Weszło Junior

Czy Polacy mają predyspozycje do gry w piłkę nożną w określony sposób? (część IV)

– Nie przypadkiem Jamajczycy wygrywają konkurencje sprinterskie, co związane jest choćby z budową ścięgna Achillesa – mówi Dr Bartosz Ochmann, z którym podyskutowaliśmy o fizjologii i biochemii organizmu, próbując odnieść je do predyspozycji do gry w piłkę nożną w określony sposób. Zapraszamy do lektury czwartego rozdziału pracy dyplomowej w ramach kursu trenerskiego UEFA A w Katowicach.

Ochmann to adiunkt w Katedrze Fizjologii i Biochemii na Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Jest także wykładowcą na kursach trenerskich UEFA, a fizjologią wysiłku zajmuje się od 1995 roku. Współpracuje z ekstraklasowymi klubami, dla których wykonuje testy wydolnościowe.

Czy z perspektywy fizjologii można powiedzieć, że dany naród ma jakieś „predyspozycje” do gry w piłkę nożną?

– Trudno jest to określić, bo trzeba by mieć sporo próbek od innych narodów. Innym problemem jest to, że na topowym poziomie wyniki badań nie są udostępniane. Patrząc na badania i wpływ czynników środowiskowych, który jest bardzo duży, można domyślać się, że istnieją różnice.

Jakie?

– W krajach, w których jest cieplej, w prostszy sposób osiągnąć można to, co w Polsce czy innych krajach, w których jest chłodniej. Jeśli patrzymy przez pryzmat drużyn topowych, to by się zgadzało.

Pod jakim względem jest prościej?

– Czynniki środowiskowe mają duży wpływ na wydolność. Na podstawie badań dużej liczby piłkarzy stworzyłem taki algorytm, który oblicza praktycznie wszystkie parametry, które oblicza ergospirometr (zaawansowane urządzenie, w laboratoriach używane do pomiaru wydolności na podstawie parametrów oddechowych). W tym algorytmie, do obliczenia parametru „pobór tlenu”, temperatura zewnętrzna jest trzecią najistotniejszą zmienną. Po wieku zawodnika i masie…

O czym mówi pański algorytm?

– Jeśli chodzi o badania wydolnościowe w piłce nożnej, przez lata występowało i dalej występuje kilka problemów. Jeden z nich to długie oczekiwanie na wyniki. W piłce zmiany są o tyle dynamiczne, że standardowe podejście, gdzie jest badanych pięciu piłkarzy dziennie, a badania całej drużyny trwają tydzień i potem na wyniki czeka się kolejny tydzień – nie wchodziło w grę. Drugi aspekt to koszt samych badań. Po przebadaniu więc 4000 zawodników ergospirometrem, na podstawie sztucznych sieci neuronowych, stworzyłem algorytm „SmartErgoTest”. Oblicza on, na podstawie prostych pomiarów, takich jak tętno i prędkość zawodnika w trakcie testu, kluczowe w piłce parametry: takie jak pobór tlenu, wentylację czy progi metaboliczne. Główne pytanie brzmiało, co się powinno znaleźć na wejściu algorytmu, aby wyniki były trafne. Temperatura, o której wspomniałem, jest trzecim parametrem, który ma główny wpływ na pobór tlenu. To właśnie temperatura, w jakiej wykonuje się test, ma wielki wpływ na pobór tlenu. To wyjaśnia problemy aplikacyjne badań w sytuacji, gdy zawodnicy wykonują test zimą, w laboratorium, w ciepłym pomieszczeniu, a potem mają stosować go na zewnątrz. Trzeba więc pójść dalej i sprawdzić, co się dzieje, gdy zawodnik i jego organizm trenowany jest tylko w temperaturach wyższych. Automatycznie ma on kolosalną przewagę, bo spłaszcza się amplituda zmian i jego wydolność jest większa.

