Weszło Junior

O Paulince, która z podwórka trafiła do PSG

Nie ma chyba lepszej drogi w życiu. Nie tylko w piłce nożnej. Bierzesz udział w jakiejś inicjatywie, wygrywasz ją, a po latach stajesz się Ambasadorem, który zachęca do tego, żeby inni podążyli twoją ścieżką? Tak właśnie jest w przypadku Pauliny Dudek i Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku“. Triumfatorka Turnieju z 2007 roku, kilkanaście lat później namawia do tego, by chłopcy i dziewczynki z całej Polski spróbowali swoich sił w tych rozgrywkach i też rozpoczęli swoją piłkarską przygodę. Przygodę, która zaprowadziła ją na sam szczyt. 

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego zdrobniliśmy imię Dudek w tytule? Skontaktowaliśmy się z Januszem Kałuzińskim, byłym trenerem Dudek w TKKF Stilon Gorzów Wielkopolski i podczas blisko dwudziestu minut rozmowy za każdym razem nazywał ją właśnie “Paulinką”. Od dziecka tak na nią mówi, bo też od dziecka ją zna.

– Paulinkę pierwszy raz widziałem na eliminacjach do turnieju Wielgusa. Był to turniej dla zawodniczek z roczników 1993-1994, a ona jest… 97′. Już wtedy dostrzegłem jej potencjał. Lewa noga, szybka, zwrotna, waleczna. Od razu po tym turnieju złapałem kontakt telefoniczny z jej mamą – wspomina Kałuziński.

Wtedy jeszcze do transferu nie doszło. Paulina Dudek pochodzi ze Słubic, miejscowości położonej około osiemdziesiąt kilometrów od Gorzowa Wielkopolskiego. Jej rodzice byli sportowcami. Tata grał w drugiej lidze w siatkówkę, mama także miała styczność z tym sportem. – Muszę podkreślić jedną rzecz. Cały czas pomagali jej rodzice. Zawsze przychodzili na mecze. Dotąd nieustannie ją wspierają – podkreśla prezes TKKF Stilon.

Czy Paulina była jedyną w rodzinie, która miała talent do piłki nożnej? Otóż nie. Są trzy siostry Dudek – uzdolniona muzycznie Justyna oraz bliźniaczki: Asia i Paulina. Joanna Dudek też miała potencjał, występowała w kobiecej Ekstralidze, ale jej przygoda z futbolem nie była tak owocna, co zawodniczki Paris Saint-Germain.

Jak Paulina rozpoczęła więc swoją przygodę z Turniejem? Dudek brała udział w VII edycji, gdy Finały Ogólnopolskie rozgrywano na stadionie w Szczecinie. Była to edycja przełomowa. Wtedy to sponsorem tytularnym została marka “Tymbark”.

Sytuacja była o tyle ciekawa, że piłkarki ze Słubic uległy na szczeblu wojewódzkim. Komu? Właśnie podopiecznym trenera Kałuzińskiego. – Podczas Finałów Wojewódzkich Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” spotkałem się z nią po raz drugi – ona występowała wówczas w drużynie ze Słubic, a ja byłem ze swoimi dziewczynami z Gorzowa Wielkopolskiego. Wygraliśmy wtedy 3:1. Ówczesne zasady pozwalały na to, że można było dobierać zawodniczki z innych drużyn i na Finały Ogólnopolskie zabrałem bliźniaczki – Asię i Paulinę Dudek. Pamiętam, że w wielkim finale w Szczecinie zmierzyliśmy się z zespołem z Mazowsza i tam również padł wynik 3:1 dla nas. Paulinka strzeliła bodaj jedną bramkę – mówi.

Ale nie skończyło się tylko na  tym golu, bo w ręce Dudek powędrowała wówczas nagroda dla najlepszej zawodniczki Turnieju. To ona poprowadziła koleżanki z województwa lubuskiego do głównego triumfu. W nagrodę pojechały do Barcelony, gdzie mogły się zmierzyć z rówieśniczkami z Hiszpanii oraz obejrzeć z wysokości trybun mecz La Liga.

– Od dwudziestu lat startuję z dziewczynkami w tym Turnieju. Poza sukcesem z 2007 roku udało nam się jeszcze raz triumfować w rozgrywkach, ale były też miejsca blisko podium. Szkoda mi tego, że nie ma już obozów dla dzieciaków. Wcześniej były 10-dniowe obozy letnie i tam znajdowały się zespoły z czterech województw, chłopcy i dziewczynki grali na zasadzie mecz-rewanż i po dwie najlepsze drużyny uzyskiwały awans do Finałów Ogólnopolskich. Dla dzieciaków frajdą było to, że na obozach pojawiali się trenerzy reprezentacji Polski, którzy prowadzili z nimi niektóre zajęcia. Chłopcy i dziewczynki mieli zapewnione atrakcje także poza samą piłką nożną. Pamiętam, że były wyjścia do zoo czy do parku dinozaurów – wspomina Janusz Kałuziński.

Niedługo później Dudek rozpoczęła regularne treningi w Stilonie, a po ukończeniu szkoły podstawowej przeniosła się na stałe do Gorzowa. Od początku grała z czwórką na plecach.

Kałuziński z piłką kobiecą związany jest niemal od 30 lat. W ciągu swojej kariery prowadził pewnie tysiące zawodniczek. Czy spotkał kiedyś piłkarkę z większym potencjałem? – Ze wszystkich zawodniczek, które widziałem przez te wszystkie lata, to Paulinka miała największy potencjał. Chociaż było też kilka innych fajnych dziewczyn, nie miały one tej charyzmy, wytrwałości. Paulinka, oprócz talentu, zawsze dużo pracowała i nie odpuszczała. Była bardzo wdzięcznym i ambitnym dzieckiem – uważa.

Zaczęły się też coraz większe sukcesy. Mistrzostwa Polski w kategoriach młodzieżowych, liczne triumfy na turniejach trawiastych i halowych. Najgłośniej zrobiło się jednak o niej przy okazji sukcesu reprezentacji Polski U-17, kiedy ta triumfowała na Euro w Szwajcarii. Polki zdobyły wówczas złote medale, a Dudek w meczu finałowym założyła opaskę kapitańską w zastępstwie za koleżankę z zespołu. Dzięki bramce Eweliny Kamczyk, “Biało-Czerwone” pokonały skromnie Szwecję.

Można powiedzieć, że potem już samo poszło. Debiut w pierwszej reprezentacji kobiet, której dzisiaj jest czołową postacią, transfer do Medyka Konin i wygrane Ekstraligi, a w 2018 roku przenosiny do Paris Saint-Germain. Jej rozwój był błyskawiczny, ale nikogo to specjalnie nie dziwiło, bo potencjał miała już jako mała dziewczynka.

10-letnia Paulina Dudek wraz z drużyną z województwa lubuskiego zwycięża w VII edycji Turnieju. Jej kariera nabiera rozpędu i w XX edycji jest Ambasadorką całej inicjatywy. Dziewczynki marzą o tym, żeby podążać jej ścieżką. Zawodniczka PSG to kolejny przykład, który udowadnia, że nazwa Turnieju nie wzięła się znikąd. – Dla mnie to też taki troszeczkę powrót do tych turniejów. Mi ta inicjatywa zawsze pozytywnie się kojarzyła i nie ukrywam, że jest to rzecz, która też mnie w jakiś sposób ukształtowała jako piłkarkę. Jest to taki powrót do przeszłości, na pewno też duży zaszczyt. Pewnie w jakiś sposób moja historia pomoże młodym dziewczynom spełniać się w swojej pasji – podsumowuje sama… Paulinka.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix