Weszło Junior

Juniorzy podsumowani, pora na juniorki. Co działo się w CLJ U-17?

Koniec listopada to czas, kiedy większość piłkarskich rozgrywek młodzieżowych zapada w długi zimowy sen. Zawodnicy wybudzą się z niego dopiero na początku marca. Jak przebiegła runda jesienna w Centralnych Ligach Juniorek U-17? Czy poziom ligi się poprawił? Kto będzie wiosną walczył o mistrzostwo?

Centralny Raport, CLJ-ka od środka, Magazyn Skrótów CLJ – w każdym z tych cykli naszą uwagę kierujemy na wydarzenia z centralnych rozgrywek chłopców i mężczyzn, to teraz skupimy się tylko na płci pięknej.

Na zewnątrz przymrozek, w niektórych miejscach zaczyna pojawiać się pierwszy śnieg, ludzie chodzą w puchowych kurtkach, więc to znak, że runda jesienna jest już przeszłością i należy zacząć myśleć o tym, co nas czeka w nowym roku. My jednak chcemy jeszcze na chwilę wrócić do wydarzeń minionych.

Nie wszyscy śledzą rozgrywki kobiece, więc krótka przypominajka – Centralna Liga Juniorek do lat 17 jest podzielona na dwie grupy – północną oraz południową. W rywalizacji bierze udział łącznie 20 drużyn, na koniec rundy wiosennej cztery najlepsze zespoły (po dwa z każdej grupy) trafiają do półfinałów i walczą o tytuł mistrzowski, a cztery najsłabsze ekipy (dwie z grupy północnej i dwie z grupy południowej) spadają z ligi.

Co działo się w CLJ-kach jesienią? Która drużyna zdobyła najwięcej bramek? Kto jest już pogodzony ze spadkiem?

Grupa południowa:

Najwięcej punktów – Górnik Łęczna (25)
Najwięcej strzelonych goli – UKS SMS Łódź (72)
Najwięcej straconych goli – KKS Zabrze (74)
Najmniej strzelonych goli – TS ROW Rybnik (7)
Najmniej straconych goli – UKS SMS Łódź (6)
Najwyższy wynik – UKS SMS Łódź 31:0 Unia Opole

Nie śledzimy regularnie tych rozgrywek, ale już sama tabela dużo nam mówi o tym, jak to wszystko może wyglądać. Na jesień najlepiej radziły sobie dziewczyny z Górnika Łęczna, które w ostatecznym rozrachunku zremisowały tylko jeden mecz. Za nimi znalazły się UKS SMS Łódź oraz SWD Wodzisław Śląski, co jest mimo wszystko lekkim zaskoczeniem.

Podobają nam się też “absurdy” związane z bramkami – UKS SMS Łódź strzelił aż 28 goli więcej niż Górnik Łęczna, a Resovia Rzeszów zdobyła o 15 bramek mniej niż będąca… za nimi w tabeli Bronowianka. Warto też wspomnień o “wyczynie” piłkarek z Opola, które w meczu z wiceliderem przegrały 0:31!

O odczucia związane z pierwszą częścią sezonu zapytaliśmy Wojciecha Glenca z SWD Wodzisław Śląski:

Pana zespół zakończył rundę jesienną na trzecim miejscu. Jest pan zadowolony ze swoich podopiecznych?

– Powiem szczerze, że mimo wszystko nie jesteśmy do końca zadowoleni, bo zdajemy sobie sprawę z tego, jaką dysponujemy kadrą. Wydaje mi się, że jest to kadra bardzo mocna, jeżeli chodzi o juniorki – widać to po tym, ile tych dziewczyn gra w I lidze. Chyba jesteśmy najmłodszą drużyną w stawce. Praktycznie każda z moich podopiecznych grała w tym sezonie też w I lidze, albo chociaż zadebiutowała na tym poziomie. Mierzymy się w grupie z Górnikiem Łęczna i UKS-em SMS Łódź, czyli potęgami, jeżeli chodzi o piłkę kobiecą. Zgubiliśmy “oczka” z tymi dwoma zespołami oraz Resovią Rzeszów na własne życzenie. Wszystkie punkty traciliśmy w ostatnich minutach meczu. Szkoda, bo w Łodzi przegraliśmy 1:2, a oba gole straciliśmy po rzutach karnych. Jesteśmy jedną drużyną, która Łęcznej urwała punkty i mogliśmy nawet z nimi wygrać, ale wypuściliśmy prowadzenie w 88. minucie. Boli mnie to, że praktycznie w żadnym spotkaniu nie mogłem zagrać w optymalnym zestawieniu. Kontuzje, kwarantanny czy choroby – tak to wygląda.

Z tabeli wynika, że między zespołami są spore dysproporcje. Na boisku też tak jest?

– Tak. Jest to bardzo widoczne, aczkolwiek i tak po reformie Centralna Liga Juniorek jest dużo wyższym poziomie. Trzy drużyny wyraźnie odstają od reszty – ROW Rybnik, Unia Opole oraz KKS Zabrze. Pozostałe zespoły prezentują wysoki poziom.

