Chora rywalizacja o najzdolniejsze dzieci. Tak Akademia Reissa walczy o CLJ

Nie od dziś wiemy, że rodzice dzieci grających w piłkę mają na ich punkcie bzika. Spirala, którą nakręcają, rodzi kolejne patologie, a rywalizacja klubów o najzdolniejszych już dawno przekroczyła granice absurdu. Zobaczcie jaką ścieżkę rozwoju swoim wychowankom… wytyczyła Akademia Reissa.

Chora rywalizacja o najzdolniejsze dzieci. Tak Akademia Reissa walczy o CLJ

Pal licho, gdy chodzi o tych najlepszych w kraju. Gdy o przekonanie do dołączenia do akademii rokującego 15-latka starają się dyrektorzy akademii Lecha, Zagłębia czy Pogoni. Oni zaoferują kontrakt, dadzą szansę na debiut w Ekstraklasie, a być może za chwilę sprzedadzą do którejś zachodniej ligi za miliony euro.

Do kuriozum dochodzi jednak na poziomach niższych, gdzie bitwa trwa o chłopców, którzy w przyszłości, w dużej większości, nie będą żyli z grania w piłkę. Choć wszyscy wokół znają liczby i wiedzą, jaka jest ich przyszłość, mydlą oczy rodzicom, którzy, jak rzekło się na wstępie, dla swoich pociech zrobią wszystko.

Sprawa dotyczy kategorii C2 (trampkarz młodszy) w Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej. Chodzi o rocznik 2010. Liga profesjonalna, bo tak nazwano te rozgrywki, liczy osiem drużyn. Jej triumfator awansuje do Centralnej Ligi Juniorów U15, czyli magnesu na wszystkich, którzy w CLJ nie grają.

Bo ligi CLJ są w naszym kraju jak lep na muchy. Dla większości ojców i matek, którzy „zainwestowali” w piłkarskie kariery swoich dzieci, mają być oknem wystawowym. Stają się spełnieniem marzeń i szansą na rywalizację z największymi. To na tym etapie kończą się analizy tego co dla dziecka dobre. To tutaj argumenty o dalekich dojazdach, braku kontaktu z kumplami z klasy czy z osiedla oraz jakości szkolenia, podejściu trenera – przestają mieć znaczenie. Bo CLJ to CLJ. To dla niej wozili cię na boiska przez całe lata. Wiosną, zimą i latem. W deszczu i w upalnym słońcu. To dla niej w weekendy przyjeżdżali na twoje turnieje i ligowe mecze. Uświadom to sobie, sobie!

Ale wracając: w tej lidze profesjonalnej WZPN trwa walka o ligę centralną. No i w szranki stanęli zawodnicy Akademii Piłkarskiej Reissa Jarocin, Polonii Środa Wielkopolska, Akademii Piłkarskiej Reissa Konin, Lecha Poznań, Górnika Konin, Polonii Leszno, Akademii Piłkarskiej Reissa Poznań oraz GKS-u Grębanin. Równolegle PZPN zreformował najmłodszą CLJ-kę tak, że w bieżącym sezonie spadków z niej nie będzie. A wtedy zaczęła się zabawa w najlepsze.

Akademia Piłkarska Reissa z Poznania w województwie walczy o awans do CLJ, ale jednocześnie jest pewna, że za rok w niej wystąpi (bo w sezonie 2023/24 nie ma spadków, a starszy rocznik już w centralnej lidze gra). Jako że cały system AP Reissa jest rozbudowany bardzo szeroko i działa naprawdę prężnie, w kategorii U14 jest faworytem do zwycięstwa. Ale po co wygrywać i umożliwić awans drużynie z drugiej pozycji, skoro można… pomóc kolegom z tej samej organizacji?

Przed rundą wiosenną zawodnicy AP Reissa Poznań wytransferowani zostali do AP Reissa Jarocin. Ci z Jarocina „przenieśli się” z kolei do Poznania. Nikt nawet nie kryje się, że pomysłowa zmiana szyldu ma na celu wciągnięcie AP Reissa Jarocin do CLJ, a awans wybiegać mają wyselekcjonowali do oddziału poznańskiego chłopcy. Drużyna z Jarocina swoje domowe mecze rozgrywa w Poznaniu, a ta z Poznania… w Jarocinie. Po trzech kolejkach wśród trenerów i działaczy innych zespołów panuje konsternacja (klub szykuje się na wyjazd do Jarocina, a okazuje się, że stadion domowy tegoż zespołu jest położony 80 km dalej), w tabeli prowadzi AP Reissa Jarocin, a tak silne AP Reissa Poznań póki co notuje komplet porażek oraz bilans bramkowy 2-16.

Zadzwoniliśmy do sprawców zamieszania, ale ci nie ukrywają, że chodzi o przyszłość. Awans odbędzie się przecież zgodnie z przepisami, a za rok jarocińskim projektem mogą zainteresować się wszyscy najprościej kopiący piłkę w okolicach 50 km od tego miasta. Bo przecież CLJ to magnes.

Przecież takich sytuacji była i jest masa w całym kraju. Mógłbym również odpowiedzieć, że Warta gra w Grodzisku… Przypomnę, że Jagiellonia, Pogoń czy Korona miały w CLJ w tej samej kategorii wiekowej po dwie drużyny. Nikt nie robił z tego problemu – mówi Marek Pawłowski, Dyrektor ds. Sportu Akademii Piłkarskiej Reissa. Zapomina przy tym jednak, że Warta w Grodzisku gra swoimi piłkarzami, po prostu nie ma stadionu, który spełnia licencyjne wymogi Ekstraklasy, a wymienione przykłady do CLJ wstawiały po dwie drużyny ze względu na wysoki poziom akademii oraz na to, że zazwyczaj rok młodsi od uprawnionych sportowo przewyższali starszych kolegów z innych drużyn i zwyczajnie zapracowali sobie na awans.

