Weszło Junior

Ekstraklasowa szkółka w Wielkiej Brytanii – Wisła Kraków UK

Bartosz Lisowski postanowił sobie w zeszłym roku, że stworzy sieć szkółek ekstraklasowego zespołu za granicą. Zależało mu na tym, żeby tym klubem była Wisła Kraków, przechodząca wówczas prawdziwą rewolucję. – Wiedziałem, że “Biała Gwiazda” wróci na właściwe tory i chcieliśmy być tego częścią – mówi nam.

Od startu projektu minęło niecałe półtora roku, a Wisła Kraków UK ma obecnie ok. 20 oddziałów na całych Wyspach Brytyjskich. Co jest ich celem? Dlaczego i dla kogo powstał ten projekt? Jak wygląda dzisiaj?

To na pewno jest żart. Ktoś wymyślił sobie, że Wisła Kraków otwiera szkółki w Anglii. I co, od teraz będą drugą Barceloną, która ma swoje oddziały na całym świecie? Już w to uwierzę…

Oficjalną datą rozpoczęcia projektu był 1 kwietnia 2019 roku. Data wypadła niefortunnie, ale wszyscy sobie szybko uświadomili, że nie ma tu mowy o żadnych psikusach. Od czego się zaczęło? – Mieliśmy już w Wielkiej Brytanii szkółki, które działały pod naszą nazwą. Wpadliśmy na pomysł, żeby zrzeszać różne oddziały w całość, ponieważ z doświadczenia wiem, że większość ciekawych projektów po kilku latach zostaje wchłonięta przez lokalne podmioty. Postanowiłem zgłosić się do Rafała Wisłockiego, który wówczas był prezesem klubu, przedstawiłem mu swój pomysł, wytłumaczyłem, jak chciałbym, żeby to wszystko wyglądało. Prezesowi Wisłockiemu bardzo się ten pomysł spodobał, w związku z tym, że przez lata był związany z piłką młodzieżową, docenił naszą ideę i potem poszło już z górski. Zaprosił mnie na spotkanie, spędziliśmy dwa dni od rana do wieczora na rozmowach, a potem zaczęliśmy działać – wspomina Bartosz Lisowski, założyciel oraz prezes Wisła Kraków UK.

Lisowski nie był ze swoim pomysłem prekursorem. Wcześniej na Wyspach Brytyjskich swoje oddziały miały Arka Gdynia, Zagłębie Lubin czy Lech Poznań. Nikt nie działał jednak na taką skalę.

Dla tego projektu, to dobrze, że nie był tym pierwszym, bo można było na chłodno przeanalizować, co przyczyniło się do tego, że tamtych inicjatyw już nie ma i jakich błędów należy się wystrzegać. Przy Wisła Kraków UK pracują również ludzie związani wcześniej z innymi ekstraklasowymi oddziałami.

Liverpool. Tam się wszystko zaczęło. Obecnie mają ok. 20 lokalizacji w całej Wielkiej Brytanii. Jak wygląda kwestia zajęć? Skąd biorą trenerów? – Większość szkoleniowców pochodzi z Polski, ale w niektórych oddziałach pomagają też trenerzy z Anglii. W jakim języku prowadzone są zajęcia? Z tym bywa różnie. Zazwyczaj w języku polskim, ale zdarzają się także grupy treningowe, w których jest przewaga Anglików i wtedy treningi muszą być prowadzone w języku angielskim – tłumaczy założyciel projektu.

Czy prezes szkółki również prowadzi treningi? Raczej nie, ale to zdarzało się w przeszłości. Obecnie jego rolą jest, żeby koordynować cały projekt oraz być w stałym kontakcie z Polską. – Jesteśmy w kontakcie praktycznie codziennie. Zarząd klubu wyznaczył osobę do kontaktu z nami i tą drogą porozumiewamy się na bieżąco – dowiadujemy się.

W niektórych oddziałach trenują nawet dzieci z… Azji. Różnorodność jest dosyć duża. Klub jest otwarty na wszystkich, nie prowadzą selekcji. Dla najzdolniejszych zawodników organizowane są specjalne zgrupowania, na które zjeżdżają się chłopcy z różnych lokalizacji. W szkółkach mogą szkolić się również dziewczynki. Jest nawet pomysł, żeby wystartowały osobne drużyny dziewczęce, najbliżej są tego w angielskim Northampton. 

Inicjatywa jest skierowana dla dzieci od 4. roku życia, ale organizują też zajęcia dla młodszych, w których maluchy uczestniczą wraz z rodzicami. Ich górną granicą są 13-latkowie, ale zależy im na tym, żeby z czasem w projekcie funkcjonowali również zawodnicy o kilka lat starsi.

Wisła Kraków” jest tylko w nazwie czy oba podmioty ściśle ze sobą współpracują? Jak wygląda ich filozofia szkolenia? – Mamy wspólne bloki szkoleniowe, ale też tutaj trenerzy są zobowiązani przez “The Football Association” do rozwijania własnej drogi. “Białą Gwiazdę” i nas łączy wspólna filozofia, bloki szkoleniowe i cele – wyjaśnia Lisowski.

