Niechciani #14 – Benfica

Porto czy Benfica? Benfica czy Porto? Który portugalski klub może pochwalić się lepszą akademią? Jest to bardzo ciężkie pytanie, bo obie szkółki stoją na najwyższym światowym poziomie, ale jednak – większą efektywnością szkolenia mogą poszczycić się w Lizbonie.

Niechciani #14 – Benfica

Dlaczego Portugalczycy grają lepiej w piłkę od Polaków? – Różnica jest w kulturze. My od najmłodszych lat gramy okrągły rok w piłkę. Najmniejsze dzieci non stop grają na ulicach. U was tego nie ma. Piłka nożna to dla nas niemalże religia – powiedział Przemkowi Mamczakowi podczas reportażu w Lizbonie jeden z trenerów akademii Benfiki, Tiago Matos.

„As Águias” w ostatnich latach wyszkolili całą gromadę młodych piłkarzy, których dzisiaj mamy okazję oglądać w najsilniejszych klubach Starego Kontynentu. O kim mowa? Na kim udało się im zarobić najwięcej? Czyi potencjał przecenili?

Mário Rui (0 spotkań, cena nieznana)

Od razu zaczynamy od ciekawego przykładu, bo Rui, aktualnie podstawowy zawodnik Napoli, w barwach Benfiki… nawet nie zadebiutował. Do klubu trafił z Valencii, wcześniej jednak był zawodnikiem innego lizbońskiego klubu – Sportingu. Wybrał kierunek włoski, zaliczył kilka drużyn, aż ostatecznie „zacumował” w Neapolu.

Lazar Marković (49 spotkań, 10 mln euro)

Jeżeli radzisz sobie w Portugalii, to jeszcze nie oznacza, że poradzisz sobie w Anglii. Serbski talent trafił do Benfiki za 10 mln euro, odszedł za dwukrotnie wyższą kwotę i to do samego Liverpoolu. Niby coś tam pograł na Anfield Road, niby coś tam strzelił, ale ostatecznie – pieniądze wyrzucone w błoto. Marković ma zaledwie 26 lat, ale wszystko, co najlepsze, już za nim.

Jan Oblak (26 spotkań, 1,7 mln euro)

Najlepszy bramkarz ostatnich lat w Europie? Na pewno ścisła czołówka. Słoweniec praktycznie wystrzega się pomyłek, na swoim koncie nie ma chyba żadnych większych wpadek. O tym, w jakiej jest obecnie formie, świadczy fakt, że w tym sezonie La Liga rozegrał więcej spotkań z czystym kontem, niż… wpuścił bramek.

Bernardo Silva (3 spotkania, wychowanek)

Urodził się w Lizbonie, do akademii Benfiki trafił jako 7-latek i został w niej przez kolejne 11. Ludzie nie kojarzą go bezpośrednio z tym klubem, bo jego licznik spotkań w pierwszym zespole zatrzymał się na trzech, a i tak AS Monaco było skłonne za niego zapłacić prawie 16 mln, co okazało się świetnym interesem, bo do Manchesteru City przechodził już za 50 milionów euro.

Derlis González (0 spotkań, 1 mln euro)

Kolejny wychowanek, który nawet nie zadebiutował w pierwszym zespole. On jednak wielkiej kariery nie zrobił, chociaż sześć lat temu Dynamo Kijów płacił za niego niecałe 10 mln euro. Aktualnie gra, albo właściwie grałby w lidze paragwajskiej, ale… zerwał więzadła krzyżowe i prędko na boiska nie wróci.

André Gomes (41 spotkań, za darmo)

W Benfice materiał na solidnego pomocnika, w Valencii to potwierdzał, w Barcelonie był pośmiewiskiem, a w Evertonie musiał niedawno leczyć poważną kontuzję, po której nie gra już tak regularnie. Był mistrzem Hiszpanii, Portugalii, a z reprezentacją wygrał EURO 2016. Czy był kluczową postacią, przy którymś z trofeów? Raczej nie.

Ivan Cavaleiro (20 spotkań, wychowanek)

Niezły piłkarz, rozegrał kilkanaście spotkań w Ligue 1, udało mu się zadebiutować w reprezentacji, a dzisiaj jest podstawowym zawodnikiem angielskiego Fulham. Na Wyspach Brytyjskich czuje się najlepiej, bo wcześniej z powodzeniem przez kilka sezonów bronił barw Wolverhampton, z którym awansował do Premier League.

João Cancelo (2 spotkania, wychowanek)

Mamy wrażenie, że Benfica zbyt szybko wypuszcza swoje perełki, co skutkuje tym, że tracą na nich miliony euro. Czy Cancelo byłby dużo więcej wart, gdyby rozegrał jeden dobry sezon niż zaledwie dwa spotkania? Oczywiście, że tak. Jednakże, nawet te dwa mecze i reputacja sporego talentu wystarczyły Valencii, żeby sprowadzić go do Hiszpanii. Dzisiaj z jego usług korzysta Pep Guardiola, a Juventus na jego sprzedaży zarobił niemal 70 mln euro.

Renato Sanches (35 spotkań, wychowanek)

Wszyscy pamiętamy EURO 2016 w jego wykonaniu, na którym nie dość, że zdobył mistrzostwo, to jeszcze miał za sobą kapitalny turniej, który otworzył mu furtkę do największych europejskich drużyn. Nic dziwnego w tym, że skusił się na niego Bayern Monachium, który na tamten moment dokonał świetnego zakupu. Sanches później mocno spuścił z tonu i wydawało się nawet, że już nic z niego nie będzie, ale po transferze do Lille odżył i dzisiaj znów może liczyć na kontrakt w czołowym klubie.

Gonçalo Guedes (68 spotkań, wychowanek)

Jak szybko Paris Saint-Germain ściągnęło go do siebie, tak szybko oddali go do Valencii. Portugalczyk zapowiadał się na spory talent, dostał prawdziwą szansę w Lizbonie, ale coś ewidentnie nie poszło i obecnie w Hiszpanii jest cieniem samego siebie sprzed kilku lat. Od napastnika wymaga się, żeby strzelał gole, on natomiast kompletnie ich nie gwarantuje.

João Carvalho (10 spotkań, wychowanek)

Ligę portugalską zamienił na Championship, a z Championship został wypożyczony do… La Liga 2. W Anglii operuje się większymi kwotami transferowymi, ale nie wydaje nam się, że Nottingham Forest jest na tyle bogatym klubem, żeby wydawać 15 milionów euro na mocno przeciętnego piłkarza.

João Félix (43 spotkania, za darmo)

Jak łatwo stracić ponad 100 mln euro? Oddaj za darmo utalentowanego piłkarza do innego zespołu, żeby później ten klub sprzedał go za 127 milionów do Atletico Madryt. Pechowcem w tej historii jest FC Porto, a szczęśliwcem właśnie Benfica. Musiało upłynąć trochę czasu, żeby Félix zaadaptował się w Hiszpanii, ale jak już to zrobił, to widać, że ma potencjał na prawdziwą gwiazdę.

Luka Jović (4 spotkania, 6,6 mln euro)

João zdołał się zaadaptować w La Liga, a teraz pytanie, czy uda się temu 23-latkowi? Serb przechodził do Realu Madryt po świetnym sezonie w Bundeslidze i liczono, że w dłuższej perspektywie zastąpi w ataku Karima Benzemę. To się jednak raczej nie wydarzy, bo Jović nieustannie zmaga się z jakimiś urazami.

Oni również odeszli w młodym wieku: Patric (0 spotkań, 2 mln euro), Rúben Lima (0 spotkań, wychowanek), Saná Camará (0 spotkań, wychowanek), João Pereira (0 spotkań, wychowanek), Rafael Costa (0 spotkań, cena nieznana), Bruno Valera (35 spotkań, wychowanek), Victor Andrade (5 spotkań, 600 tys. euro), André Horta (16 spotkań, 400 tys. euro).

***

Owszem, Benfica może pochwalić się świetnym szkoleniem, bo większość wyżej wymienionych piłkarzy trafiło do klubu jako dzieci i zostani w nim przez następne kilkanaście lat. Jednakże, mogliby mieć z tego jeszcze większe korzyści finansowe, a tak wygląda na to, że bardzo szybko się zadowalają i wolą dostać 15 mln na już niż 40 rok później.

Z tej listy zdecydowania wyróżnia się Félix, na którym zarobili niebotyczne pieniądze, ale część zawodników była przez nich mocno niedoszacowana, na czym skorzystali inni. Inna sytuacja niż w FC Porto, gdzie to „Smoki” czerpały najwięcej.

Fot. Newspix