Weszło Junior

Z Podwórka na EURO: Kamil Piątkowski

Kamil Piątkowski jest jednym z wygranych przełożenia EURO na 2021 rok. Czy dwanaście miesięcy temu młody obrońca mógłby znaleźć się w kadrze na mistrzostwa? Szanse na to były niewielkie, a teraz coraz głośniej mówi się o tym, że ze Słowacją powinien zagrać od pierwszej minuty. 

Na rozpoczynające się za niecałe trzy tygodnie Mistrzostwa Europy uda się siedmiu zawodników z przeszłością w Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”: Piotr Zieliński, Tomasz Kędziora, Kacper Kozłowski, Bartosz Bereszyński, Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder i wspomniany na wstępie Piątkowski. W cyklu “Z Podwórka na EURO” przedstawimy sylwetki każdego z nich, zaczynając od początków przygody z futbolem, a kończąc na ich aktualnej sytuacji w Ligue 1, Serie A czy Premier League.

O początkach słów kilka

Lubuskie? Piłkarska pustynia. Podkarpacie? Tak samo. Warmia i Mazury? Identyczna sytuacja. Ale dziwnym trafem urodziło się tam łącznie siedmiu przyszłych kadrowiczów – jednych z nich jest Kamil Piątkowski, który przyszedł na świat w Jaśle. Jego przygoda z piłką rozpoczęła się na… pewnym szkolnym turnieju, po którym rozpoczął treningi w lokalnym Uczniowskim Klubie Sportowym.

– Miał 8 lat, kiedy zacząłem go trenować. Jestem prezesem oraz założycielem UKS-u 6 Jasło, a także nauczycielem wychowania fizycznego. Kolega z innej szkoły zorganizował kiedyś u siebie turniej w Sobniowie, gdzie Kamil mieszkał wówczas z rodzicami. Prosił mnie, żebym przyjechał go zobaczyć. Przyjechałem, no i zobaczyłem – śmiał się Artur Tomaszewski, z którym mieliśmy okazję porozmawiać kilka miesięcy temu.

Piątkowski początkowo nie był obrońcą, tylko zawodnikiem ofensywnym. Wyróżniał się warunkami fizycznymi, szybkością, potrafił grać obiema nogami – wszystkie te cechy pasowały do profilu napastnika. Kiedy zaczęto mu zmieniać pozycję? Po przejściu do Krosna, trener Marek Adamiak przeklasyfikował go na środkowego pomocnika, gdzie 20-latek dawał więcej korzyści całej drużynie.

– To była piłka dziecięca, grali na mniejszych boiskach, więc nie zawsze był stricte obrońcą, chociaż jak zaczęliśmy grać później w lidze podkarpackiej, to ustawiałem go raczej z tyłu. Bardzo spokojny chłopak, zawsze się uśmiechał. Dobrze żyliśmy też z jego rodzicami, bo wiadomo, że w takiej szkółce, jeżeli nie ma się dobrych relacji z rodzicami, to nic z tego nie będzie. Jego tata grał w piłkę, może nie profesjonalnie, ale coś tam trenował. Różne sytuacje losowe wpłynęły na to, że nie poszedł gdzieś dalej. Cała rodzina jest bardzo fajna, jak teraz Kamil przyjeżdża do Jasła, to zawsze zadzwoni, pogada… – wspominał Tomaszewski.

Z Podwórka na stadiony

UKS 6 Jasło była jednym z faworytów Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” rozgrywanego na obiektach Stali Stalowa Wola. Chłopcy z rocznika 2000 znaleźli się w grupie C, gdzie ich przeciwnikami byli: SP Wola Mielecka (6:1), SP Hucisko (7:1) oraz SP Stubno (12:1). Kamil Piątkowski zdobył w fazie grupowej łącznie sześć goli, w każdym meczu po dwa. Podopieczni Artura Tomaszewskiego w ćwierćfinałach trafili na SP 12 Beniaminek Krosno.

Już w pierwszej minucie na listę strzelców wpisał się przyszły obrońca Rakowa Częstochowa, lecz pod koniec pierwszej połowy po świetnym uderzeniu z rzutu wolnego rywale wyrównali. Zawodnicy z Jasła przeważali, byli lepszym zespołem, ale w piłce nożnej liczy się skuteczność, a tej im brakowało. W końcówce spotkania rówieśnicy z Krosna przeprowadzili składną akcję, którą zakończyli celnym uderzeniem. Ostatecznie “Szóstka” odpadła z Turnieju i skończyła rywalizację w X edycji na piątym miejscu.

