych związków w Polsce.

ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Zachodniopomorski Związek Piłki Nożnej/Facebook