Weszło Junior

Estonia i… młodzieżowcy w najlepszych akademiach świata

Estonia nie ma praktycznie żadnych piłkarskich tradycji. Chyba że do nich zaliczymy wygranie Pucharu Państw Bałtyckich. Pomimo tego… młodych piłkarzy z tego kraju znajdziemy w coraz mocniejszych klubach.

Wyobraźmy sobie taką scenkę – przechadzamy się uliczkami Tallina, wchodzimy w niewłaściwą dzielnicę i zaczepia nas grupa chłopaków w dresach oraz z fryzurą modną cztery lata temu, czyli na Michała Pazdana. Mówią, że puszczą nas wolno, ale musimy wymienić pięciu piłkarzy z Estonii, bo dbają o to, żeby ich ulubieńcy byli rozpoznawalni na całym Starym Kontynencie.

Jesteśmy z Polski, więc zaczynamy nasze “poszukiwania” od Ekstraklasy i na myśl przychodzą nam Konstantin Vassiljev oraz Henrik Ojamaa. Dobra, no to teraz zagranica. W Liverpoolu grał Ragnar Klavan, teraz jest klubowym kolegą Sebastiana Walukiewicza. Zostało dwóch. Wisła Kraków odpadła kiedyś z europejskich pucharów z Levadią Tallin, ale to było ponad dekadę temu.

Okej, no to będziemy rzucali młodzieżowcami – Oliver Jürgens i Karl Hein. Skąd ich znamy? Jak to skąd? Przecież występują w najlepszych akademiach świata. Moglibyśmy podać jeszcze kilku, ale chcieli pięciu, więc jest pięciu.

No właśnie, dla niektórych może być to zaskoczenie: młodzi piłkarze z Estonii trafiają do szkółek topowych europejskich drużyn. W większości – naprawdę topowych, bo nie mówimy tu o zespołach pokroju niemieckiego Mainz, które zdaniem Tymoteusza Puchacza mogłoby przyjechać do Poznania i… dostać w trąbę.

Inter Mediolan, Arsenal, Tottenham, AS Roma – nawet tam znajdziemy młodych estońskich piłkarzy. Kim są? Kto z nich ma największy potencjał? Czym się cechują? O najciekawszych talentach z tego kraju opowiedział nam Dawid Czemko, prowadzący na Twitterze konta “Estonian Footy” i “Estoński Futbol”.

– Jürgens jest złotym dzieckiem tutejszej piłki. Estonia miała organizować w tym roku EURO U-17, a on w trosce o zdrowie i grę w klubie, od razu powiedział, że nie zamierza na nie jechać, chociaż byłby bez wątpienia ogromnym wzmocnieniem. Głównie gra w ataku, ale może też zagrać na skrzydle. Szybki, z dobrym wykończeniem, ma w sobie to coś – mówi nam Czemko.

– Karl Hein jest bramkarzem i występuje w rezerwach Arsenalu. Odbył już treningi z pierwszą drużyną, a ostatnio po raz pierwszy znalazł się w kadrze pierwszej drużyny na mecz w europejskich pucharach. Zadebiutował już w kadrze, ale trochę ze względu na brak konkurencji w tamtym momencie – w Estonii nazywają go następcą Marta Pooma – kontynuuje.

O kim jeszcze warto wspomnieć? Erko Jonne Tõugjas to świetny stoper. Jest pewny swoich umiejętności, świetnie gra pod presją i często ośmiesza rywali. Był też na testach w Tottenhamie. Ciekawa historia wiąże się z Aleksandrem Sapovalovem, który znalazł się ostatnio w cieniu Jürgensa. Był na testach we wszystkich czołowych europejskich klubach, a wybrał ofertę Freiburga, gdzie miał średnie początki. Będąc 15-latkiem, bawił się w II-lidze estońskiej – opowiada fan estońskiej piłki.

Mówimy o chłopakach, którzy znaleźli się w miejscach, gdzie otrzymają wszystkie niezbędne narzędzia, żeby stać się w przyszłości piłkarzami. Musi być jakiś powód, że takie marki decydują się na sprawdzanie młodych zawodników z Estonii. Na taki stan rzeczy wpływ może mieć fakt, że w lidze estońskiej – według wyliczeń CIES – pracują najmłodsi trenerzy na całym kontynencie, a ich krajowe rozgrywki są “przyjazne” młodzieżowcom. 15-latek na boisku nie robi na nikim wrażenia, bo takie sytuacje są na porządku dziennym.

Oczywiście, że liga estońska to nie jest szczyt marzeń dla młodego zawodnika, a pewnie poza dwoma-trzema zespołami poziom Meistriliigi nie należy do najwyższych, ale jest to już piłka seniorska – w tym wieku ważne jest, żeby ogrywać tych nastolatków ze starszymi, bo różnice między piłką juniorską a seniorską są ogromne.

Gdyby chodziło tylko o wyżej wspomnianą dwójkę, to najprawdopodobniej nie zwrócilibyśmy na to uwagi – taki Henrich Mychitarian jest pewnie też jednym na milion i nikt nie zaczął się nagle zachwycać szkoleniem dzieci i młodzieży w Armenii.

 Czy ktoś może jeszcze wyjechać? Moim zdaniem, taki potencjał mają Henri Välja oraz Vladislav Kreida. W tym pierwszym widzę następcę Konstantina Vassiljeva – ich charakterystyka jest podobna. Był na testach w Heerenveen, ale postawił na regularną grze we Florze Tallin. Bardzo w niego wierzę i myślę, że w przyszłym sezonie może odpalić. Z kolei drugi piłkarz też systematycznie zbiera minuty w Florze i jest coraz bliżej wyjazdu. Warto dodać, że jest przydatny w ofensywie oraz defensywie, ale czasami zbyt wolną gra z piłką – zauważa Dawid Czemko.

Trzeba będzie uważniej śledzić losy tych chłopaków i przypatrywać się ich dalszym postępom. Może Estonia z taką paczką będzie w stanie powalczyć o wyjazd na wielką imprezę? Przekonamy się za jakiś czas.

Fot. Newspix, Football Talent Scout – Jacek Kulig/Facebook