Pod wpływem temperatury skład powietrza się różni.

– Od temperatury zależy ilość tlenu w powietrzu, przez różną objętość. To się sprawdza nie tylko w przypadku ludzi, wystarczy zobaczyć jakie osiągane są wyniki mocy samochodu na hamowni w temperaturze 0 stopni Celsjusza i przy 30 stopniach Celsjusza. Różnica, przy mocnym aucie, będzie wynosiła kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt koni. W powietrzu zasysanym do motoru w zimnym otoczeniu, jest zdecydowanie większa ilość tlenu.

Kiedy w powietrzu jest więcej tlenu?

– Kiedy temperatura jest niższa, w tej samej objętości. 

Skoro więc więcej tlenu jest, kiedy jest chłodniej, chyba łatwiej nam trenować?

– Nie do końca. To powoduje ułatwienie pracy jedynie w pewnym aspekcie, przez co organizm jest mniej eksploatowany. Wszystko rozbija się o przyzwyczajenie. Przyzwyczajenie organizmu do określonych warunków treningowych. To nie jest bodziec, który byłby problemem dla organizmu, ale lata pracy w „gorszych” warunkach – wpływają korzystnie na wydolność piłkarzy. Bez dwóch zdań.

Badaliście to wśród innych nacji?

– To jest powszechne. W nowych ergospirometrach znaczenie ma rasa. To, czy badany jest Afroamerykaninem czy też przedstawicielem rasy kaukaskiej, jest wpisywane na początku testu. Rasa ma więc wpływ na pomiar. Ergospirometr ocenia wydolność mierząc też temperaturę i ciśnienie powietrza, co również ma znaczenie.

Świat możemy zatem podzielić na poszczególne rasy, które różnią się pod kątem fizjologii?

– Zdecydowanie. Różnice obejmują wiele aspektów, m.in. konstrukcję biomechaniczną ciała. Nie przypadkiem Jamajczycy wygrywają konkurencje sprinterskie, co związane jest choćby z budową ścięgna Achillesa. Domyślam się, że konstruktorzy urządzenia, stosując wybór rasy w analizatorach, posiadali próbki z całego świata i mieli dostęp do badań różnych populacji.

Cały czas obracamy się wokół fizjologii i wydolności. W lekkiej atletyce można by zatem wyciągnąć z tego jakieś wnioski, ale co z piłką nożną, dużo bardziej złożoną dyscypliną sportową?

– Niestety wszystko jest ze sobą powiązane, bo z tych parametrów wynika też samopoczucie. Technicznie nie rozdzielałbym więc tego, bo kluczem jest i tak czas pracy poświęcony na trening w określonej dyscyplinie. Im więcej czasu poświęci się na nią, tym większa szansa na lepsze rezultaty. Jeśli do tego dołoży się talent i wysoką wydolność, mamy super kompletnego i przygotowanego zawodnika. Ciężko jest powiedzieć czy to zależy od strefy czasowej. Sytuacja ekonomiczna, determinacja, czynniki środowiskowe – na pewno mają na to wpływ. Ciężko jest to określić, bo zawodnicy wybitni trafiają się na każdym kontynencie, w każdym kraju. 

Myśląc o poświęconym na treningi czasie, warto zauważyć, że kiedy jest cieplej, częstotliwość treningów jest większa.

– Jasne, dla przeciętnej populacji tak. Ale kogoś bardzo zdeterminowanego żaden czynnik nie jest w stanie powstrzymać, na co jest wiele dowodów. Film „Najlepszy”, opowiadający o narkomanie, który wygrał podwójnego Iron Mana, pokazuje to doskonale. Nawet w czasie pandemii widać to doskonale: zawodnicy, których oceniałem jako pracowitych, potrafili znaleźć sobie miejsce do pracy, choćby w ogrodzie, i biegać. Parametry zawodnika, którego określiłbym jako mniej pracowitego, w tym krótkim czasie cofnęły się za to bardzo mocno. Wykonałem badania w kilku klubach ekstraklasowych, więc mówimy o poziomie profesjonalnym. Kluczowe są determinacja i chęć do pracy. Najbardziej jest żal zawodników zdolnych, nieprzepadających za pracą. Niestety bardzo rzadko zdarza się zawodnik o dużych umiejętnościach technicznych, który jest zdeterminowany i dużo pracuje. Wtedy najczęściej gra na świecie, staje się zawodnikiem topowym.