I dodaje: – W piłce mało jest spraw zero-jedynkowych. Zasłuży ten, co będzie najlepszy na boisku, a może inaczej: zdobędzie więcej punktów. Czy to samo mówił pan działaczom Pogoni, Korony, Jagiellonii czy FASE, które miały po 2-3 drużyny w CLJ przez ostatnie wiele lat? Oni byli fair czy może są bardziej znani i oni mogli? Nie, po prostu oni myśleli o rozwoju zawodników i kolejnych roczników, tak jak to my robimy, a czy się uda to pokaże boisko. W AP Reissa współpracujemy pomiędzy akademiami i regionami. Już dla kategorii U7 mamy jedne z najciekawszych rozgrywek w Polsce tzw. Turniej Regionów, Wielkopolsko-Lubuskie Ligi Piłkarskie. Dziecko nie musi jeździć po 100 km na treningi, bo zapewniamy szkolenie na dobrym poziomie blisko domu. Dość powiedzieć, w lidze wojewódzkiej rocznika 2009 mieliśmy pięć zespołów AP Reissa na osiem. Mamy zatem szerokie struktury, a reprezentacje regionów są coraz silniejsze, zaczynamy rywalizować na równi z największymi akademiami, mamy również wyjątkową ścieżkę rozwoju i trzy Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Tylko w ubiegłym miesiącu zadebiutowało w Ekstraklasie dwóch naszych wychowanków. Statystyki, których nie mają niektóre akademie przez dziesiątki lat. Zatem uważa pan, że wiemy jak szkolić czy nie? Nie ma tu żadnego drugiego dna, co próbuje pan zasugerować, a jedynie odpowiedzialne podejście klubu do planowania wielu scenariuszy w oparciu o narzucone przepisy WZPN czy PZPN.

AP Reissa tak bardzo chciała uargumentować swój punkt widzenia, że publikacja tego tekstu ma miejsce z kilkudniowym opóźnieniem. Ale pokrętne tłumaczenia o wyjątkowej ścieżce szkolenia nie trafiają do nas kompletnie. Chapeau bas za dotychczasowe działania, za mnogość inicjatyw, jednak przepisanie paru nazwisk w extranecie na poczet wyłącznie przepchnięcia awansu innego oddziału, który sam nie jest w stanie awansować do ligi centralnej, to żadne „odpowiedzialne podejście klubu do planowania wielu scenariuszy„. To zwykłe oszustwo, szczególnie wobec 13-latków ze Środy Wielkopolskiej, Konina czy innego Leszna. Drugiego dna tu nie ma, to fakt – zagranie to jest perfidne, a przy tym bardzo brzydkie i dalekie od idei fair play, która przecież powinna być fundamentem młodzieżowego sportu.

Doszły do nas takie informacje, aktualnie weryfikujemy je wraz z Wydziałem Gier i wkrótce się do nich odniesiemy – zapowiedział Marcin Drajer, Członek Zarządu Wielkopolskiego ZPN-u.

Mamczak: Nieustanne poszukiwanie półśrodków, czyli dziurawa reforma CLJ >>

O ile takie działania AP Reissa trzeba piętnować, o tyle podkreślić należy, że cały ten pierdolnik ma miejsce przez dziurawą reformę, która doprowadzi nas do jeszcze wielu takich sytuacji. PZPN poszerzył ligę, obniżając rangę „elitarnego” szyldu. Strzelił sobie reorganizację, nikogo nie słuchając i z nikim tego nie konsultując.

Wojna o CLJ się zaczęła, ale będzie trwać. Nie łudźmy się, że będzie inaczej, gdy ligę centralną osiągnąć będzie można przy zaledwie odrobinie chęci. Nie trzeba wcale wybitnie szkolić, wystarczy, że jakiś lokalny wariat skrzyknie wyselekcjonowaną ekipę zamieszkującą okolice swojego miasteczka i naprędce stworzy jej ciekawe warunki treningowe. Przecież w podzielonych na cztery grupy rozgrywkach, jest aż 56 miejsc.

Marek Pawłowski: – W Polsce od roku 2013 mieliśmy nieprzemyślane rozgrywki CLJ, chyba pan wie dlaczego? Od lat zwracamy uwagę na rundową strukturę rozgrywek CLJ U15 i U17, zasady spadków i awansów, które blokowały rozwój wielu akademii, zaburzały szkolenie całych roczników, sprawiały, że posiadanie utalentowanych zawodników zależało od tego czy ktoś ma drużynę w CLJ, a nie od tego czy dobrze szkoli i ma rozsądną ścieżkę. Po raz kolejny nie konsultuje się z klubami zmian regulaminowych, wprowadza się je ad hoc, a kluby stawiane są przed faktem dokonanym. A wie pan, że organizacji szkolenia w klubie nie planuje się w ciągu kilku dni. Ciężko zaplanować coś długofalowo, a półroczny system spadków i awansów, brak CLJ U16 czy U18 przez ponad dziesięć lat przyczynił się, i to mówię z całą odpowiedzialnością, do zmarnowania wielu talentów. Zatem dostosowujemy się do niestety niekonsultowanych przez PZPN ze środowiskiem zmian w regulaminach i strukturze CLJ.

Co by nie mówić: Polski Związek Piłki Nożnej uczciwie może stwierdzić, że pierwsze efekty reorganizacji Centralnej Ligi Juniorów U15 są widoczne. I to widoczne są… zanim ta została przeorganizowana.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Zostaliśmy poproszeni o publikację całej odpowiedzi AP Reissa, co czynimy tutaj >>

Fot. Facebook