Reportaże

Rywal dla Podbeskidzia i Rekordu? Z wizytą w Football4pro, szkółce Bartłomieja Koniecznego

W Bielsku-Białej byliśmy już przy okazji wizyt w akademiach Podbeskidzia oraz Rekordu, a także podczas mundialu do lat 20, który rozgrywano w zeszłym roku na terenie naszego kraju. Tym razem celem naszej podróży do tego miasta była kolejna szkółka – Football4pro.

Dlaczego Bartłomiej Konieczny zdecydował się na otworzenie własnej akademii? Jaki mają pomysł na szkolenie dzieci i młodzieży? Jak wygląda ich rywalizacja z innymi ośrodkami? Co jest ich celem? Wszystkiego dowiecie się poniżej.

Umówiliśmy się na spotkanie na obiekcie Bielsko-Bialskiego Ośrodku Sportu i Rekreacji. Rozsiedliśmy się na trybunach stadionu, zaczynamy rozmawiać, ale obaj jednym okiem spoglądamy na trwający wówczas trening juniorów starszych Podbeskidzia.

Konieczny był blisko związany z tym klubem. Urodził się w Skwierzynie, w województwie lubuskim, ale jego żona jest bielszczanką, a on sam spędził kilka sezonów w drużynie “Górali” – tam też zakończył swoją karierę.

Chociaż, to… kontuzja mu ją bardziej zakończyła.

Dla zawodników moment, w którym muszą “odwiesić buty na kołek” jest często jak zimny prysznic. Jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości? Czym się zająć? Skąd wziąć pieniądze na rachunki? Na raty i kredyty? Na samochód w leasingu? Na zagraniczne wakacje trzy razy w roku?

– Od 2010 roku trenowałem dzieci i poczułem, że to jest coś, czym mógłbym zająć się w przyszłości. Całe życie byłem związany z piłką na najwyższym krajowym poziomie, rozegrałem 100 meczów w Ekstraklasie, a do tego dochodzą jeszcze setki spotkań w I i II lidze. Jest co przekazywać tym dzieciom, zwłaszcza, że jakąś tam charyzmę mam i odnajduję się w roli trenera – mówi nam Bartłomiej Konieczny.

Szkółka Football4pro wystartowała w 2016 roku. Zaczęło się od dwóch szkoleniowców i czterech grup treningowych, a z czasem wszystko zaczęło się rozwijać.

– Pamiętam zapisy na pierwsze zajęcia, miało być 15 dzieciaków – przychodzę na trening, a tam… 35, bo kolega koledze powiedział, że są zajęcia i może by spróbował i tak dalej. Jak zobaczyłem tę grupę, to od razu zadzwoniłem po kumpla, przyjechał na trening i na następny dzień byliśmy już przygotowani na większą liczbę chętnych – wspomina Konieczny.

Jak wygląda ich infrastruktura? Nie ma tragedii, ale tutaj pojawia się pierwszy istotny problem – obiekty są znacznie od siebie oddalone. Usłyszeliśmy w klubie, że dana grupa treningowa ma zajęcia tylko w wybranej lokalizacji, ale jedno z boisk znajduje się na granicy Bielska-Białej z Czechowicami-Dziedzicami i dla niektórych rodziców duża odległość może stanowić kłopot. Żaden odpowiedzialny opiekun nie wsadzi swojego kilkuletniego dziecka do autobusu, wytłumaczy mu, że musi się jeszcze dwa razy przesiąść i pozwoli, żeby o 20:00 wracało same do domu.

Przechodząc do boisk, byliśmy na obiekcie BBOSiR-u i tam murawa wygląda naprawdę dobrze. Nie zawsze mogą jednak z niej korzystać, bo chętnych jest wielu. Dla przykładu – w środę chłopcy z Football4pro zaczynali trening o 16:30 i korzystali tylko z połowy boiska, ponieważ na drugiej swoje zajęcia miały młodzieżowe zespoły Podbeskidzia.