W mediach często słyszymy, że Polacy są stworzeni do ataku szybkiego. Jest coś na rzeczy?

– Nie wiem, dlaczego tak mówią. Może taka forma jest najbardziej widowiskowa?

Z perspektywy przygotowania fizycznego, w kontekście piłki nożnej, możemy zauważyć jakieś różnice między Polakiem a Niemcem?

– Myślę, że nie ma wielu różnic. Ogólnie wciąż odstajemy w ilości sprintów w meczu, ale wydaje mi się, że to wynika z umiejętności technicznych. Strata piłki powoduje, że cofa się cała formacja i zawodnicy zaczynają być zamęczeni. Umiejętność wymiany piłki jest kluczowa dla stylu gry, bo nawet, gdy cała formacja się przemieszcza, po stracie piłki – wszyscy muszą się cofnąć. Wielokrotnie wykonywałem badania radarowe, sprawdzając szybkość zawodników. Potem dziwiło mnie, że nie obserwuję tego w meczach. Dlaczego dochodziło do takich sytuacji? Bo piłkarze nie mieli możliwości pokazania swoich cech lub robili to sporadycznie. Ze względu za zbyt słabe przygotowanie techniczne zespołu.

Drugi czynnik: to to, jak wygląda sprint zawodnika z piłką i bez piłki? Na poziomie najwyższym jest to różnica na poziomie 2-3 km/h. Nie sugerowałbym się statystykami meczowymi, bo prędkości podawane po meczach Ekstraklasy są nierealne. Dziwny algorytm, dziwny przelicznik, bo skoro ja na stumetrowym odcinku, po dobrej rozgrzewce zawodnika, na pełnym wypoczynku, widzę, że osiąga on prędkość o 3 km/h mniejszą niż w meczu z piłką przy nodze, to coś jest nie tak. A jestem pewien swoich pomiarów. Myślę, że chodzi o algorytm, który wynika z pewnego przyśpieszenia, szybkiego kroku, ustawienia kamery. Te statystyki nie oddają niestety rzeczywistości, a na nich niektórzy się opierają.

Powiedział pan o aspektach technicznych, a czy z perspektywy fizycznej są jakieś pobudki, by powiedzieć, że Niemcy wykonują to lepiej?

– Nie sądzę, żeby tak było. Na to jak zmieniła się piłka na przestrzeni lat wypływa wiele czynników: nawet to, jak przygotowane jest boisko, czy z jakiego materiału wykonana jest piłka. Olbrzymia ilość detali, która ma wpływ na koszt generowany na zawodnika. To, co jest charakterystyczne, to bardzo mała zmienność w przypadku topowych zawodników na świecie. U zawodników w Polsce wygląda to inaczej. 

Z czego może ona wynikać?

– W zakresie wydolności następują w ciągu roku bardzo duże zmiany. Wydolność potrafi się zmieniać w zakresie plus/minus 20%, a nie plus/minus 2%, jak to jest na świecie!

Wracając do kwestii rasowych jeszcze – podobno Portugalczycy dojrzewają wcześniej przez większe nasłonecznienie w ciągu roku?

– Dojrzewanie jest bardzo istotne. Np. na poziomie piłki młodzieżowej wiele zależy od momentu urodzenia zawodnika. Przeglądając statystyki, w zespołach mistrzowskich znajdziemy większość zawodników ze stycznia, lutego i marca. A będzie sporadyczna ilość zawodników z listopada czy grudnia, bo dzieli ich prawie rok. To potrafią być zupełnie inne osoby. Badałem ostatnio piłkarzy, 17-latków, ze stycznia i grudnia tego samego roku. I wyglądało to tak, jakby dorosły przyjechał z dzieckiem. Do momentu osiągnięcia dojrzałości, różnice dostrzec można w tężyźnie fizycznej, mocy, sile, ale i w aspektach poznania intelektualnego.

Podsumowując naszą rozmowę: wiemy już jak przygotowanie fizyczne wygląda w zależności od miejsca zamieszkania zawodników różnych nacji. Czy jednak ono może mieć przełożenie na styl gry w piłkę?

– Zdecydowanie tak. Jest taka nieformalna praca, która mówi, że precyzyjnie wykonujemy zadanie w zakresie 60% swojej mocy maksymalnej. Krótko mówiąc: jeśli potrafimy kopnąć piłkę na 100 metrów, precyzyjnie jesteśmy w stanie nią operować do 60 metrów. I coś w tym jest. Operujemy pewnym procentem swojej wydolności maksymalnej, więc im wyższa jest moc, wydolność, tym możliwości są zdecydowanie większe.

Ale jak to wpływa na styl gry?

– Kiedy zawodnik szybciej się męczy, nie wraca, staje się niedokładny. Historia, że zawodnik strzela i nie trafia do pustej bramki, związana jest z tym, że on chce, ale mięśnie nie wykonują pracy, którą zadaje im układ nerwowy. Wysoka wydolność sprzyja temu, że dobrze zachowujemy się w warunkach zmęczenia. Organizm lepiej wykonuje zadanie, kiedy ma wyższą wydolność.

To jasne, ale wracając do mojego pytania: czy to definiować pana zdaniem może w jakiś sposób, że gramy w obronie niskiej albo w wysokiej? Czy chcemy dominować z piłką albo grać z kontrataku?

– To już ciężko jest określić. Widzę różnice, kiedy zespół jest doskonale przygotowany lub wygląda źle fizycznie. W tym drugim przypadku pojawia się chęć na grę z kontry, zawodnicy liczą na wybicie piłki i zobaczenie, co z tego wyjdzie, nie stawiają na grę kombinacyjną. Kiedy umiejętności techniczne są małe, a przygotowanie fizyczne słabe – każda strata piłki wiąże się z powrotem całego zespołu, przez co trzeba przebiec sporo kilometrów. Statystyki pokazują wtedy, że cały zespół przebiegł więcej kilometrów, a wynik jest niekorzystny.

W jakim procencie fizjologia definiuje trendy gry w piłkę nożną?

– Co ciekawe, im wyższy poziom rozgrywkowy, tym fizjologia zdaje się mieć mniejsze znaczenie. Na poziomie III ligi dobre przygotowanie fizyczne zespołu mocno determinuje wynik i pozycję w tabeli, na poziomie Ekstraklasy nie jest to już takie jednoznaczne. Nawet optymalne przygotowanie zespołu może nic nie zmienić. W zestawieniu parametrów wydolnościowych kilku tysięcy zawodników z Ekstraklasy, I, II i III ligi, które posiadam, wyraźnych różnic nie ma. Główna różnica dotyczy czasu wypoczynku, zawodnicy w Ekstraklasie wypoczywają dużo szybciej, przez co są w stanie podjąć kolejne zadanie po krótszym wypoczynku.

Ciąg dalszy nastąpi. Rozdział V – “ŚRODOWISKO I KULTURA” – opublikowany zostanie 17 stycznia 2021 roku.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

***
Poprzednie odcinki naszego cyklu:

CZĘŚĆ I – WSTĘP >>

CZĘŚĆ II – GENETYKA >>

CZĘŚĆ III – BIOLOGIA I BIOCHEMIA >>