Weszło Junior

PSG i ich wychowankowie, czyli… jak tracić piłkarskie talenty?

Paris Saint-Germain zmaga się z różnymi problemami, ale na pewno nie z brakiem gotówki. Od lat zapowiadają, że zaczną dominować w Europie, że teraz to już na pewno wygrają Ligę Mistrzów, a potem przychodzą ćwierćfinały i… nawet cztery bramki zaliczki im nie wystarczają. Klub z Paryża regularnie za bezcen oddaje też zdolnych wychowanków.

PSG stać na to, żeby sprowadzić do siebie dowolnego piłkarza na świecie. 222 mln euro za Neymara? Żaden problem. 145 mln za Mbappe? Przelew zaraz dojdzie. O tych trochę “skromniejszych” zakupach nawet nie wspominamy.

I mimo tych ogromnych zasobów gotówki, do PSG trafiają piłkarze wręcz z drugiego sortu. Na trójkę Diallo-Gueye-Sarabia poszło przed sezonem równo 80 milionów euro. Czy któregoś z tych zawodników moglibyśmy nazwać jednym z najlepszych na swojej pozycji? Bez żartów.

Paris Saint-Germian to drużyna, której ciężko, żyjąc poza stolicą Francji, kibicować. Ludzie zakochują się w zespołach zwycięskich, operujących świetnie piłką i z czołowymi nazwiskami w składzie. PSG też potrafi zwyciężać i grać przyjemnie dla oka, ale jedynie na własnym podwórku, gdy mogą rozklepać Metz, Amiens czy Dijon.

Szejkowie z Kataru zadbali o to, żeby klub miał porządną akademię. Władowali w nią duże pieniądze, które z pewnością się zwrócą. I mogłyby się zwrócić już teraz, ale polityka zespołu wobec wychowanków jest wręcz nielogiczna.

Możemy zrozumieć, że paryżanie to na tyle wielka marka, że nie muszą polegać na chłopcach z akademii. Ale jeśli nie chcą ich ogrywać w pierwszym zespole, niech chociaż spróbują ich sprzedać za dobre pieniądze. Nic z tych rzeczy.

I nie mówimy tutaj o zdolnych 15-latkach, którzy dobrze wypadli w meczu juniorów i którym wróży się wielką przyszłość. Za darmo lub za bardzo niewielkie pieniądze odchodzą naprawdę dobrzy zawodnicy!

Weźmy pod uwagę, chociażby najświeższy przykład. Tanguy Kouassi otrzymał od Thomasa Tuchela kilka szans na zaprezentowanie swoich możliwości i zazwyczaj pokazywał się z dobrej strony. 18-letniemu defensorowi udało się nawet zdobyć kilka bramek. Mogliby go spokojnie ogrywać u siebie, albo wypożyczyć do jednego z klubów Ligue 1, by mieć materiał na solidnego środkowego obrońcę.

Czy tak też postąpili? Nie, zdecydowali się oddać go za darmo do Bayernu Monachium. Mistrzowie Niemiec są zdecydowanymi zwycięzcami tego transferu, bo wygląda to na naprawdę dobry ruch z ich strony. Dlaczego w Paryżu nikt nie wpadł na pomysł, żeby jednak go zostawić? Z klubu odchodzi Thiago Silva i przydałby się ktoś na zastępstwo.

Trochę przypomina nam to Chelsea sprzed kilku lat i ich “świetny” skauting. Do Londynu zawitali: Kevin De Bruyne, Romelu Lukaku oraz Mohamed Salah, ale nie poznano się na talencie żadnego z nich.

Koassi nie jest wyjątkiem, takich przykładów jest zdecydowanie więcej. Moussa Dembélé trafił do młodzieżowych zespołów Fulham za 360 tys. euro. Dzisiaj jest zawodnikiem Olympique Lyon, dla którego zdobył w zakończonym już sezonie 16 bramek. Portal “Transfermarkt” wycenia go obecnie na 40 mln euro.

Przypadek Kingsleya Comana też jest dobrze znany. Chłopak, który każdego roku zdobywa mistrzostwo kraju, zamienił kilka lat temu Paryż na Turyn. Oddano go bez większego żalu, chociaż w akademii PSG szkolił się od 8. roku życia! 22-krotny reprezentant Francji przydałby się dzisiaj w składzie paryżan, ale zamiast niego – mają sprowadzonego za 25 baniek Jesé, który z sezonu na sezon jest coraz bardziej dramatyczny.

No dobra, ale czy w Paryżu udało się na kimś chociaż zarobić? Christopher Nkunku dołączył do RB Lipsk za 13 milionów euro i wydawało się, że to całkiem uczciwa kwota. Francuz jest jednak po rewelacyjnej kampanii w Bundeslidze, w której zdobył 5 bramek i dorzucił aż 15 asyst. Jego wartość skoczyła kilkukrotnie w górę, więc władze klubu mogą sobie jedynie dzisiaj pluć w brodę, że go nie doceniono. Podobnie sytuacja ma się z Moussą Diaby z Bayeru Leverkusen. Sprzedany za 15 mln euro, obecnie wart dużo więcej.

Paris Saint-Germain może pochwalić się naprawdę licznymi zdolnymi wychowankami, tylko wygląda to tak, jakby nie chcieli, lub nie umieli, tego wykorzystać.

Regularnie odchodzą perspektywiczni, młodzi zawodnicy, często jeszcze zasilając zespoły ligowych rywali. Jak pokazała historia, owi piłkarze nie potrzebowali dużo czasu, żeby na poważnie zaistnieć w europejskim futbolu.

W Paryżu mają chyba poważny problem z rozpoznawaniem piłkarskich talentów. Zdarza się czasem źle ocenić czyiś potencjał, ale tam mamy tak z prawie każdym zawodnikiem. Chcą dalej tracić zdolnych wychowanków i wydawać dziesiątki milionów na zagranicznych, często przepłaconych piłkarzy? Niech to robią, ich strata. Tyle dobrego, że chociaż dobrze szkolą. Dla innych.

Fot. Newspix