Weszło Junior

Szkolenie w Kraju Basków, czyli nie tylko Athletic. Real, który wypuścił w świat Griezmanna

Real Sociedad do końca lat 80. wyznawał taką samą politykę transferową jak Athletic Bilbao. Bazowali tylko na zawodnikach z Kraju Basków, a ci zdołali w latach 1981-1982 dwukrotnie sięgnąć po mistrzostwo Hiszpanii. Potem filozofia się trochę zmieniła, zaczęło się od dołączenia do klubu napastnika Johna Aldridge’a, ale na Anoeta nie zrezygnowali ze stawiania na własnych wychowanków. Jak wygląda ich akademia od środka?

Akademia “Zubieta” mieści się pięć mil na południe od San Sebastian, które jest zamieszkiwane przez niecałe 200 tys. ludzi. Miasto wielkości Bielska-Białej, a i tak większość chłopaków pochodzi nie z centrum, a okolicznych wiosek i mniejszych miejscowości. Siłą takich klubów jest to, że dokładnie przeczesują swój teren i nie pozwalają, żeby uciekł im jakiś utalentowany chłopak. Real Sociedad ma podpisane umowy z ok. 70 klubami partnerskimi, dla których to również jest wyróżnienie, że ich były podopieczny dostał szansę szkolenia się w biało-niebieskiej szkółce.

W klubie chcą, żeby chłopcy do 12. roku życia uprawiali w trakcie roku szkolnego przynajmniej sześć różnych dyscyplin sportowych. Pozwalają dzieciom, być dziećmi – dopiero później idą w specjalizację. Dbanie o ogólny rozwój sportowy zawodników również jest tutaj istotny. – Mamy niekończący się kontakt z ich szkołami. W szkole każdego roku uprawiają trzy sporty indywidualne i trzy sport zespołowe. Czy mamy 100% pewności, że wszyscy nauczyciele wychowania fizycznego dobrze wykonują swoją pracę? Nie, ale wiemy, że dzieciak, który przyjdzie do nas w wieku 12 lat, grał w piłkę ręczną, koszykówkę, jeździł na rowerze i tak dalej – mówił w rozmowie z portalem “canofotball.com” dyrektor akademii.

Real Sociedad przykłada również dużą wagę do ocen i nauczenia. Nie chodzi o to, aby zgrywać pozory i sztucznie wymuszać na zawodnikach dobrych stopni w szkole, ale np. od piłkarzy rezerw wymagają, żeby ci chodzili na studia. Jeżeli przebiją się do pierwszego zespołu, będą mogli w pełni poświęcić się futbolowi oraz spróbować zrobić fajną karierę, a jeżeli nie, odchodzą z klubu jako wykształceni ludzie, którzy powinni sobie poradzić w dorosłym życiu.

Niedopuszczalne jest, żeby chłopak z hiszpańskiej szkółki, kraju, w którym narodziła się słynna “tiki-taka” Pepa Guardoli, nie potrafił grać nogami – nie ma znaczenia, na jakiej gra pozycji. Każdy musi potrafić operować futbolówką. Nie ma z tym jednak  problemu, bo jeszcze przed pandemią, większość chłopaków spędzała całe popołudnia z piłką przy nodze.

Wychowankowie są dla nich priorytetem. Ilu znajdziemy zawodników z takim statusem spośród tych, którzy regularnie występują w tym sezonie na hiszpańskich boiskach? Aritz Elustondo (15 spotkań w La Liga w kampanii 2020/21? Wychowanek. Andoni Gorosabel (24 spotkania)? Wychowanek. Joseba Zaldua (8 spotkań)? Wychowanek. Aihen Muñoz (16 spotkań)? Wychowanek. Igor Zubeldia (21 spotkań)? Wychowanek. Martín Zubimendi (23 spotkania)? Wychowanek. Roberto López (13 spotkań)? Wychowanek. Asier Illarramendi (5 spotkań)? Wychowanek. Ander Guevara (23 spotkania)? Wychowanek. Jon Guridi (12 spotkań)? Wychowanek. Mikel Oyarzabal (24 spotkania)? Wychowanek. Ander Barrenetxea (24 spotkania)? Wychowanek. Martín Merquelanz (11 spotkań)? Wychowanek. Jon Bautista (14 spotkań)? Wychowanek. Nawet aktualny szkoleniowiec – Imanol Alguacil – był związany z ich akademią.

Wszyscy wyżej wymienieni piłkarze grają obecnie w Realu Sociedad, jednakże taką prawdziwą perełką “Zubiety” jest Antoine Griezmann. Francuz do zespołu z San Sebastian trafił jako 14-latek, a wypatrzono go na pewnych zawodach w Montpellier. Czy Hiszpanie od dawna go monitorowali? Prawda była taka, że skautowi, który przebywał wówczas we Francji, wcale nie chciało się, jechać obserwować tego turnieju, ale już sama gra Antoine’a miała go oczarować. 30-letni dzisiaj zawodnik zwiedził wcześniej z ojcem kilka francuskich akademii, lecz wszędzie wyglądało to tak samo – rozpływano się nad jego techniką, jednocześnie krzywo patrząc na słabe warunki fizyczne młodego napastnika, które go skreślały.

– Skauci tamtych szkółek uwzględniali niestety tylko i wyłącznie kryteria fizyczne. W wielu przypadkach był to zgubny argument – powiedział w rozmowie z dziennikiem “Le Monde” Serge Rivera, były prezes UF Macon, czyli jedynego do tej pory francuskiego klubu, w którym występował Antoine Griezmann.

Przed chłopakiem pojawiła się spora szansa, ale jego mama nie była zbyt przychylna pomysłowi, żeby puścić syna samego do innego kraju, w dodatku bez znajomości języka. Z innego założenia wychodził tata piłkarza, który w przeszłości sam był związany ze sportem i dobrze wiedział, że jeżeli Antoine ma kiedyś zawodowo grać w piłkę, muszą zaryzykować. Opłaciło się, Griezmann zadebiutował w pierwszym zespole w wieku 18 lat, a łącznie wystąpił w 202 oficjalnych spotkaniach biało-niebieskich.

“Txuri-Urdin” nie bazują tylko na produktach własnej akademii, ale również młodych zawodnikach z innych drużyn. Dwa lata temu odkupili za 6 milionów euro z Borussii Dortmund Alexandre’a Isaka, czyli wówczas wielki talent szwedzkiej piłki. Obecnie 21-latek jest wart ok. pięć razy więcej. Piłkarzem Realu Sociedad w zeszłym sezonie był również Martin Odegaard, który świetnie czuł się w San Sebastian i w pewnym momencie był w czołówce najlepszych piłkarzy w La Liga.

Za grą młodzieżowcami i wychowankami stoją także dobre wyniki. W zeszłym tygodniu świętowali przecież zdobycie Copa Del Rey, gdzie w finale pokonali lokalnych rywali z Bilbao. Nieźle radzą sobie też w rozgrywkach ligowych, jeszcze w 17. kolejce plasowali się na podium, a teraz są dwie lokaty niżej, co nadal jest dosyć satysfakcjonującym rezultatem.

Real Sociedad pewnie nigdy nie stanie się klubem z najlepszą akademią na Starym Kontynencie, nie są też znani tego, że w całości opierają się na zawodnikach z Kraju Basków, co czyniłoby ich w pewnym sensie wyjątkowymi. Robią jednak dobrą robotę, a ta przynosi swoje korzyści.

Fot. Newspix, canofootball.com