***

Na temat swoich podopiecznych wypowiedział się też Tomasz Minkiewicz z Unii Opole:

Runda jesienna raczej nie była dla was zbyt udana.

– Zdecydowanie nie była udana. Staraliśmy się łączyć drużynę dziewczyn z drużyną kobiet. Ogólnie rzecz biorąc, część juniorek miała na stałe przejść w tym sezonie na seniorski poziom, ale w związku pandemią zmieniono przepisy i rocznik 2003, który miał już wyjść z CLJ-ki, nadal mógł występować w rozgrywkach. Dodatkowo, straciliśmy dwie utalentowane zawodniczki z rocznika 2004 – zdecydowały się zakończyć swoje przygody z piłką nożną.

Jak pan ocenia poziom waszej grupy?

– Można powiedzieć, że poziom jest wyrównany – mimo tego, że borykaliśmy się z różnymi problemami, to nasza gra nie wyglądała tak źle, jak końcowy wynik. Mamy bramkarkę, która mierzy zaledwie 158 cm, więc z tego powodu tracimy sporo goli. Ona się stara, w futsalu sprawdza się bardzo dobrze, ale na boisku często piłki są poza jej zasięgiem, a inne zawodniczki wykorzystują jej niski wzrost. W naszym decydującym meczu ze Ślęzą, przegraliśmy 1:3, straciliśmy bramkę z 30 metrów i zza połowy boiska. Nasza podstawowa bramkarka z zeszłego sezonu ma problem z kolanami i była zmuszona udać się na roczną przerwę od piłki. Wracając do poziomu, to uważam, że czołówka jest mocna, a środek tabeli jest dosyć wyrównany – dużo drużyn rotuje dziewczynami, żeby występowały też na poziomie seniorskim.

Grupa północna:

Najwięcej punktów – Medyk Konin (25)
Najwięcej strzelonych goli – Medyk Konin (44)
Najwięcej straconych goli – Włókniarz Białystok (62)
Najmniej strzelonych goli – Włókniarz Białystok (4)
Najmniej straconych goli – Medyk Konin (5)
Najwyższy wynik – Włókniarz Białystok 0:10 MUKS Praga Warszawa, TKKF Stilon Gorzów 2:9 AP Lotos Gdańsk

Na północy sytuacja jest praktycznie identyczna. Stawce przewodzi uznany w polskiej piłce kobiecej Medyk Konin, który ma cztery punkty przewagi nad MUKS-em Praga Warszawa. Dalej jest wyrównany środek tabeli oraz TKKF Stilon Gorzów i Włókniarz Białystok, które mocno odstają od reszty drużyn.

Największym problemem Centralnych Lig Juniorek jest to, że trenerzy praktycznie wszystkich zespołów nie mają stałej kadry dziewczyn, tylko nieustannie muszą nią rotować. Okej, w takiej CLJ U-18 też nie grają tylko najlepsi piłkarze ze swojego rocznika, ale nie ma sytuacji, że ktoś bierze chłopaków z poziomu juniorskiego na mecze Ekstraklasy – w piłce kobiecej jest to na porządku dziennym. Nawet najlepsze zespoły tak robią.

Czy tyczy się to również MUKS-u Praga Warszawa? Powiedział nam o tym trener tego zespołu Bartosz Gąsior:

U was w drużynie też jest taka sytuacja, że dziewczyny przechodzą do pierwszego zespołu?

– Tak. Teraz już odgórnie ustaliliśmy sobie z trenerami, że zawodniczki urodzone w 2003 roku idą do seniorek, a w CLJ-ce zostają zawodniczki z roczników 2004 oraz 2005.

Jak pan ocenia poziom rozgrywek centralnych?

– Wydaje mi się, że z roku na rok te rozgrywki są coraz bardziej wyrównane. W naszej grupie odstają tak naprawdę tylko dwa zespoły – na południu sytuacja wygląda podobnie. Reszta spotkań jest na styku.

Jest pan zadowolony z gry swoich podopiecznych?

– Oczywiście! Zajmujemy drugie miejsce w tabeli, nie przegraliśmy meczu i tylko trzy razy zremisowaliśmy w spotkaniach, które tak właściwie mogliśmy wygrać. Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo zadowolony.

***

Cieszy nas to, że zdaniem trenerów poziom w Centralnych Ligach Juniorek U-17 stale się podnosi. Nasze piłkarki grają w najlepszych klubach świata, Górnik Łęczna awansował do Ligi Mistrzyń, więc wypadałoby też mieć jakieś porządne zaplecze dla młodych zawodniczek, żeby i one mogły w przyszłości nawiązać do tych sukcesów.

Widzimy się na wiosnę.

BARTOSZ LODKO

Fot. MUKS Praga Warszawa/Paweł Zamysłowski, polskapilkakobiet.pl