Inaczej wygląda sytuacja z orlikiem, który jest tylko do ich dyspozycji. Wybudował go prywatny przedsiębiorca, a zarazem rodzic jednego z wychowanków szkółki. Z tego boiska mogą korzystać do woli, a dodatkową zaletą jest fakt, że na obiekcie zamontowano sztuczne oświetlenie.

Trzecim, a zarazem ostatnim obiektem, z którego korzystają, jest boisko wielofunkcyjne przy Szkole Podstawowej nr 13 – tam swoje zajęcia odbywają grupy naborowe.

Łącznie grup treningowych mają pięć, a był taki okres, że w szkółce trenowało nawet jedenaście drużyn. Dużo zmieniła pandemia, część zawodników po przymusowej przerwie nie wróciła już do zajęć. W planach jest jednak, żeby w najbliższym czasie stworzyć szóstą grupę.

– Nie mamy szans z Podbeskidziem i Rekordem? Powiedziałbym inaczej, to oni w młodszych kategoriach wiekowych nie mają szans z nami – mówi odważnie prezes szkółki.

Wydawało się, że będzie wręcz odwrotnie, a tu niespodzianka. Do kategorii U-9 rzeczywiście mogą rywalizować z miejskimi potentatami, ale potem różnica staje się coraz większa. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro później oddają najzdolniejszych chłopaków do ww. ośrodków.

Warto dodać, że drużyny Football4pro biorą udział jedynie w turniejach – nie startują w rozgrywkach ligowych. To ma się wkrótce zmienić, szczególnie w starszych grupach wiekowych.

– 5-6 chłopców rocznie trafia do lepszych zespołów – mamy nawet jednego wychowanka w Górniku. Nie udało mu się dostać do Podbeskidzia i Rekordu, trafił do BKS-u, tam grał i w pewnym momencie dostał zaproszenie z Zabrza. Pojechał, pokazał się i dzisiaj jest kapitanem rocznika 2006 – tłumaczy Konieczny.

Po co ograniczać się do Bielska-Białej, jak można pokazać się od razu przed całym województwem? Akademia w zeszłym roku zgłosiła się do XIX edycji Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” w kategorii U-8. Zameldowali się w Finale Wojewódzkim na Stadionie Śląskim i na tym legendarnym obiekcie byli bardzo blisko miejsca na podium.

– W Bielsku-Białej nie mieliśmy sobie równych, awansowaliśmy do następnej fazy rozgrywek i w Chorzowie wyszliśmy z grupy z pierwszego miejsca. Najlepsze dwa zespoły Turnieju były poza naszym zasięgiem, ale to była trochę moja wina, że nie zdobyliśmy brązowych medali. Przy prowadzaniu 3:1, dałem szansę wszystkim dzieciakom, nawet tym trochę słabszym, przez 19 minut prowadziliśmy i w ostatniej minucie rywale wyrównali. Dzieciaki do dzisiaj mnie “oskarżają” o porażkę, bo wpuściłem na boisko najmłodszych, ale wytłumaczyłem im, że każdy zasłużył, żeby zagrać – śmieje się trener.

Zostaliśmy chwilę na treningu. Wśród gromady dzieciaków w pomarańczowych koszulkach, rzucił nam się w oczy nieduży chłopiec, również w pomarańczowej koszulce, ale innej niż wszystkie – z logiem “Tymbarku” i charakterystycznym znaczkiem.

Koszulka się zbrudzi, potarga czy po prostu stanie się w końcu zbyt mała, ale wspomnienia z gry na takim obiekcie zostaną z nim na całe życie.

Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, ale jest jeszcze trzecia jednostka treningowych dla chętnych. Musimy przyznać, że dwa treningi w ciągu siedmiu dni, to trochę mało, a i cena nie jest najniższa, bo składka miesięczna wynosi 139 złotych. Dowiadujemy się jednak, że jak na standardy miasta, to w Football4pro i tak jest tanio.

Składki rodziców stanowią lwią część budżetu szkółki. Latem nie mają problemów z finansami, ale wynajem hal i sezon zimowy sprawia, że muszą wcześniej zagospodarować środki na ten okres. Poza składkami, zarabiają również na organizacji obozów i nielicznych sponsorach. Nie otrzymują pomocy z miasta, bo… nigdy o takową nie prosili. – Czy zwrócił mi się wkład własny po tych pięciu latach? Szczerze mówiąc, nie liczę tego. To jest mój główny środek utrzymania, w swoim stowarzyszeniu jestem sam zatrudniony i naprawdę poświęcam masę czasu na działalność szkółki – mówi właściciel Football4pro.

Kolejnym kosztem, całorocznym, są wynagrodzenia dla trenerów. – Trenerzy są zatrudnieni na umowie zlecenie i każdy ma swoją stawkę godzinową. Mamy pięciu szkoleniowców z licencjami i… jednego bez licencji, czyli mnie. Wykluczono mnie z kursu UEFA A ze względu na to, że jestem związany z innymi strukturami Polskiego Związku Piłki Nożnej, bo jestem też menedżerem sportowym. Nie rozumiem, dlaczego tak jest, przecież to z niczym nie koliduje – wyjaśnia.

Skoro mowa o trenerach, przejdźmy do metod treningowych. W bielskiej akademii nie mają określonego programu szkolenia. Starają się, żeby zajęcia były ciekawe dla dzieciaków i unikatowe – nie chcą monotonii. – Duży nacisk kładziemy na technikę, bo wiedziałem, czego mi brakowało, kiedy byłem młodym zawodnikiem. Masz jakąś ciężką sytuacją na boisku? Jeżeli masz technikę, to sobie z nią poradzisz. Nasi bramkarze mają zakaz wykopywania piłki przed siebie, staramy się dużo podawać i rozgrywać od własnej połowy – tłumaczy Konieczny.

Co dla prezesa szkółki jest największą pochwałą? Wygrane trofea? Chłopcy w czołowych akademiach? Artykuł w ogólnopolskich mediach? – Chociaż czasami widać, że dziecko nie ma predyspozycji do gry w piłkę, to dla mnie największą pochwałą jest, gdy po treningu podejdą jacyś rodzice i mi podziękują za moją pracę. Mówią, że wuefiści się ich pytają, co się stało, że ich syn czy córka, bo dziewczynki też mamy u nas, robi, że tak się rozwija.

Trzeba powiedzieć, że nie jest to kolejna szkółka byłego piłkarza, która poza tym, że jest szkółką byłego piłkarza, nie posiada żadnych zalet. Widać, że trenerom w Bielsku-Białej zależy na szkoleniu dzieci i ich rozwoju.

Muszą rywalizować o chłopaków z dużo większymi markami, co nie jest takie łatwe. Mimo “słownej umowy” o niepodbieraniu zawodników do 9. roku życia – różnie z tym bywa.

Akademia Bartłomieja Koniecznego nie ma problemu z tym, żeby oddawać najzdolniejszych wychowanków do Podbeskidzia czy Rekordu. Ba, taka jest jej misja! Najpierw niech pogra u nich, a potem go dostaniecie – tak to powinno wyglądać.

– Marzyłoby mi się mieć centrum szkoleniowe i śmiem twierdzić, że nawet z jednym porządnym boiskiem szkolenie wszystkich grup poszłoby do góry – kończy Konieczny. Football4pro nie będzie nigdy (chyba?) wielką akademia, ale chcielibyśmy, żeby takie szkółki po prostu robiły swoje. Z własnym centrum możliwości na pewno byłyby dużo większe.

Z BIELSKA-BIAŁEJ – BARTOSZ LODKO

Fot. Football4pro/Facebook, własne