Duża liczba oddziałów sprawia, że niektóre muszą działać trochę lepiej/gorzej od innych. Obecnie najlepiej prosperują szkółki w Londynie, a dużą rolę w tym sukcesie odgrywa Piotr Warszawa, czyli wiceprezes Wisła Kraków UK. W stolicy Anglii działa siedem oddziałów oraz została stworzona tam reprezentacja, która w tym roku dołączyła do rozgrywek Junior Premier League.

Czy drużyny biorą udział w rozgrywkach ligowych? Większość tak, ale występują tylko w rozgrywkach lokalnych oraz turniejach. Wyjątkiem jest wyżej wspomniany Londyn.

Gentlemanom nie wypada rozmawiać o pieniądzach, ale nam tak. Budżet szkółek składa się w zdecydowanej większości z comiesięcznych składek, które wynoszą 40 funtów dla wszystkich oddziałów poza stolicą, bo tam stawka jest wyższa. Wisła Kraków S.A. nie wspiera ich finansowo, ale np. zakup koszulek ufundował prywatnie Jarosław Królewski i jego firma informatyczna.

Ludzie w Wielkiej Brytanii poważnie odczuli skutki pandemii. Łącznie na Wyspach odnotowano ponad 400 tys. pozytywnych przypadków COVID-19 oraz 41 tys. zgonów.

Rodzice boją się z powrotem posyłać swoje pociechy na treningi i wybierają dalszą izolację. W zajęciach bierze udział obecnie ok. 250-300 dzieci, a przed pandemią było ich dwa razy tyle.

Szkółka mierzy się z jeszcze jednym problemem – kibicami innych polskich drużyn. – Wielokrotnie byliśmy oczerniani przez fanów Cracovii czy Legii Warszawa. Pojawiały się donosy na nas do Ambasady czy Związku. Dla mnie jest to zaskakujące, bo mamy trenerów sympatyzujących z różnymi klubami. Nie mamy z tym problemu, jesteśmy na emigracji, tworzymy coś fajnego. Nie rozumiem ludzi, którzy pod zdjęciami dzieci na Facebooku, piszą jakieś niecenzuralne komentarze – mówi Bartosz Lisowski.

Jesteś dorosłym facetem, pewnie z rodziną i własnymi dziećmi, który sympatyzuje z danym klubem piłkarskim, a że nie przepada za jego rywalem, to będzie wyzywał dzieciaków z akademii w mediach społecznościowych? Nie no, trzeba być kompletnym idiotą.

Projekt Wisła Kraków UK tworzą ludzie i nie skupia się on tylko i wyłącznie na organizacji treningów piłkarskich dla dzieci, ale też łączy polską społeczność za granicą poprzez sport. – Jeżeli rodzic ma problemy ze znalezieniem pracy w Anglii, staramy się mu pomóc. Nam też ludzie pomogli, szczególnie w okresie od marca do sierpnia, gdy nie było zajęć, ale trzeba było uregulować różne opłaty i rachunki. Ta sytuacja pokazała nam, że ludzie wierzą w naszą inicjatywę – mówi Bartosz Lisowski.

Co jest celem ich działalności? – Główny cel na najbliższe lata, bo nie uda nam się go szybciej zrealizować, to uzyskanie statusu akademii w FA. Nie jest to łatwe zadanie, ale mam nadzieję, że uda nam się to wykonać. Otrzymalibyśmy wtedy duże wsparcie finansowe od Związku oraz otworzyłyby się przed nami nowe możliwości – słyszymy od prezesa.

Mamy wrażenie, że Lisowski i spółka w bardzo krótkim czasie osiągnęli coś, co ciężko byłoby powtórzyć komuś innemu. Nie mówimy tu o szkółce, do której uczęszcza kilkanaście dzieci, a poważnym projekcie z oddziałami na całych Wyspach Brytyjskich.

Można przyczepić się do tego, że drużyny biorą udział w rozgrywkach głównie lokalnych, a sam ich poziom jest amatorski, ale misją tego projektu nie jest stanie się przeciwnikiem dla Liverpoolu czy Chelsea, tylko stworzenie miejsca dla zawodników i zawodniczek, w którym będą miały możliwość pograć w piłkę, a rodzice – połączyć się z polską społecznością poprzez sport.

Najpierw działali z Rafałem Wisłockim, później z Piotrem Obidzińskim, a teraz z Dawidem Błaszczykowskim. Najważniejsze, że klub cały czas ich wspiera.

– Chciałbym, żeby za pięć lat oddziały szkółek były oddalone od siebie o maksymalnie godzinę drogi. Jeżeli dojdziemy do takiego momentu, wtedy uznam, że odnieśliśmy sukces. Marzy nam się również, że tak brzydko to nazwę, żeby zacząć “produkować” zawodników do młodzieżowych reprezentacji, topowych klubów Europy oraz naturalnie – do Wisły Kraków dodaje na koniec człowiek, bez którego nie powstałby ten projekt.

BARTOSZ LODKO

Fot. Wisła Kraków UK/Facebook