Reprezentant kraju zaprezentował się z bardzo dobrej strony w Turnieju, natomiast to nie występy na boiskach w Stalowej Woli zadecydowały o jego późniejszych losach. Piątkowski pojechał kiedyś z kadrą Podkarpacia na zgrupowanie do Kolbuszowej i tak się złożyło, że niedaleko na obozie przebywała akurat młodzieżowa reprezentacja Polski. Historia była taka, że trener Marek Adamiak dostał telefon, czy nie byłby zainteresowany sparingiem, na który ten się oczywiście zgodził. – Kamil zagrał koncertowo. W środku pola dominował, był klasę wyżej od rywali. Jeśli dobrze pamiętam, wygraliśmy 1:0. Zaraz potem trafił do kadry narodowej, pojawiło się zainteresowanie ze strony największych polskich klubów – wybrał ofertę Zagłębia Lubin – mówił Adamiak w rozmowie z Markiem Wawrzynowskim z WP Sportowe Fakty.

“Miedziowi” naprawdę nieźle szkolą, dysponują świetną infrastrukturą, akademią zarządzają poważni panowie z Holandii, ale coś nie umieją się poznać na prawdziwych talentach. Piotra Zielińskiego oddali na Półwysep Apeniński za grosze, Krzysztof Piątek przechodził do Cracovii za niecałe cztery miliony złotych, żeby ci go później sprzedali za 18 mln, za to obrońca z Jasła nawet nie doczekał się debiutu w pierwszym zespole – w Lubinie występował tylko w Centralnej Lidze Juniorów oraz III-ligowych rezerwach. Mógł przedłużyć kontrakt z klubem, ale zdecydował się wybrać ofertę Rakowa Częstochowa.

Historia współczesna

Młody defensor rozpoczął swoją przygodę z beniaminkiem Ekstraklasy od 11 spotkań, w których tylko raz podniósł się z ławki rezerwowych, a było to przy okazji jego debiutu z Lechią Gdańsk – na boisku zmienił wtedy Sebastiana Musiolika. Praktycznie od początku jego występów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym było widać, że 20-latek jest materiałem na solidnego zawodnika, ale wtedy jeszcze kibice nie zachwycali się jego dyspozycją, bo chłopak był dopiero po kilku meczach na szczeblu centralnym.

W minionej kampanii nie miał już sobie równych. Kamil Piątkowski był nie tylko najlepszym młodzieżowcem, ale też najlepszym środkowym obrońcą ligi. Według ocen meczowych naszych kolegów z Weszło tylko dwa razy otrzymał notę niższą niż wyjściową, a najlepszy występ zanotował przeciwko Lechowi Poznań, gdzie do bezbłędnej gry w defensywie dołożył gola i asystę.

O tym, jak dobry był to sezon w jego wykonaniu świadczy fakt, kto po niego sięgnął. Piątkowski latem przeniesie się do Salzburga, który wydaje się być wręcz wymarzonym miejscem dla każdego młodego zawodnika. Czy Austriacy znają się na swojej robocie? To właśnie z klubu ze stajni Red Bulla wypromowali się w ostatnich latach… Erling Haaland, Dominik Szoboszlai czy Naby Keita.

Droga do reprezentacji

Jeżeli tylko uda mu się uniknąć kontuzji, na pewno stanie się lepszym piłkarzem, a w przyszłości może nawet ostoją reprezentacji. Wspomnieliśmy wcześniej, jak dostał się do kadry młodzieżowej, a jak było z seniorską? Jaślanin pierwsze powołanie otrzymał dopiero w marcu tego roku, zaś w “biało-czerwonych” barwach zadebiutował w starciu z Andorą. Drugą szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności, tym razem z poważniejszym rywalem otrzymał od Paulo Sousy w zeszłotygodniowym towarzyskim starciu z Rosją. Polacy zaprezentowali się ogólnie dosyć słabo w tym meczu, ale 20-latek poza kilkoma błędami w wyprowadzaniu piłki, był jedynym obrońcą, który potrafił podaniem uruchomić akcję ofensywną.

Czy Kamil Piątkowski może liczyć na to, że znajdzie się w wyjściowym składzie na spotkania ze Słowacją, Hiszpanią lub Szwecją? Jego obecność w pierwszej jedenastce ani nie byłaby wielkim rozczarowaniem, ani wielkim zaskoczeniem, tym bardziej, że lekkiego urazu nabawił się Jan Bednarek, przez co pauzował w starciu z Islandią, a Paweł Dawidowicz swoim występem w ostatnim meczu załatwił sobie, że portugalski selekcjoner pewnie szybciej sięgnie po kitmana Pawła Kosedowskiego, ochroniarza “Marchewę” czy szefa banku informacji Huberta Małowiejskiego niż obrońcę Hellasu Werona.

– Nawet w UKS-ie było dwóch zdolniejszych chłopaków od Kamila. Pierwszy z nich gra dzisiaj w A-klasie, drugi w Gliniku Gorlice. To jest ta różnica (śmiech). Był wyróżniającym się zawodnikiem na Podkarpaciu, ale tamta dwójka miała jeszcze większy potencjał. Spodziewałem się, że może uda mu się zagrać w Ekstraklasie, ale nie, że aż tak się rozwinie… – kończy Artur Tomaszewski, który dzisiaj z pewnością z dumą patrzy na swojego wychowanka.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix